niedziela, 24 maja 2015

Fuksja z czernią

Wkurzająca niedziela. Chodzę, warczę i zaraz zacznę gryźć. Nie wiem czy to pogoda czy to ja. Kiepski dzień.


Długo szukałam neonowych sukienek w tym fasonie. Wreszcie dorwałam w tym sklepie. Marzy mi się jeszcze kobalt ale póki co odpuszczę bo trzy identyczne kiecki to trochę za dużo ;)
Fuksjową wersję połączyłam z czarnymi dodatkami- koturny, okulary p/słoneczne i moja ulubiona sakiewka. Zamiast biżuterii ukochane BraBijou. Włosy też niezobowiązujące, zaplecione w warkocz (w/g fotografa ulizane)
 

Sukienka /  Dress CLICK
Koturny StyloweButy
Torebka Super Dodatki
BraBijou Szyfoniera
Bransoletka Arcy-Dziełka


pics by idź stąd i nie wracaj PtK


Pozdrawiam, Aga

środa, 20 maja 2015

Mała czarna

Czarnym ubraniom mówię nie. No chyba że jest to klasyczna mała czarna, dopasowana do figury i sięgająca kolan. Wtedy z entuzjazmem krzyczę tak!


Czarna sukienka o idealnej długości nie potrzebuje zbyt wiele by wyglądać efektownie. Kopertówka w cętki i czarne szpilki , nic więcej. A zamiast biżuterii ozdobne ramiączka BraBijou :)



Sukienka/Dress CLICK
Szpilki StyloweButy
Kopertówka Pracownia Twórcza
BraBijou Szyfoniera
Makijaż (bronzer Bahama Mama, Rozświetlacz Mary Lou Manizer, cienie T20 Make up Atelier Paris, tusz do rzęs MasterPiece Max Factor, szminka w płynie Ping Pong Bourjois) sklep-> Lady Makeup

pics by szczęśliwi czasu nie liczą cholera PtK

Pozdrawiam, Aga

wtorek, 19 maja 2015

This is a man's world

Dziś Petitki oddaję we władanie mężczyźnie.
Be gentle.
 

 

Maszynka do golenia Xtreme3 Wilkinson





Facet na blogu Agi, do czego to doszło, no ale cóż- muszę wypić piwo, które nawarzyłem. Pewnego pięknego dnia  dostałem propozycję  przetestowania nowych maszynek do golenia marki Wilkinson. Ponieważ nie lubię się golić  i najlepiej mi w zaroście "jednodniowym", trochę się skrzywiłem. Miały być tylko zdjęcia, a teraz siedzę i piszę te słowa. No nic, bierzemy na klatę (klaty nie golę, sweterek na zimę musi być) i piszemy o tym co faceci robią częściej niż kobiety, i za każdym razem ryzykują swoje życie.


Drogie Panie! My faceci, wbrew pozorom, nie jesteśmy tacy gruboskórni, nasza twarz to jedno z dwojga najdelikatniejszych miejsc na naszym ciele. Woda i mydło to czasem za mało. Z pewną dozą nieśmiałości, zabieram się za "poranną toaletę". W jednym ręku żel w drugim nowa maszynka. Do dzieła.

Jak ogolić faceta ...
Jak ogolić z kasy Panie wiedzą, ale jak to zrobić maszynką, niestety nie każda. Przed goleniem najlepiej twarz umyć ciepłą wodą co sprawi, że zarost jest bardziej miękkim a potem? Potem na wilgotną skórę nakładamy ...



Żel ...
Wygląda jak niebieska substancja coś jak gluty kosmity i zamienia się szybko pod wpływem wody w pianę. Wielkie chapeau bas dla Wilkinsona za ten żel. Używałem pianek, żeli i nawet zwykłego mydła gdy nie było nic pod ręką, ale to było miłe zaskoczenie. Nie wiem czy to sprawa nowej maszynki czy tego magicznego aloesu, który gdzieś tam podobno jest ale jak to się mówi, robi robotę i to dobrze.
Zarost jest zmiękczony, po goleniu nie czuć jak skóra Cię pali i idealnie się aplikuje na twarz. W dodatku wydajny, przy moim zaroście Wilkinson niestety nie zarobi, opakowanie wystarczyłoby mi na 3 miesiące golenia. (Dostałem pewne wytyczne od Agnieszki, ale wybaczcie moje Panie, jestem facetem i o zapachu, składzie nie będę pisał, jak będzie chciała wtrąci swoje 3 grosze i może coś dopisze).

Rżnięcie ...
Drogie Panie najpierw z włosem, potem 2 warstwa pianki i pod włos, ew przyciąć dłuższy zarost maszynką. Tak mnie nauczono i dzięki temu można się cieszyć gładką jak pupcia niemowlaka skórą.
Ponieważ jestem hardcorem, pojechałem po całości, długi zarost pianka i nowa maszynka. Znowu miłe zaskoczenie. Mimo, że po pierwszych dwóch ruchach maszynka szybko się zapchała, to ogoliła do zera, mały problem z wypłukaniem, ale wystarczyło ostukać (kto nie pamięta tego dźwięku jak nasi dziadkowie i ojcowie opukiwali maszynki metalowe z żyletką o umywalkę). Maszynka pewnie leży w dłoni, nawet w mokrej. Jak producent pisze rączka cięższa o 16%, jak na "jednorazówkę"- to naprawdę czuć, jak na maszynkę- mało, zdecydowanie wolę cięższy sprzęt. Parę ruchów i ogolony. Maszynka fajnie napręża i wręcz idealnie przylega do twarzy. Nie wiem czy to ten większy pasek napinający czy elastyczne ostrza, którymi chwali się Wilkinson, sprzęt robi robotę i to jest najważniejsze. Jednym słowem, robi to do czego została stworzona, ale ....


Czy to naprawdę jednorazówka?
Jak wszyscy wiemy, maszynki jednorazowe, nie do końca takie są. Używamy ich kilka, kilkanaście razy. Maszynka Wilkinson jak i każda maszynka jednorazowa, niestety nie posiada takich ostrzy jak te pełnoprawne z wymiennymi główkami, jednakże na kilka porządnych skrobanek wystarczy. Coś kosztem czegoś, dobre przyleganie i elastyczne ostrza, to cena za kilka goleń mniej, ale mimo wszystko sądzę, że warto zainteresować się tym produktem, idealna dla kogoś kto żyje w biegu i chce sprzęt do "ciężkiej pracy"

Ulga...
Twarz ogolona, ja wyglądam jak nastolatek,  powinność spełniona, pierwszym męskim artykułem na tym przesiąkniętym feminizmem blogu. Czekam na słowa krytyki, opinie (pewnie nie jedna Pani podkrada mężowi maszynki, a potem dziwimy się czemu po 2 razach jest tępa).



Pozdrawiam PtK

poniedziałek, 18 maja 2015

Chłopcy kontra Basia

Tytuł intryguje i to bardzo :) To nazwa koszulki stworzonej w kolejnym super projekcie który pomaga dzieciakom. A to wszystko zasługa NotJustShop :)  teraz dodatkowo mają mega gigant rabat na wsio, aż 30%!


Powiem Wam że miałam nerwy straszne podczas fotografowania i gdy zobaczyłam w domu efekty. Słońce i silny wiatr storpedowały jakość zdjeć do kwadratu, wszystko nieostre i rozmyte, do tego dziwne cienie na twarzy, ech :/ Mój aparat nie lubi zdecydowanie takich warunków atmosferycznych. 

Koszulka z subtelnym nadrukiem, żarówiasta ramoneska, ołówkowa skórzana spódnica i długości którą kocham nad życie  i buty z wykupionym ubezpieczeniem stomatologicznym ;)




Ramoneska H&M
Koszulka NotJustShop
Spódnica/Skirt CLICK
Sakiewka Super Dodatki
Buty StyloweButy
Opalenizna Mgiełka samoopalajaca Bielenda
Paznokcie hybryda Semilac Mardi Gras

pics by ogolony już jutro na blogu PtK

Pozdrawiam, Aga

piątek, 15 maja 2015

Byłam u fryzjera i....

 ... jestem zadowolona. O dziwo  :))) Zwykle fryzjer zamiast centymetr obcina mi 10 cm włosów, koloryzacja nigdy taka jakbym chciała a tu proszę :) Jestem zadowolona, sukces :)


A wszystko zaczęło się tak. Zostałam zaproszona przez Schwarzkopf Polska do salonu Le Grand w Lodzi, mieszczącego się przy ul. Piotrkowskiej 78 na wizytę. Sama w zasadzie nie wiedziałam czego chcę. Włosy dopiero podcięte, kolory raczej zmieniać nie chciałam... jak to baba, niezdecydowana i kręcąca nosem.


Zajął się mną Kamil Stupecki, dyrektor artystyczny  Le Grand. Obejrzał moje włosy, wysłuchał uwag i zaproponował zrobienie odrostów i rozświetlenie końców które i tak były już dużo jaśniejsze od włosów przy głowie. Do tego delikatne podcięcie (brrr, aby na pewno delikatne?) i ampułka. Ok, to działamy.
 

Po farbie na włosach wylądowała ampułka która miała wygładzić i nabłyszczyć włosy. By substancje aktywne wniknęły głębiej,  założono mi na głowę saunę parową która wyglądała trochę jak hełm kosmiczny.  Po zmyciu ampułki Kamil naprawdę delikatnie podciął końcówki (uff!) wysuszył i wymodelował lekko włosy. 
Zmiana nie jest radykalna ale o to mi właśnie chodziło! Włosy nadal długie, nadal ciemne ale jakby ładniejsze :) Prawda?


Jedna z nielicznych wizyt u fryzjera w moim już długim życiu po której wciąż się uśmiecham :)) Brawo Kamil, brawo Le Grand!

Chodzicie często do fryzjera?  Jakie są Wasze wrażenia?

Pozdrawiam, Aga