sobota, 6 lutego 2016

Sobotni luz

Czuję wiosnę w powietrzu a Wy? Dzisiejszy dzień był fantastyczny jeśli chodzi o pogodę. Bezwietrzny, słoneczny i ciepły. Coraz bliżej do końca zimy, uff!
Dziś strzeliliśmy trzy stylówy, a co ;) Wszystkie w budynku, leniuchy z nas straszne.
Na początek taki luz na sobotę czyli wygoda przede  wszystkim.


Granatowa kurtka puchowa Caledon od Dreamtex w której przechodziłam cały sezon jesienno-zimowy (z wyjątkiem wyjść okazjonalnych gdzie musiałam być elegancka i wrzucić na grzbiet płaszcz). Chodzę w niej do pracy, do sklepu i na spacery z psami. Jest lekka , ciepła, idealna. No i ten kolor :)
Do kurtki dorzuciłam jedną z moich ulubionych koszulek Teequilla, luźne spodnie dresowe Katrus oraz buty których nie ściągam z nóg praktycznie nigdy- skórzane mukluki ze sklepu CzasNaButy.
Nie obyło się rzecz jasna bez nakrycia głosy :))) Szydełkowa szara czapka z pomponem od Pi-Kotek


Koszulka Teequilla
Spodnie Katrus
Kurtka Caledon Dreamtex
Skórzane mukluki CzasNaButy
Czapka Pi-Kotek

pics by PtK

Pozdrawiam, Aga

poniedziałek, 1 lutego 2016

Szarość z akcentami

Nazwijcie mnie nudną ale jasna szarość nie opuszcza mojego serca które wciąż mocniej bije na jej widok. Total grey czy szarość w miksach z innymi kolorami, głównie z bordo- to kocham :)




Dziś look jeszcze zimowy choć za kilka dni opowiem Wam o trendach wiosennych. Ale póki co nie pastele mi w głowie.
Ulubiony wełniany szary płaszcz w połączeniu z bordowymi woskowanymi rurkami. By nieco ożywić ten zestaw, dodałam szalik łączący czerń, bordo i zieleń. Dodatki w postaci kapelusza, butów i torebki spokojne, czarne.


Płaszcz Bee Collection
Rurki Zara
Kapelusz/Hat CLICK
Szal / Scarve Clik
Kapelusz / Hat Click
Skórzana torba Dziki Józef 

pics by PtK

Pozdrawiam, Aga

sobota, 30 stycznia 2016

Color Riche L'oreal obchodzi 30 urodziny!

Wow! Kultowa szminka Color Riche jest młodsza ode mnie, hahaha :) 
Pamiętam ją z dzieciństwa jako swoisty luksus, coś nieosiągalnego. Gdy dorosłam, pierwsza tylko moja szminka Color Riche w stonowanym różu i miłość ogromna. Później tak jakoś w zalewie marek zapomniałam trochę o tych cudnych pomadkach. A szkoda. Na szczęście marka L'oreal przypomniała mi o nich, wysyłając do mnie przesympatyczny prezent - 4 szminki Color Riche sygnowane moim imieniem! Love


Eleganckie luksusowe opakowanie kryje piękne kolory i działanie pielęgnacyjne. Bo kochani Color Riche to nie tylko magia koloru ale też dbanie o stan naszych ust :) Szminki nie tylko nie podkreślają spierzchnięcia, ale nawilżają i odżywiają delikatny naskórek. 
Nieco sceptycznie jestem nastawiona do charakterystycznego dla tych szminek zapaszku, ale ulatnia się on szybko. Uff.


Sami zobaczcie, czyż nie prezentują się fantastycznie? Jestem dziko dumna z mojego imienia na opakowaniu. 



Czwórka która do mnie trafiła wydaje się idealnie dobrana do mnie. Jak zapewne zauważyliście, moje usta ubieram najczęściej w stonowane róże lub dwa soczyste odcienie- czerwień i fuksję.  Ten kwartet zaspokaja moje potrzeby szminkowe jeśli chodzi o kolor totalnie.


Matowa fuksja czyli 144 Ouhlala. Kocham ten kolor w każdym wydaniu a fuksjowe usta to mój niemalże znak rozpoznawczy. Cudowny wyrazisty ale nie neonowy odcień.

Kolejny mat to klasyczna czerwień 330 Cocorico. Nie malinowa, nie wpadająca w bordo. Czerrrrwień.

Jasny przybrudzony nieco pudrowy róż o kremowym finiszu czyli 378 Velvet Rose. Idealny do dzienniaków , idealny przy mocnym makijażu oka. Kocham!

Nie do końca kryjący, przybrudzony róż z kapką wiśni i drobinkami 258 Berry Blush. Na pierwszy rzut oka najmniej interesujący ale na ustach rozkwita! Drobinki są delikatne i subtelne, dają efekt mokrych warg a nie błysku czy perły. Usta są piękne ale nie przemalowane. Warto na ten kolor zwrócić uwagę.



Jaki odcień przypadł Wam do serca a jaki niekoniecznie? Jesteście zwolennikami mocno podkreślonych warg czy raczej stawiacie na subtelne kolory?


Pozdrawiam, Aga

czwartek, 28 stycznia 2016

Bang Bang

Tydzień temu , w pewną sobotnią noc ... a tak naprawdę to w słoneczne sobotnie przedpołudnie odwiedziliśmy restaurację La Vende Rosso by dobrze zjeść i zrobić kilka zdjęć. Jedzenie było naprawdę smaczne (naleśnik ze szpinakiem, kozim serem i orzechami) a dziś chciałabym pokazać Wam klimat tego uroczego miejsca w opozycji do dość mrocznej stylizacji ;)


La Vende Rosso to restauracja bardzo nastrojowa, wnętrze stylizowane mocno na klimaty Prowansji więc jest przytulnie, miło i rozkosznie ;) W mojej drugiej stylizacji która pokażę Wam za jakiś czas poszłam za klimatem miejsca, jednak dzisiaj będzie surowo, po męsku i elegancko.
Czarny garnitur to moim zdaniem podstawa szafy. Można go nosić na milion sposobów, rozdzielać, nosić zestaw razem. Do szpilek, trampek czy jazzówek. Tylko wyobraźnia nas ogranicza  :)
Ja potraktowałam go tradycyjnie, podkreślając jego elegancki charakter, idąc jednak nie w stronę dziennych biurowych setów tylko eksponując jego wieczorowe wydanie. Czarne brokatowe szpilki, wiśniowe lśniące usta, srebrno-szare dodatki i męski kapelusz. 
Na kilku zdjęciach trzymam w dłoni broń. Nie naładowaną rzecz jasna ;) Taki trochę gangsterski wieczorowy look ;)


Garnitur Bee Collection
Szpilki Stylowe Buty
Kapelusz/Hat CLICK
Bransoletka Arcy-Dziełka
Zegarek Cluse Polska

pics by PtK

Pozdrawiam, Aga

środa, 27 stycznia 2016

Żele i mleczko pod prysznic Luksja Care Pro

Marka Luksja obdarowała mnie prezentem w postaci dwóch żeli i jednego mleczka pod prysznic. Z ciekawości zaniosłam je do łazienki ii ...





Luksja Care Pro Lush żel pod prysznic Dragon Fruit

Żel pod prysznic Luksja Care Pro Lush Dragon Fruit to połączenie pielęgnacyjnego mleczka ryżowego z soczystym zapachem dragon fruit, tajemniczego owocu z Ameryki Południowej.
Poczuj jak Twoja skóra zostaje nawilżona i staje się jedwabiście gładka już w momencie mycia.
Właściwości nawilżające produktu zostały potwierdzone w badaniach laboratoryjnych.
Produkt testowany dermatologicznie.

opis producenta

Pojemność: 500ml
Cena: 8-9,50zł

Zacznę od zapachowego ulubieńca.
Żel pod prysznic wzbogacony mleczkiem ryżowym. Duża półlitrowa butla kryjąca w sobie typową dla tego rodzaju produktów żelową konsystencję niezłego myjadła. Żel dobrze się pieni, jest raczej wydajny i pachnie przefajnie- słodko owocowo i świeżo.
Nie wysusza skóry, nie podrażnia, generalnie lubimy się i to bardzo.


Luksja Care Pro Revive żel pod prysznic Pomelo & Kiwi

Odkryj w sobie niespożyte pokłady energii z Luksja Care Pro Revive Pomelo & Kiwi!
Soczyście energetyczny żel pod prysznic pielęgnuje, nawilża i wygładza Twoją skórę już w momencie mycia. Luksja Revive zawiera naturalne owocowe ekstrakty z pomelo i kiwi.
Właściwości nawilżające produktu zostały potwierdzone w badaniach laboratoryjnych.
Produkt testowany dermatologicznie.

opis producenta

Pojemność: 500ml
Cena: 8-9,50zł

Zapachowy faworyt był, teraz śmierdziuszek. Niby świeży, cytrusy i kiwi ale mój nos wykrzywia. Nic na to nie poradzę. Właściwości identyczne jak wcześniejszy żel ale nie mogę wąchać tego zapachu, wybaczcie...


Luksja Care Pro Restore mleczko pod prysznic masło Shea

Poczuj jak twoja skóra zostaje nawilżona i staje się jedwabiście gładka już w momencie mycia. Właściwości nawilżające produktu zostały potwierdzone w badaniach laboratoryjnych.
Mleczko pod prysznic zawiera masło Shea, cenione ze względu na swoje właściwości odżywcze, regeneracyjne i ochronne. Uzyskuje się je z nasion masłosza Parka - drzewa występującego w Afryce.
Wyjątkowa formuła tego mleczka pod prysznic pozwala ukoić skórę po długim i intensywnym dniu.
Produkt testowany dermatologicznie.
opis producenta

Pojemność: 500ml
Cena: 8-9,50zł

Skoro zaczynam swoje wnioski od zapachu, w tym przypadku również skupię się głównie na nim. Aromat ciepły, otulający, niczym rozgrzana skóra. Osobiście nie przepadam za takimi w kosmetykach do pielęgnacji, wolę lekkie odświeżające nuty, jednak mleczko nie pachnie tak bardzo ciężko czy zbyt słodko. 
Nie lubię kosmetyków typu balsam pod prysznic, jeśli mam być szczera. Zwykle kosmetyk typu 2w1 spełniający dwie różne funkcje nie spełnia żadnej z nich wystarczająco dobrze. Mleczko Luksji ma być i produktem który oczyści skórę jak i balsamem do ciała.  Po ok 2 tygodniach codziennego stosowania muszę jednak stwierdzić że jestem mile zaskoczona. Mleczko dobrze myje ale też pielęgnuje skórę, co dla takiego nygusa balsamowania jak ja jest czymś zbawiennym.
Lubię, ot co.


Cała trójka jest godna polecenia. Jedynie zielony żel nie polubił się z moim nosem ale zapach to kwestia indywidualna :) Dobre polskie produkty :)

Pozdrawiam, Aga

niedziela, 24 stycznia 2016

Winter time!

Gips? Brak! Opuchlizna? Zeszła! Buty się wcisną? Wcisną! To wracam do stylizacji, yeah!
Ten weekend miałam pracowity jeśli chodzi o zdjęcia. Wczoraj dwa zestawy, dziś od rana dwa. Będę Was uszczęśliwiać nimi w ciągu najbliższych tygodni ;)


Dziś spokojnie, bez szaleństw. Set na cebulkę choć i tak zmarzłam i teraz kicham :/ Kiepsko z moją odpornością ostatnio.
Bordowy sweter zestawiony z czarnymi woskowanymi rurkami plus szare krótkie futerko, mój ulubiony ostatnio ciepły szal w kratę, bordowy kapelusz i czarne dodatki- torebka i botki.
AAAApsik!

Futerko/ Grey Faux Fur Coat Click
Sweter / Burgundy Sweater Click
Szal / Scarve Clik

Kapelusz / Hat Click
Skórzana torba Dziki Józef 

pics by PtK

Pozdrawiam
Aga