poniedziałek, 5 września 2011

Mineralny róż do policzków Lily Lolo

 Makijaż bez różu do policzków jest dla mnie jak...Jaś bez Małgosi ;)) To prawdziwy kosmetyk-czarodziej i o ile umiemy go stosować zadziała cuda.

Moim ulubionym różem do tej pory był róż Bare Minerals w kolorze flowers. Piękny odcień soczystego arbuzowego różu, szkoda tylko ze z bizmutem :/

Róże Lily Lolo nie zawierają bizmutu czym cieszą moje serce (a oczy efektem jaki dają na skórze). Czas na ich recenzję :)


Mineralny róż do policzków Lily Lolo



Kilka słów od producenta

Posiadamy w swojej ofercie zarówno matowe jak i rozświetlające róże do policzków. Nasze produkty naturalnie nadają Twoim policzkom delikatnych rumieńców. Oferujemy szeroką gamę odcieni różu, brzoskwini i ziemistych brązów.

  • Róż ten jest wolny od ostrych chemikaliów, nanocząsteczek, parabenów, chlorku bizmutu, talku, sztucznych barwinków, bezzapachowy i bez konserwantów

  • Jest on naturalnym i delikatnym kosmetykiem

  • Jedwabiście delikatna konsystencja, nigdy ciężki lub kleisty

  • Przejrzysty i jasny; ciemniejszy kolor można osiągnąć po nałożeniu kilku warstw używając pędzla do róży

  • 100% naturalny

    Ooh La La- zastosuj ten perfekcyjny, subtelnie matowy róż do policzków, gdy chcesz wywołać podziw swoim wyglądem. 
    Clementine- subtelnie matowy róż do policzków o kremowej konsystencji i brzoskwiniowo-różanym odcieniu, idealnie pasuje do nieco ciemniejszej cery. 

    Uwaga! Wszystkie matowe róże Lily Lolo zawierają minimalnie widoczne, bardzo subtelnie połyskujące drobinki.

    Składniki: Mika, Tlenki Żelaza, Dwutlenek Tytanu, Karmin
    opis pochodzi ze strony costasy.pl
     
    Pojemność: 3g w 20ml słoiczku z sitkiem
    cena: 39.90 zł

    Można je kupić np. na stronie Costasy



    Moja opinia

    Uwielbiam róże do policzków-tymi w tonacji różowej dodaję twarzy powiewu świeżości, tymi bardziej brązowymi modeluję kości policzkowe.


    Opakowanie
    Plastikowy słoiczek o identycznej szafie graficznej jak pozostałe kosmetyki sypkie Lily Lolo.





    Róże Lily Lolo mają pomysłowe zamknięcie z sitkiem-by dostać się do kosmetyku albo zamknąć otwory wystarczy je przekręcić


    Konsystencja
    Sypka, proszkowa. Są drobno zmielone i miałkie 


    Kolor 
    W moim posiadaniu są dwa pełnowymiarowe róże: Ooh La La i Clementine.
    Przypominam o moim poście ze swatchami wszystkich róży LL klik


     Ooh La La to matowy odcień różu. Nie jest on ani chłodny ani ciepły, raczej neutralny, świeży.
    Clementine daje podobny efekt lecz cieplejszy, nieco brzoskwiniowy. To taki róż z koralem w tle



















    światło dzienne


    z fleszem


    Aplikacja
    Kolory nie należą do bardzo delikatnych więc trzeba uważać z nakładaniem by nie przesadzić. Polubiłam aplikację pędzlem typu duo fibre, wtedy mam pewność że efekt będzie naturalny.


    Działanie
    Odkąd je mam, stosuję tylko te róże :) w zależności od nastroju, od kolorystyki makijażu w danym dniu stosuję raz Ooh La La raz Clementine :)
    Cieszy mnie fakt że wybrałam matowe odcienie. Nie przepadam za błyskiem a róże te nie dają płaskiego suchego matu tylko delikatnie satynowy-idealnie naturalny rumieniec.

    Są trwałe, nie zauważyłam by znikały w trakcie dnia.


    Podsumowując...


    Plusy
    • wydajność (wystarczy odrobina by upiększyć policzki) 
    • piękne naturalne kolory
    • efekt
    • stosunek ceny do jakości i pojemności 
    • trwałość


    Minusy
    •  sama nie wiem...oprócz braku możliwości obejrzenia ich na żywo nic nie przychodzi mi do głowy

    Skład/INCI






    Moja ocena
    4,5/5


    pozdrawiam
    Aga

    23 komentarze:

    1. Mam Oh La La i go uwielbiam! Piękny, świeży, lekko przybrudzony, chyba ideał :) Lubię też chłodniejszy Flushed.

      OdpowiedzUsuń
    2. pierwszy mógłby być mój , babo:*

      OdpowiedzUsuń
    3. są przepiękne, na dodatek wtapiają się w skórę i nie widac kosmetyku tylko piękny rumieniec

      @Idalio, Flushed też śliczny, jakby był nieco jaśniejszy też bym go wybrała.

      OdpowiedzUsuń
    4. kiedys muszę nabyc jakis podkład i róż lily ale obecnie mam zapas minerałów i muszę to zuzywac, wczesniej niz za rok na pewno nie kupię:o

      OdpowiedzUsuń
    5. no no może czas najwyższy spróbować czegoś mineralnego. Dziękuję za recenzje :)

      OdpowiedzUsuń
    6. Ten Ooh la la urzekł mnie, właśnie czegoś takiego szukałam!

      OdpowiedzUsuń
    7. Ooh La La wydaje sie cudny i super, że jest matowy,bo nie przepadam zabardzo za drobinkami w rózu,chyba, że są subtelne i dają ładny efekt,super recenzja:*

      OdpowiedzUsuń
    8. Jak się cieszę że na Ciebie trafiłam :)
      właśnie się zastanawiam jaki róż sobie kupić z lily lolo.Zastanawiałam się właśnie nad tymi dwoma i nie wiem który wybrać :( mam odcień skóry ciepły. doradź mi :)

      obserwuję :)

      OdpowiedzUsuń
    9. dziękuję dziewczyny :* ciesze się że recenzja przypadła Wam do gustu i róże też :)

      @blizniaczki09-myślę że spokojnie oba odcienie będą pasować do ciepłej tonacji,t o już Twój indywidualny wybór, który bardziej wpadł Ci w oko :)jeśli często malujesz oczy w typowo ciepłych kolorach jak złoto, ciepłe brązy, pomarańcze to weź Clementine. Jeśli zaś lubisz sięgać po różne kolory, nie tylko te wyraźnie ciepłe weź Ooh La La, albo oba :)

      OdpowiedzUsuń
    10. Ja nie mam najmniejszego pojęcia jaki posiadam odcień skóry, ale róże sa prześliczne i myślę nad zakupem jednego z tej recenzji (obym gafy kolorystycznej sobie nie strzelila). Chyba skuszę się na początek na Clementine. Musze jeszcze ten pędzel kupić. ;]

      OdpowiedzUsuń
    11. @Viluś, oba kolory piękne, może OLL bardziej uniwersalny bo i dla ciepłych i chłodnych karnacji się nada choć Klementynka w zasadzie też ;) niby to ciepła brzoskwinia a wygląda super na mnie-chłodnym lecie

      OdpowiedzUsuń
    12. Aga czy mogłabyś mi poradzić jaki pędzel zakupić pod te róże? :)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Dez... ja używam pędzli Maestro- ściętego skośnie syntetyka i duo fibre by uzyskać subtelniejszy efekt

        Usuń
      2. Dzięki ślicznie :)

        Usuń
    13. Dla osób wracających do tego postu, podpowiem, że w Galerii Mokotów jest stoisko costasy i można na nim obejrzeć i kupić stacjonarnie kosmetyki Lily Lolo. Więc dla warszawianek nawet minusik Agi jest już nieaktualny ;-)) pozdrawiam

      OdpowiedzUsuń

    Nie zostawiaj komentarzy w stylu "zapraszam do mnie", linków do bloga etc. Mój blog to nie miejsce na czyjąś reklamę.
    Dziękuję :)