poniedziałek, 18 listopada 2013

Samoopalacz w piance Dax Sun

 Słońca mamy jak na lekarstwo, zresztą nigdy nie byłam zwolenniczką smażenia się bez opamiętania. Co nie oznacza że nie lubię być opalona :) sięgam jednak po słońce ...w tubce. A Wy?

Samoopalacz w piance Dax Sun


                                                                            Kilka słów od producenta                                                              

Samoopalacz w piance każdy rodzaj karnacji

Dzięki wyjątkowo delikatnej formule pianki preparat łatwo i równomiernie rozprowadza się na skórze. Już po 1 godzinie od nałożenia skóra zmienia kolor. Pełny efekt brązujący uzyskuje się po 4 godzinach. Pianka szybko się wchłania, nie pozostawia tłustego filmu i nie tworzy smug. Zawiera wysokiej klasy, naturalny składnik brązujący posiadający ECOCERT oraz składniki pielęgnacyjne: wyciąg z lilii wodnej, d-pantenol i witaminę E, które intensywnie nawilżają, łagodzą podrażnienia oraz chronią skórę przed przedwczesnym starzeniem.

Pianka posiada delikatny, przyjemny zapach.

Po każdym użyciu należy dokładnie umyć ręce. Unikać kontaktu z oczami.

Przebadany dermatologicznie. Zarejestrowany w KSIoK.
opis producenta
Pojemność: 150ml
Cena: ok. 17zł


                                                                                      Moja opinia                                                                     

Jestem blada.Moja karnacja to nie odcień kremowej śmietanki czy mleka a lekko ziemisty jasny beż z nutami oliwki. Dlatego o ile twarz w jasnej wersji jestem w stanie przeżyć, zwłaszcza gdy podrasuję ją makijażem, to ciało niekoniecznie. Jeśli jesienią, zima lub wczesną wiosną jestem zmuszona odkryć trochę więcej, z pomocą przychodzą mi wszelkie samoopalacze i balsamy brązujące.


Opakowanie 
plastikowe z dozownikiem pompką


Konsystencja 
z założenia pianka która jednak szybko traci swoją formę i zamienia się w rzadkie lejące coś


 Kolor/zapach 
Tak jak każdy samoopalacz tak i ten zawiera DHA. I choć początkowo wyczuwamy jedynie miły kosmetyczny aromat, to z czasem smrodek DHA się wybija, na szczęście bardzo subtelnie.

jedna warstwa

Opalenizna ma ładny odcień brązu. Nie jest to marchewka tylko brąz. I to dość ciemny.

dwie warstwy

 Aplikacja
Po peelingu i nałożeniu balsamu pielęgnacyjnego czekam kilka minut aż się wchłonie, I przystępuję do opalania. Psikam preparatem na dłoń starając się szybko ale i równomiernie rozprowadzić go po skórze. Myję dokładnie dłonie i staram się przez jakiś czas nie  ubierać się. 
Nie nakładam go dużo, jeśli zależy mi na ciemnym kolorze, re-aplikuję samoopalacz po ok.  godzinie.

 Działanie 
Mój ulubiony samoopalacz mimo denerwującej mnie konsystencji :) Nie śmierdzi okrutnie,  szybko się aplikuje i szybko daje efekt. Opalenizna nie wygląda sztucznie, nie ma w sobie czerwonych czy pomarańczowych tonów. To piękny brąz. Nie brudzi ubrań i schodzi równomiernie.
Na pewno będę do niego wracać :)


Podsumowując... 

Plusy 
dość wydajny
znośny zapach,  typowy smrodek DHA jest gdzieś w tle
szybki efekt
naturalny odcień opalenizny
nie zauważyłam wysuszenia czy podrażnienia skóry
Minusy
konsystencja- pianka błyskawicznie zamienia się w płyn

 Skład/INCI 

Moja ocena 
4,5/5

 pozdrawiam 
Aga

69 komentarzy:

  1. Podchodziłam do niego w drogerii parę razy jak do jeża, jednak Twoje zdjęcia mnie kompletnie przekonały :)
    Jutro kupuję! :)

    Powiedz mi, czy opaleniznę ze zdjęcia uzyskałaś po jednej aplikacji?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aj nie doczytałam podpisów pod zdjęciami, gapa ze mnie ;)

      Usuń
    2. pierwsza noga po jednej, druga po dwóch :))

      Usuń
  2. mam go, użyłam dwa razy i jakoś brak mi cierpliwości do niego.
    I zawsze mam wrażenie, że każdy patrząc na mnie widzi, że używam samoopalacza :p
    ale i tka uważam, że to jeden z lepszych samoopalaczy dostępnych w drogeriach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo fajny jest :) ja tam olewam innych, ważne że mi efekt się podoba :)))

      Usuń
  3. :OO
    Już po niego idę!!
    (Mam te same podkolanówki. Są słodkie. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha Panno, chyba połowa blogerek je kupiła :))) mam jeszcze szare z serduszkami różowymi.
      Samoopalacz polecam, fajny jest :)

      Usuń
    2. Tez mam, tez mam :D
      A samoopalacz daje bardzo ładny efekt, faktycznie bardziej brązowy niż marchewkowy :) Na lato jak znalazł, zimą raczej nie sięgam po takie wynalazki :)

      Usuń
    3. Asiu :)))) blogerki opróżniły Biedronki skutecznie z tych podkolanówek :)) i poszewek na poduszki :P

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. polecam :) planuję wypróbować też ich chusteczki samoopalające i samoopalacz w kremie :)

      Usuń
    2. Chusteczki miałam, ale nie przypadły mi do gustu. Miałam wrażenie, że podkreślają zaskórniki.

      Usuń
    3. Fanberiiaaa, stosowałaś na twarz? Kurczę, ja się boję samooopalaczy kłaść na skórę twarzy, mam wizję że mnie pozapychają, podrażnią itp

      Usuń
    4. Właśnie samoopalacza nigdy na twarz nie kładę, ale te chusteczki jakoś wydawały mi się do tego przeznaczone więc zaryzykowałam. Żadnego podrażnienia nie zauważyłam, ale efekt mi się nie podobał. Chusteczka nie jest jakaś duża więc żeby "opalić" nią nogi trzeba by było minimum 2.

      Usuń
  5. Świetny efekt, chyba też się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję że efekt Ci się spodoba :) ja na pewno kupię kolejną butelkę :)

      Usuń
  6. Efekt super! Na wiosnę zakupię ten produkt bo mnie bardzo mocno zaciekawiłaś!! :))

    OdpowiedzUsuń
  7. nienawidzę smrodku samoopalaczy, choć bardzo lubię mieć lekko 'podrasowany' ;) kolorek, gdyż bladziuchem nienawidze być :) jedak wolę produkty które dają długotrwałe efekty...jak słońce....a po słonku no niestety solarium. Ale to też bardzo z głową raz na tydzień... przez bardzo krótki okres. czasem zimą takie 10-15 min na łożu świetlnym daje mi jakies takiej energii pozytywnej :) zawsze wychodzę z salonu bardziej usmiechnięta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj nie, solarium za bardzo niszczy skórę.

      Usuń
  8. Używam go od ok. 2 lat i bardzo go lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem że kiedyś była starsza wersja, próbowałaś obu?

      Usuń
  9. Zupełnie zapomniałam o samoopalaczach; W liceum stosowałyśmy z koleżanką samoopalacz Soraya - pewien nauczyciel zapytał nas, czy nie cierpimy na marskość wątroby :)) Myślałam, że zsunę się z krzesła pod ławkę i nigdy nie wyjdę... Musiałyśmy wyglądać, jak pomarańczowe flamastry :) Skusiłaś mnie kochana - najbardziej zgrabnymi nogam, ale w związku z tym że i kolor skóry jest ładny - jutro kupuję i testuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aa, Karolka, pamiętam ten samoopalacz :)) Dawał koszmarnie żółtą opaleniznę. Brr

      Usuń
  10. Pierwszy raz widzę ten produkt ;) Chętnie sięgnę po niego, bo wygląda to pięknie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem że wiele osób go sobie chwali :)

      Usuń
  11. Ładny efekt, aczkolwiek wolę bladość ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bladość nie zawsze wygląda ładnie :)

      Usuń
  12. Też ją mam. Na razie leży sobie, ale widzę, że nie ma się co martwić o efekty, super jest!

    OdpowiedzUsuń
  13. ładny efekt, chociaż ja bym wolała trochę subtelniejszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Narjo, samoopalacze z reguły dają wyraźną opaleniznę, jeśli chcesz subtelnego efektu sięgnij bo balsam brązujący :)

      Usuń
  14. Używałam, ale zdecydowanie bardziej wolę balsam brązujący z Lirene ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Gdyby tylko pachniał czekoladowo lub orzechowo jaki ich balsam brązujący...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety ale DHA ma wyraźny zapach :) w tym przypadku i tak ograniczyli go do minimum :)

      Usuń
  16. muszę się za nim porozglądać :) efekt jest mega! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję że będziesz zadowolona :)

      Usuń
  17. Świetny efekt uzyskałaś Aguś! Ja sporadycznie używam samoopalacza z Lirene body arabica Cafe mocca i tez daje ładny efekt, nie robi pisów, Ściera się równomiernie. Śmierdzi standardowo ( mi akurat "zapach" samoopalaczy nawet się podoba, przypomina mi zapach z pogranicza orzechów xD) Ostatnimi jednak czasy polubiłam bladość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fox, nie znam tego od Lirene ale nazwę ma ciekawą :)))
      Ja lubię bladość ale nie każdą. Moja niestety jest ziemista, szarawa i niezdrowa :/

      Usuń
  18. Podoba mi się kolor, bez nutki pomarańczki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może nie odzwierciedla idealnie mojej naturalnej opalenizny która jest "przykurzona" ale na szczęście nie daje efektu marchewki :))

      Usuń
  19. Jak tylko skończę Lirene,biegnę po Dax,skusiłaś mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Piękny efekt, super nogi :) Ale jeśli mogę wiedzieć... korzystasz z depilatora czy używasz maszynek jednorazowych? ;) Ten fakt wiele zmienia w moim podejściu do tematu samoopalaczy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eszko, z tego i z tego ale zdecydowanie bardziej podoba mi się efekt po maszynce

      Usuń
  21. mam i bardzo go lubie, chociaz teraz nie stosuje bo po co, jak cialo cale poprzykrywane a chlopa nie mam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, a dla siebie samej? :P Ale fakt, sama sięgam po samoopalacz w sezonie jesienno-zimowym tylko gdy mam w planach imprezę i skąpą górę sukienki.

      Usuń
  22. Wow, świetny odcień opalenizny, no i te Twoje nogi ^_^ Lubię kosmetyki Daxa, ten wyglada bardzo zachęcajaco, ale czy nie robią się po nim smugi i jak długo utrzymuje się efekt opalenizny? Ja mam wyjątkowy talend do robienia smug, dlatego zrezygnowalam z samoopalaczy na rzecz balsamów brązujących, a że ogólnie nie przepadam za balsamami, to zazwyczaj chodzę blada...
    Buziaki, Yenn

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yenn, jak dobrze przygotujesz skórę- peeling i balsam nawilżający przed to smugi nie powstaną. Sama nie przepadam za balsamami, brązujące dają delikatny efekt wiec trzeba powtórzyć smarowanko, dlatego jeśli chcę sztuczną opaleniznę sięgam po samoopalacz.

      Usuń
  23. Kurcze, wszystko fajnie, boskie nogi :) i pięknie wygląda ta "opalenizna" ale pokazałaś nogi niedośc, ze "od tyłu" to jeszcze w skarpetkach (notabene przeuroczych :)) Ja z samoopalaczami jestem od lat zaprzyjaźniona, ale wiem, ze kolana i stopy to najbardziej newralgiczne miejsca w przypadku takich produktów. Jest niewiele takich samoopalaczy, które nie zrobią Ci krzywdy w tych miejscach, no i trzeba troszke wprawy i doświadczenia jak postepowac, żeby fajnie wyglądały całe nogi :) a i tak "wpadki" się zdarzają: kolana nieraz wychodzą zbyt ciemno lub "brudno" a na stopach łatwo o plamy i zacieki, pomimo peelingów, mniejszej warstwy produktu, wcześniejszego balsamowania itp. Zdradź proszę czy miewasz takie problemy, a jeśli nie - to jaki jest Twój sposób aplikacji?
    Pozdrawiam,
    Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdjęcia nie miały obrazować czy umiem aplikować samoopalacz w miejscach newralgicznych tylko efekt i kolor jaki daje ten konkretny samoopalacz ;) jeśli ktoś nie potrafi nałożyć dobrze kosmetyku samoopalającego to smugi czy ciemne kolana powstaną przy każdym takim produkcie. Kolana i stopy- peeling, grubsza warstwa balsamu i mniej samoopalacza, zwłaszcza na kolana, palce u stóp i boki stóp :)

      Usuń
  24. Ja nie używam samoopalaczy, efekt jest fajny.

    OdpowiedzUsuń
  25. o kurde efekt piorunujący, też po niego lecę :P. No i masz piękne, zgrabne nóżki!

    OdpowiedzUsuń
  26. Wolę samoopalacz z loreala, ale kobieto - ależ Ty masz nogi ;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elle, dziękować dobra kobieto :***

      Usuń
  27. Kolor opalenizny jest piękny! Zadziwiająco brązowy.... Mnie chyba na tyle odtrąca smrodek samoopalaczy, że się nie skuszę, ale dobrze wiedzieć, że "pomarańczery" odchodzą w niepamięć ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wolę smrodek samoopalaczy niż solarium :)))

      Usuń
  28. Świetny ! koniecznie muszę go kupić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wypróbuj koniecznie, to nie tylko mój ulubieniec

      Usuń
  29. Nigdy nie używałam samoopalacza ale patrząc na Twój test...aż mam ochotę spróbować :D Ale tak łopatologicznie jak dokładnie nakładać to cudo? I czy nakładasz go tylko na nogi czy na resztę ciała również. Wyżej napisałaś że na twarz nie, tylko czy nie jest komiczny efekt mocno opalonego ciała a buzia blada?? Przepraszam jeśli zadaję głupie pytania :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Buzię można "opalić" w inny sposób :) choćby makijażem :)
      Robisz dokładny peeling całego ciała. Przed aplikacja nakładasz zwykły balsam nawilżający (więcej na stopy, kolana i łokcie). czekasz aż się wchłonie i wtedy samoopalacz. Niewielka ilość, dobrze rozprowadzasz, czekasz aż się wchłonie zanim się ubierzesz. I gotowe :)

      Usuń
  30. Heh mam takie same podkolanówki z Biedronki ;) Świetny efekt,na pewno się na niego skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  31. Kupiłam jak większość - z powodu ciekawości, niskiej ceny i niezadowolenia związanego z bladością nóg. Na początku nieco się bałam... Czy nie będę cała w pomarańczowe plamy?! Otóż nie. Produkt jest łatwy w aplikacji, świetnie się rozprowadza i przyjemnie pachnie. Jeśli dobrze się go nałoży nie ma "śladu samoopalacza" tylko ładny brązowawy odcień. TBardzo podobnie wygląda jak u autorki na zdjęcia ch. Po nasmarowaniu wystarczy umyć dłonie :P

    OdpowiedzUsuń

Nie zostawiaj komentarzy w stylu "zapraszam do mnie", linków do bloga etc. Mój blog to nie miejsce na czyjąś reklamę.
Dziękuję :)