piątek, 13 grudnia 2013

Grudniowe spotkanie mikołajkowe z marką Oceanic

W minionym tygodniu wybrałam się do Warszawy na zaproszenie marki Oceanic.
W czwartek około południa pożegnałam Kluseczki, zabrałam kuferek i pojechałam na dworzec by już o 15 być w warszawskiej restauracji Jung&Lecker która zyskała tytuł knajpy roku 2013. Powoli zaczęli się schodzić inni goście- cała kosmetyczno-blogerska śmietanka :)) Zasiadłyśmy do stołu by raczyć się smakowitym jedzeniem, winem i oczywiście ploteczkami :)) Czas miło płynął :) Powiem Wam że
jedzenie było świetne, no może poza jagnięciną w daniu głównym (była twarda i poprzerastana). Ale  przystawki, desery- pyycha!
 Zapoznałyśmy się też z nowościami Oceanic. Są to balsamy pod prysznic AA Beautiful Body,  seria AA Hypoallergenic 30+ Collagen Hial oraz linia Oillan Balance.


Po napełnieniu brzuchów (mój ostro burczał z głodu gdyż celowo nie wzięłam nic do jedzenia na podróż pociągiem)  wybrałyśmy się do teatru Roma na Deszczową Piosenkę z Dariuszem Kordkiem i Dariuszem  Barbarą Kurdej-Szatan (która większość zapewne kojarzy z reklam Play)
Siedziałyśmy w drugim , tzw. mokrym rzędzie. Na fotelach czekały na nas foliowe pelerynki które przydały się podczas spektaklu :)))
Po przedstawieniu wybrałyśmy się za kulisy gdzie spotkałyśmy się z obsadą :) oraz pozowałyśmy do wspólnych zdjęć z aktorami


Ostatnie wspólne zdjęcie i rozstanie :) ale nie ze wszystkimi :)


Cztery blogerki (Małgosia-Dezemka, Agata-Atqa,
Kasia-Obsession i ja) spoza Warszawy miały bowiem zapewniony nocleg w apartamencie służbowym Oceanic. Przed 23 wylądowałyśmy w niewielkim sympatycznym domu al. Wilanowskiej. Wybrałyśmy pokoje i zmęczone, pełne wrażeń przyszykowałyśmy się do snu. wzięłam gorący prysznic i... zaczęło się. Dostałam ostrego ataku kilki nerkowej (mój drugi w życiu, mam kamień w lewej nerce). Jeśli ktoś z Was to przeżył to zapewne wie jak bardzo to boli. Ochrona wezwała pogotowie które chciało mnie zabrać do szpitala. Jednak odmówiłam- w obcym mieście? Dostałam zastrzyki, kroplówkę i o 4 rano zadzwoniłam do szwagra by przyjechał z Łodzi po mnie. Z ostrym bólem przejechałam trasę Warszawa-Łódź i od razu pojechałam do szpitala. Było to tydzień temu a nadal jestem słaba i źle się czuję :/

Wracając do spotkania czyli rzeczy o niebo przyjemniejszych niż kolka nerkowa ;) Ponieważ były to prawie Mikołajki, nie obyło się bez prezentów :) oto zawartość dwóch ciężkich toreb :)


Świetnie zorganizowane i sympatyczne spotkanie które wspominam z uśmiechem, mimo pogotowia i szpitala.

pozdrawiam
Aga

15 komentarzy:

  1. oj Aga, martwiliśmy się o Ciebie, ale fajnie było się spotkać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Spotkanie widać udane, współczuję kolki nerkowej, ja też mam coś z nerką, ale do końca nie wiadomo jeszcze co, dwa tygodnie z bólem i ustąpiło, ale badania trwają. Zdrówka życzę i oby nie było nawrotów.

    OdpowiedzUsuń
  3. no właśnie słyszałam o Twojej przygodzie ze szpitalem :) chyba za dużo wrażeń było ha ha ale na szczęście wszystko dobrze się skończyło - buziole

    OdpowiedzUsuń
  4. Polecam Ci serdecznie rozbijanie kamieni ultradźwiękami, o ile jeszcze Ci tego nie zaproponowano - mi wystarczyły dwa zabiegi w pracowni ESWL i ponad centymetrowy kamień został starty w proch i w niezauważony sposób wydalony. To było w 2009 r. i póki co mam spokój, choć oczywiście chodzę na kontrolne USG. Bezinwazyjnie, szybko, bój to lekki dyskomfort w porównaniu w kolką. Trzymaj się.

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej! Świetny blog! Zapraszam do mnie! Obserwujemy? :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Takie spotkania są fantastyczne,musiało być na prawdę miło :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Współczuję finiszu spotkania. Dużo zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
  8. A to pech, jeszcze w takim momencie. Mam nadzieję, że Cię to więcej nie spotka i wyleczyli Cię. A prezenty są świetne, coś na osłodę, będą chociaż lepsze wspomnienia.

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetne zdjęcia i atmosfera na nich uchwycona.

    Zdrowiej szybko i nie dawaj się kamieniom! Współczuję tych doświadczeń!

    OdpowiedzUsuń
  10. OBS!! zajebista spódnica!! *.* Chcę!

    OdpowiedzUsuń
  11. Szkoda, że tak miła podróż się tak skończyła !! : (
    Sporo w tych torbach było : P

    OdpowiedzUsuń
  12. Łe jeja zdrowia! Moja mama zawsze mówi, że w porównaniu z kolką nawet poród to pikuś.

    OdpowiedzUsuń
  13. Aga, pozbądź się tych kamieni jeśli możesz. Mam 2 znajome, które w tym samym czasie miały ataki, jedna jest już po zabiegu, drugą zabieg czeka pojutrze, po jednyk z ataków lekarz powiedział, że trafiła do szpitala niemal w ostatniej chwili, była to sytuacja zagrozenia życia. Dużo zdrówka i dbaj o siebie. Buziak, Magda

    OdpowiedzUsuń

Nie zostawiaj komentarzy w stylu "zapraszam do mnie", linków do bloga etc. Mój blog to nie miejsce na czyjąś reklamę.
Dziękuję :)