niedziela, 1 lutego 2015

Olejek do kąpieli Bielenda

Kąpiel to jedna z większych przyjemności w moim życiu. Przez lata skazana jedynie na prysznic, odkąd się przeprowadziłam korzystam z wanny kiedy tylko mogę. Jestem uzależniona wręcz od piany, olejków i świeczek zapachowych w łazience i wciąż odkrywam nowe gadżety umilające kąpiel. 

Od kilku tygodni na łazienkowej półce stoją dwa kosmetyki marki Bielenda. To olejki do kąpieli zawierające ponoć naturalny afrodyzjak czyli Johimbinę :)


Zacznę od tego że nie jest to olejek i tym faktem byłam bardzo rozczarowana. To zwykły żel pod prysznic/ płyn do kąpieli, nie ma w sobie oleistej konsystencji.  A tak marzyłam o olejku  chlip chlip.
Zapach faktycznie uwodzi nos. Nie wiem która wersja jest ładniejsza, obie bardzo lubię i stosuję zamiennie.

Produkt zamknięty jest w dużej plastikowej butelce o pojemności 400ml. Jeden z nich ma nakrętkę, drugi jest zamykany na klips- nie wiem z czego wynika ta różnica.

Konsystencja typowo żelowa, płynna. Bardzo dobrze się pieni. Produkt służy mi jako płyn do kąpieli a nie żel do mycia. Daje obfitą pianę która niestety nie trwa do końca kąpieli (może za długo siedzę w wannie?).

Nie zauważyłam by nawilżał jakoś specjalnie ale nie wysusza i nie podrażnia skóry.  Pięknie pachnie i zapach dość długo jest wyczuwalny w łazience czy na skórze.

Całkiem niezły ale mnie nie uwiódł.

Pojemność: 400ml
Cena: ok. 15zł

Pozdrawiam, Aga

14 komentarzy:

  1. Uwielbiam te olejku, zresztą jak większość produktów Bielenda :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam w zanadrzu kilka perełek Bielendy :)

      Usuń
  2. W takim razie chyba się na któryś skuszę. Ciekawi mnie wersja jaśminowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie pachnie, dla samego zapachu warto:)

      Usuń
  3. Mam ten fioletowy (z lewej) i jest wprost świetny!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. ja jestem takim maniakiem, że wlewam do wanny po trochę z każdego rodzaju olejku czy płynu który stoi w łazience, jakoś nie mogę się ograniczyć tylko do jednego... ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czyli takie małe oszukaństwo? Nie podoba mi się to. Jak olejek to powinien być olejek :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety nie mam wanny, choć uwielbiam olejki.

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja byłam przekonana, że to rzeczywiście olejki... pewnie też zawiodłabym się na konsystencji, ale zapach piżmo&jaśmin mógłby mi się spodobać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Z bielendy kupiłam sobie ostatnio balsam i też nie bardzo mi się spodobał :) Nie jest zły, ale bywały lepsze.

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajne produkty :) szkoda, że nie są olejkami :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Afrodyzjak, rozwala mnie to :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Nie zostawiaj komentarzy w stylu "zapraszam do mnie", linków do bloga etc. Mój blog to nie miejsce na czyjąś reklamę.
Dziękuję :)