niedziela, 12 października 2014

Pachnące nowości od goodies.pl

Szczególnie jesienią i zimą dopada mnie zapachomania. W domu musi pięknie pachnieć i basta. Moja szuflada z woskami jest niepokojąco pełna a tu kolejne aromatyczne cuda ze sklepu Goodies.pl   
24 obłędnie pachnące woski Yankee Candle


Co tydzień zaproszę Was na recenzję dwóch z nich, a uwierzcie mi jest na co czekać :))) Choćby świąteczne zapachy, ach :)


Jeśli macie obsesję na punkcie wosków tak jak ja i nie zamierzacie jej leczyć (tak jak ja:) mam dla Was sympatyczny rabat w wysokości 10% na zakupy wszystkich nieprzecenionych produktów Yankee Candle w sklepie Goodies.pl . Wystarczy użyć kodu AGOWEPETITKI podczas składania zamówienia i już :) Kod jest wielokrotnego użytku i działa do końca tego roku czyli do 31 grudnia 2014.

Idę sobie odpalić dziką Figę :))

Pozdrawiam, Aga

piątek, 10 października 2014

Jesiennie

Choć za oknem słońce i ponad 20 stopni :)


Bardzo prosty zestaw oparty na dwóch bazowych kolorach: szarości przyprawionej odrobiną czerni oraz ciepłym rudawym brązie.  Czarna tunika, szara narzutka i szare legginsy przełamane brązowymi dodatkami: paskiem, rękawiczkami, torebką i botkami. Szarość to mój kolor tej jesieni, zdecydowanie :)



Narzutka i tunika allegro
Legginsy beli.pl
Rękawiczki i pasek Zara
Torebka e-torebka
Botki StyloweButy

Pozdrawiam, Aga

środa, 8 października 2014

Nowy tusz Rimmel




Jestem właśnie w fazie testów i ...

recenzja w przyszłym tygodniu :)))

Pozdrawiam, Aga

poniedziałek, 6 października 2014

CelluBlue

Mały niebieski wojownik który podobno rozprawi się z cellulitem. Wygląda niepozornie a jak działa? Czy to coś w ogóle działa?


Kilka tygodni temu trafił do mnie tajemniczy kawałek medycznego silikonu. Sezon bikini już za mną ale czemu by nie powalczyć z cellulitem jesienią? Postanowiłam zakasać rękawy i wciąż się do roboty. Cellulit sam nie zniknie.


Co to jest ten CelluBlue?

 Za pomocą CelluBlue możesz odtworzyć ruchy słynnego masażu palpate roll.
Masaż ten odznacza się wysoką skutecznością w walce z cellulitem i skórką pomarańczową. Za pomocą naszego kubeczka uzyskasz imponujące efekty w ciągu paru tygodni. CelluBlue może być użyty przy różnych rodzajach cellulitu: mieszanym, tłuszczowym, wodnistym, czy włóknistym. (...)
System ssący pomaga masować Twoją skórę podczas wykonywania ruchów opisanych w instrukcji obsługi. Używanie CelluBlue jest niezwykle proste i nie wymaga żadnych przygotowań.
źródło  cellublue.com


Od kilku lat słyszę tu i tam że w walce z cellulitem mogą pomóc popularne bańki chińskie. Parę razy robiłam do nich podejście, jednak zawsze coś mi w nich przeszkadzało.Za mocno ssały, niewygodne w trzymaniu... odpuściłam je sobie i zostałam przy zwykłym urządzeniu do masażu z Rossmanna. Aż napotkałam CelluBlue.


Przed skorzystaniem z tego kawałka silikonu warto przyswoić sobie kilka rzeczy:

- cudów nie ma, liczy się systematyczność. Plus odpowiednia dieta, ruch i kosmetyki. 
- nie masujemy gołej skóry. Najpierw jakiś olejek czy inny kosmetyk i na tak przygotowanej skórze z poślizgiem dopiero stosujemy CelluBlue.
- każdą masowaną partię dopieszczamy przez 5 min- 3 minuty to masaż góra dół i po minucie na boki i kółeczka. 
- pół godziny po masażu warto napić się wody w ilości 0,5l by ułatwić organizmowi pozbycie się toksyn i wszelkich złogów.
- w przypadku problemów z krązeniem czy jakichś uszkodzeń na skórze lepiej zrezygnować z CelluBlue
- na początku warto delikatniej zasysać skórę by nie nabawić się siniaków (tak jak ja)

CelluBlue to wygodny i skuteczny produkt. Po 5 tygodniach stosowania widzę efekty choć przyznaję, mało systematyczna jestem. Nie kosztuje mało bo 19 euro. Bańki są tańsze ale, przynajmniej w moim odczuciu, mniej komfortowe w stosowaniu.
Więcej o CelluBlue KLIK

A Wy jak walczycie z cellulitem?

Pozdrawiam, Aga



sobota, 4 października 2014

Blue

Właśnie wróciłam ze spaceru z Kluskami, pogoda jest niesamowita :) słońce, temperatura na przyzwoitym poziomie. Poproszę taką aurę jak najdłużej a potem zaraz mogą być Święta i śnieg ;)


Dzisiejsza stylizacja jest na totalnym luzie- luźna błękitna koszula, wygodne dżinsy, do tego chabrowa torebka która sporo pomieści i wygodne buty.


Koszula SheInside
Spodnie House
Torebka, buty i bransoletka StyloweButy
Clip in Doczepiane.pl

pozdrawiam, Aga

piątek, 3 października 2014

Pędzlowe nowości czyli GlamBrush

Mimo posiadania niezliczonej ilości pędzli moja obsesja na ich puncie nie słabnie. Ba, ma się całkiem dobrze :) Od kilku tygodni bawię się nowymi pędzlami GlamBrush i tubą do ich przechowywania. Czas na moje wrażenia :)


Tuba na pędzle GlamBrush to świetny pomysł nie tylko na przechowywanie ale i przenoszenie pędzli. Zdecydowanie bardziej mi pasuje niż tradycyjne etui (choć w ofercie GlamShop jest przeuroczy różowy pokrowiec KLIK). Jest wykonana z białego błyszczącego materiału wytłaczanego na wzór skóry krokodyla. I mimo że biały kolor nie jest zbyt praktyczny nie narzekam gdyż tubę łatwo można doczyścić z kosmetyków (a uwierzcie mi, uświniłam ją zarówno cieniami jak i pomadką czy kremowym eyelinerem).


Prezentuje się bardzo szykownie :) 
Jest bardzo praktyczna i wygodna. W zamkniętej tubie spokojnie zmieszczę pędzle potrzebne mi do umalowania klientki na wyjeździe. Nie pomieści ona wszystkich pędzli GlamBrush ale nigdy nie biorę ze sobą pełnego kompletu :) Jest idealna.


Podczas malowania rozdzielam tubę na dwie części i segreguję pędzle by zoptymalizować czas pracy. Do jednej połówki wkładam pędzelki do makijażu twarzy zaś do drugiej wędrują te mniejsze. 
Jest to produkt ułatwiający mi życie i z czystym sercem mogę go polecić :) Tubę kupicie TUTAJ, kosztuje ona 55zł.


Oprócz tuby na pędzle w moje ręce trafiły też pędzelkowe nowości oraz osłonki. Zacznę od pędzli, co Wy na to?


Są to 4 pędzle do twarzy i 5 pędzli do oczu. Kilka z nich bardzo polubiłam i stały się niezbędne, inne mniej. Teraz w zasadzie pracuję tylko na glambruszach :))) z  małymi wyjątkami.


T10 to syntetyczny pędzel o skośnie ułożonym włosiu. Idealny do modelowania twarzy. Aplikuję i rozcieram nim róże oraz bronzery. Jest bardzo miękki i niesamowicie przyjemnie się nim pracuje. Polecam szczególnie osobom z wrażliwą skórą.


T11 to pędzel geniusz. Największa niespodzianka z nowości i mój ulubieniec. Wykonany z włosia syntetycznego znakomicie nadaje się do precyzyjnego ostrego konturowania a przy modelowaniu nosa jest po prostu niezbędny. Jeśli często konturujecie nos to musicie go mieć!


T13 to bardzo uniwersalny pędzel, wykonany z włosia syntetycznego. Początkowo aplikowałam nim tylko podkład ale teraz rozcieram też korektor czy nakładam bronzer. Dzięki kształtowi włosia dociera do trudniej dostępnych miejsc.


T12 to kolejny skośny pędzel do twarzy, ale większy i bardziej puchaty niż T10. Zrobiony jest z naturalnego włosia kozy, niefarbowanego. Nakładam nim nie tylko róż czy bronzer ale i puder sypki na całą twarz. Bez problemu można go domyć szarym mydłem.


O10 czyli orzeszek :))) Pędzelek z niefarbowanego włosia kozy przeznaczony głównie do rozcierania i blendowania. Mój maluszek :) Podobny do słynnej 217-tki MAC ale mniejszy, zgrabniejszy i  bardziej poręczny. Idealnie rozciera dolną powiekę. Uwielbiam.


O11 to syntetyczny pędzelek do eyelinera. I uwierzcie mi albo nie, kreski wychodzą śliczne :) dobrze się też sprawdza przy precyzyjnym podkreślaniu dolnej powieki. Kolejny ulubieniec wśród nowości.



O12 z włosia syntetycznego . Pencil lub gumka. Znakomicie sprawdza się przy punktowej aplikacji korektora, ale też do rozcierania kredki. Ja szczególnie polubiłam go przy kamuflowaniu niedoskonałości cery typu plamki czy wypryski.


O13 to skośnie ścięty pędzelek wykonany z włosia syntetycznego. Ten kształt jest mi niezbędny przy każdym makijażu oka, uwielbiam skośnie ułożone włosie w pędzelkach do oczu :) Znakomity do podkreślenia zewnętrznego kącika oka czy załamania powieki.



O14 to pędzelek z niefarbowanego włosia kozy czyli ostatnia pędzelkowa nowość. Jego włosie jest zaokrąglone i ułożone owalnie, to miniatura pędzelka O1. Sprawdza się bardzo dobrze przy aplikacji cieni czyli miękkim podkreślaniu dolnej powieki.

Na sam koniec- osłonki na pędzle.  Ten wynalazek towarzyszy mi już od kilku lat i nie wyobrażam sobie pielęgnacji pędzli bez tego gadżetu :) Idealnie pasują na pędzle do twarzy i te większe do oczu. Zakładam je po każdym praniu i jestem spokojna o kształt pędzli.

Wyszedł dość długi wpis ale mam nadzieję że Was nie zanudziłam i skorzystacie z moich wrażeń dotyczących nowości pędzlowych :)

Pozdrawiam, Aga

środa, 1 października 2014

Wrześniowy beGlossy

Czas na wrześniowe beGlossy czyli post z serii nadrabiamy zaległości :))) coraz lepiej mi to wychodzi.


We wrześniu pudełka występowały w dwóch wariantach. Jeden obaczycie za chwilę u mnie, drugi podarowałam znajomej blogerce Maddzik.


Trochę makulatury i próbkosaszetka kremu Yves Rocher.

a co w trawie piszczy?
słynne serum Flavo-C Auriga
krem pod oczy Benefit
peeling z kwasem glikolowym Glyco-A
Tonik wzmacniający do włosów Pantene
tusz do rzęs Yves Rocher
krem na naczynka RedBlocker
Hmmm, jest fajnie. Fajne marki i produkty, szkoda tylko że najbardziej mnie interesujące mnie kosmetyki są tycie :( Serum Flavo-C, krem pod oczy Benefit i peeling Glyco-A to małe, naprawdę małe miniaturki. Cieszy mnie obecność tych produktów w beGlossy ale mogłyby być trochę większe, prawda? Oprócz tych maluszków mamy 3 produkty pełnowymiarowe. Tonik do włosów Pantene, sama nie wiem czy wypróbować czy zostać przy naturalnych wcierkach. Tusz Yves Rocher- za samą marką nie przepadam, mam kilka maskar otwartych więc albo poczeka na swoją kolej albo uszczęśliwię tym tuszem siostrę. Krem na naczynka, cóż. Sama z nimi problemu nie mam, ale może sprawdzi się jako tonująca baza pod makijaże?

Jak się Wam podoba? Tyłka nie urywa ale jest w porządku. Byłabym wręcz zachwycona gdyby te 3 miniaturki były nieco większe. 

Pozdrawiam, Aga