Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lokers. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lokers. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 września 2015

Keratynowe prostowanie włosów

Moje włosy są nijakie. Nie chodzi już nawet o to że są cienkie, delikatne tylko o fakt że nie są ani proste ani kręcone. Niezdecydowane jak ich właścicielka. Od dawna marzę by wreszcie się określiły mendy jedne. W czasach młodości przeszłam kilka domowych trwałych które zamiast wyśnionych loków dały baranka i przesusz. Poszłam w drugą stronę, kupując prostownicę. Jednak męczyło mnie prostowanie które tak naprawdę na długo nie wystarczało. Byle deszcz, ba- nawet wilgoć w powietrzu a już dziady się puszyły i kręciły. Wrrr! Aż kilka lat temu na wizażu natknęłam się na wątek o keratynowym prostowaniu. Przeczytałam go od deski do deski i ... nic. Cykor mnie obleciał. Myślami wciąż wracałam do pomysłu by przeprowadzić prostowanie na własnych kudełkach jednak zawsze coś stało na przeszkodzie. 





















Aż do tego roku.
13 lipca w salonie Lokers w Łodzi (ul. Zachodnia 79) moje włosy zostały poddane keratynowemu prostowaniu. Zabieg przeprowadził Wiktor Szewczyk

Na moje włosy został nałożony preparat True Keratin. Nie jest on tak agresywny jak popularne Encanto i składa się tylko z jednego etapu co skraca bardzo czas trwania zabiegu. I, uwaga, nie śmierdzi praktycznie w ogóle (Encanto to hardcore).



Moje włosy zostały porządnie umyte specjalnym szamponem oczyszczającym i na mokre został zaaplikowany preparat z keratyną. Następny krok to wysuszenie włosów chłodnym nawiewem i wyprostowanie każdego pasma prostownicą. Po tych wszystkich czynnościach zostałam wypuszczona do domu z przykazaniem by nie myć włosów przez dwa dni (omg) nie spinać ich a gdy się odkształcą to wyprostować. Po dwóch dniach wróciłam do salonu gdzie umyto mi głowę (hurra) i wysuszono a włosy, uwaga- pozostały idealnie proste! Zakochałam się w tym efekcie i wiedziałam, że będę sięgać po keratynę regularnie. Nawet nie zdajecie sobie sprawy z tego jak taki zabieg oszczędza czas. Rano by dobrze wyglądać wystarczy umyć i wysuszyć włosy, żadne modelowanie i cudowanie ze szczotkami. Są gładkie jak jedwab i proste jak konstrukcja cepa. 



Wczoraj minęło 8 tygodni od prostowania i postanowiłam się z Wami podzielić moimi spostrzeżeniami. Celowo nie pisałam tej notki zaraz po zabiegu gdy byłam zachwycona i odurzona efektem. Postanowiłam poczekać kilka tygodni by zobaczyć jak długo moje włosy pozostaną idealnie proste. Już po miesiącu końcówki się zbuntowały i zaczęły lekko wywijać na boki. Ale nie ma co się dziwić, moje włosy to wyzwanie. Dziś, po dwóch miesiącach tak się prezentują zaraz po umyciu i samodzielnym wyschnięciu (bez suszarki i szczotki)



Widać że nadal są proste z wyjątkiem końcówek. Układanie jest szybkie i nieskomplikowane. Przy suszeniu naciągam je szczotką i tadam- są proste :)

Czym je pielęgnuję? Nie zakupiłam zestawu kosmetyków w salonie gdyż prostowanie nieco nadwyrężyło mój biedny portfel. Zrobiłam natomiast research na blogach włosomaniaczek i z listą kosmetyków poszłam do drogerii. Włosy myję popularnym szamponem Babydream, Odżywka to Garnier Ultra Doux Avocado i masło Karite, maska zaś to Kallos Latte.Kupiłam też na ZróbSobieKrem keratynę i wykonałam prostą mgiełkę do włosów. Jednak rzadko sięgam po nią, tak samo jak rzadko dodaję keratynę do szamponu czy odżywki gdyż moje włosy nie lubią za dużych ilości i łatwo je przeproteinować.
W pielęgnacji włosów po keratynowym prostowaniu ważne jest by unikać: alkoholu, silnych detergentów (sls, sles itp), silikonów tych trudno zmywalnych, chlorku sodu i... w zasadzie to wszystkie składniki be.

Uwielbiam moje proste włosy :))) 


Pozdrawiam, Aga


wtorek, 7 lipca 2015

Przychodzi Aga do trychologa a ...

Hej łysole i łupieżcy (ten oto wstęp wymyślił szanowny pan trycholog i fryzjer Wiktor Szewczyk;))

Lubimy mieć włosy na głowie, prawda? Czy to mężczyźni czy kobiety. I fajnie gdy tych włosów nie jest trzy na krzyż ale ciut więcej. Jak wiecie lub nie wiecie, moje włosy są i były kapryśne, cienkie i generalnie żadna ze mnie Złotowłosa o bujnym warkoczu i książę nie wybawi mnie z tej wieży na 9 piętrze bo mój włos to rzadzizna i nawet chuchro się nie utrzyma (smuteczek).  Od zawsze walczę też z wypadaniem włosów. Jest ono  (w  moim przypadku) głównie spowodowane stresem ale też niedoborami witamin i minerałów. Ale, ale, jak się okazało, nie tylko.


Dwa tygodnie temu moje nogi poniosły mnie  hen przed siebie na ulicę Zachodnią 79 do salonu Lokers gdzie byłam umówiona na konsultację z trychologiem Wiktorem Szewczykiem. Zanim przejdę do opisu wrażeń z tej i innych wizyt, pokrótce opowiem Wam o samej trychologii. Cóż to takiego i z czym to się je?


Trychologia to nauka o prawidłowej pielęgnacji skóry głowy jak i samych włosów. Zajmuje się cyklem włosa czyli wzrostem, wypadaniem jak i schorzeniami (łupież, łojotok, przedwczesne starzenie, przesuszenie oraz zmiany w strukturze). Opiera się na dokonaniach z zakresu chemii, fizyki i kosmetologii by pomóc z walce z problemami skóry głowy i włosów.  Nie będę Was zanudzać wykładem o cyklu włosa, zwłaszcza że za oknem temperatura oscylująca w granicach 30 stopni i mózg mój odmawia posłuszeństwa. Jeśli będziecie zainteresowani takimi informacjami, dajcie znać w komentarzach to powstanie taka notka, ok?

Wizyta u trychologa zaczyna się od wywiadu- na czym polegają nasze problemy, jak się odżywiamy itp. Trycholog nie skupia się tylko na głowie ale na całym organizmie. Wysyła nas na początek na pełną morfologię , badania hormonów etc etc by wyeliminować inne czynniki które wpływają na zły stan skóry głowy i włosów. Ja np. dostałam ochrzan za picie herbaty i kawy i unikanie zwykłej wody (biję się w pierś i bohatersko wlewam w siebie od tego czasu hektolitry wody).

Stres ogarnięty, morfologia i hormony w miarę ok, przechodzimy do badania skóry głowy. Trycholog przykłada nam małą kamerę która w dużym zbliżeniu pokazuje na laptopie  stan skóry. Powiem Wam, jest to strrrraszny widok :P sami zobaczcie



Mój problem to nie tylko cienkie i wypadające włosy. Skubane lubią się też szybko przetłuszczać :/ często też swędzi mnie skóra głowy i choć łupieżu jako takiego nie mam to czasem podczas czesania widzę kilka białych płatków. Brrr.

Z badania trychologicznego dowiedziałam się że mój problem z wypadaniem to głównie wina niezłuszczonego obumarłego naskórka który zalega mi na głowie i blokuje skutecznie skórę, przez co cebulka włosa obumiera. Oczywiście diagnoza brzmiała bardziej profesjonalnie i skomplikowanie ale ja prosta baba jestem i wyjaśniam Wam wszystko w równie prostych żołnierskich słowach.


Wróg jest nam znany i co dalej? To samo co z resztą ciała gdy mamy problem z martwym naskórkiem- peeling. Ale trzeba też pamiętać że skóra głowy jest delikatna i domowe złuszczanie jej nie jest takie proste. Wszelkie pomysły z sodą oczyszczoną czy peelingiem mechanicznym radzę odłożyć na bok i wybrać się do trychologa na profesjonalny peeling enzymatyczny specjalnie dostosowany do potrzeb i wymagań delikatnej skóry głowy. Zwykle kuracja oparta jest na 4-5 zabiegach, ja mam za sobą już trzy i myślę że już jakieś wnioski mogę wysnuć.



Peeling wykonywany przez trychologa nie jest w żaden sposób nieprzyjemny i nie wiąże się z absolutnie żadnym dyskomfortem. Czujemy lekki chłód i siedzimy z tym ustrojstwem ok 10 minut. I tyle. Żadne dzikie tańce wokół ogniska, picie wywaru z nietoperza o północy podczas pełni. Peeling i do domu. Po trzech wizytach widzę już różnicę. Przede wszystkim skóra głowy tak szybko się nie przetłuszcza, nawet w te ekstremalne upały miłościwie nam panujące od ponad tygodnia. Włosy są dłużej świeże, lekkie, skóra nie swędzi i nic się z niej nie sypie- miodzio :)) By efekt podtrzymać i nie dopuścić do powrotu problemu, zakupiłam w salonie profesjonalny szampon z fajnym i niedługim składem. Co najważniejsze działa, podczas mycia czuję lekkie mrowienie. Już oczami wyobraźni widzę jak mi nowe włosy rosną, nieblokowane przez zalegający martwy naskórek, mmmm. Będzie pięknie.


Jeśli tak jak ja cierpicie na problemy z włosami i skórą głowy, jeśli Wasze włosy lecą garściami, pomyślcie koniecznie o wizycie u trychologa. Warto zerknąć na stronę Trycholog24.Znajdziecie tam wiele ważnych i przydatnych informacji a nawet umówicie się na wizytę, TU macie wykaz miast. Łodzianki i Łodzian zapraszam serdecznie do Wiktora KLIK. To kompetentny i sympatyczny fryzjer, do tego niezwykle kreatywny ;) Zobaczcie jaki fajny statyw wymyślił bym mogła pstryknąć kilka zdjęć :))


Czeka mnie jeszcze jeden peeling w Lokers na Zachodniej 79. A potem.... zostałam namówiona na prostowanie keratynowe i jaram się tym strasznie bo chodzi mi ono po głowie od kilku lat. Będzie relacja :)))



Niech moc (a przede wszystkim włosy) będą z Wami!
Aga