Całkiem niedawno oczom Waszym moi drodzy obserwatorzy ukazał się wpis o nowej kolekcji Pupa Milano. To Velvet Garden a o kolekcji poczytacie
TU
Dziś podzielę się z Wami moją opinią nt tej kolekcji jak i moim okiem (okiem zamierzam się dzielić rzecz jasna w przenośni, ślepe bo ślepe ale coś tam jeszcze działa)
Całej kolekcji nie posiadam, marzy mi się jeszcze róż, ale zarówno paletka jak i kajal usatysfakcjonowały mnie, nie można mieć i chcieć wszystkiego, nieprawdaż? ;)
Paletka Rose Garden to jedna z dwóch paletek w kolekcji jesiennej Pupa Milano. Ta bardziej neutralna, stonowana, spokojniejsza. Nie napiszę nudna bo mimo wyciszonych kolorów mamy tu różne wykończenia- mat, satyna i metalik. Przez połączenie grzecznych kolorów z różnymi finiszami paletka staje się bardzo uniwersalna. W zależności od pory dnia, naszego nastroju i chęci lub nie do szaleństw możemy zmalować nią różne makijaże.
Lubię takie poręczne i zgrabne paletki. Samo opakowanie jest miłe dla oka i zaspokaja babską próżność ;)
W paletce mamy 9 różnych cieni i dwa podwójne aplikatory. Plus rzecz jasna lusterko. Wszystko dopracowane i porządnie podane.
Popatrzcie na kolory. Zaczynamy od prawie białego z lekkim połyskiem, potem jaśniutki krem o matowym wykończeniu, potem kilka cieplejszych i chłodniejszych barw (beż, brudny róż i wariacje na ich temat) metalicznych i satynowych aż po ciemny matowy brąz (chłodny i muśnięty bakłażanem gdzieś daleko w tle)
Kajal 002 Intense Violet, w kolorze ponoć burgundowym, dla mnie to ciemny głęboki fiolet.
Kurczę, no kocham kajale, grube miękkie kredki. To kolejny który dołączył do mojej rosnącej kolekcji.
Kajal fajnie pomyślany i zaserwowany. Wysuwany sztyft a z drugiej strony aplikator gąbeczka do rozcierania. Kocham Cię Pupa Milano!
Jest wystarczająco miękki by lekko sunął po skórze ale nie za miękki. Po czym poznaję że kajal jest zbyt miękki? Gdy maznę sobie linię górnych rzęs, otworzę oko a kajal radośnie powędruje na górną powiekę tworząc malowniczy ale niepotrzebny łuk w okolicy załamania powieki. Ten nie ma zapędów do migracji za co jestem wdzięczna mu do końca naszego wspólnego związku (czyli raczej długo bo wydajny łobuz jest niesłychanie)
Świetnie można go rozblendować czy, jak kto woli, rozetrzeć. Może być bazą pod cienie, podbijając tym samym ich kolory. Może legnąć wygodnie i na długo na wewnętrznej stronie dolnej powieki. Fajny jest dziewczyny!
I na koniec, na otarcie Waszych łez że żegnam się z Wami (mam szczerą nadzieję że to łzy smutku a nie radości) taki szybki makijażos. Muszę, po długiej przerwie niefotografowania makijaży, odkryć dobrą technikę pstrykania fotek oka by było pięknie a nie jako tako. Poprawię się, aj słeeer.
Pozdrawiam, Aga