Lilly wreszcie jako tako się czuje, ostatnie bardzo poważne zatrucie ogarnięte więc postanowiłam po miesięcznej przerwie zabrać dziewczyny do parku. Śniegu po pachy, zimno, ślisko - tego nam brakowało. Wzięłam ze sobą aparat by uwiecznić ich radość :)))
Kluski nie przepadają za zdjęciami ale udało mi się zrobić im kilka. Były bardzo zdziwione faktem że ich pani kładzie się na śniegu ;)) Godzina w parku minęła błyskawicznie, całe oblepione śniegiem wróciłyśmy do domu. Fajnie było!
Lilly nie zmarzła dzięki ciepłemu kożuszkowi kupionemu na Coocky ubranka dla psów. Zimowe wdzianko jest z granatowego dżinsu w kropki, podszytego białym kożuszkiem. Ponieważ Biała jest niskopodłogowa i po spacerach ma zwykle uświniony brzuszek, poprosiłam sklep by część brzuszkowa była z ortalionu, dzięki czemu nie muszę prać ubranka po każdym wyjściu :)
Polecamy sklep i już planujemy wiosenne zakupy - szelki bezuciskowe dla obu dziewczyn i kurtkę przeciwdeszczową dla Lilly :)
Pozdrawiam, Aga





























































