Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lirene. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lirene. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 września 2017

Mineral Collection Lirene

Mineral Collection to letnia propozycja marki Lirene. Koral Morski, Minerały z Morza Martwego oraz Jedwab Morski miały nam pomóc w pielęgnacji ciała podczas wakacji. Całą trójka ma za zadanie nawilżyć, odżywić i dodać blasku skórze. Czy morska seria sprawdziła się u mnie?



W skład linii Mineral Collection wchodzą:
  • lekki balsam odżywczy do ciała z jedwabiem morskim
  • multi-regenerujący balsam do ciała z minerałami z Morza Martwego
  • dwufazowa mgiełka do ciała z koralem morskim

Cała seria utrzymana jest w morskim klimacie i ma przyjemne dla oka niebieskie opakowania, które są bardzo efektowne, muszę przyznać . Czy zawartość jest równie ciekawa?



Lekki  balsam odżywczy do ciała z jedwabiem morskim

"Morskie głębiny to naturalne źródło minerałów i składników odżywczych, których potrzebuje skóra, aby zachować zdrowy i piękny wygląd. Zespół Ekspertek Lirene stworzył linię balsamów Mineral Collection, starannie selekcjonując składniki aktywne, aby w pełni czerpać z sił natury. Bogaty w aminokwasy, minerały i witaminy naturalny Jedwab Morski, posiada właściwości stymulujące skórę do wielopoziomowej odnowy, zapewniając jej elastyczność i gładkość. Zawarte w formule balsamu zielone kapsułki z witaminą E chronią jej biologiczną aktywność i uwalniają pielęgnacyjne właściwości dopiero podczas aplikacji na skórze. Obecność kompleksu CalmProtect zmniejsza i koi podrażnienia, nadając jednocześnie skórze aksamitną gładkość i miękkość. Balsam ma delikatną, lekką konsystencję, idealną dla skóry normalnej – szybko się wchłania, nie pozostawiając tłustej warstwy."
opis producenta
Pojemność: 200 ml
Cena: 15,99 zł

Balsam zamknięty został w plastikowej miękkiej tubce z dozownikiem zamykanym na zatrzask. Konsystencja jest lekka, ale nie wodnista, widać w niej mikrokapsułki z witaminą E, które podczas rozsmarowywania produktu na skórze znikają. Zapach morski, świeży, subtelny, nie utrzymuje się na skórze zbyt długo.

Balsam to idealna odpowiedź na gorące letnie poranki, kiedy zależy nam na lekkim nawilżającym kosmetyku, który nie pozostawia tłustej warstwy i szybko się wchłania. Ten właśnie taki jest. Przyzwoicie nawilża, jednak w przypadku suchej i bardzo suchej skóry nie da rady. Dlatego Lirene stworzyło w kolekcji Mineral Collection drugi balsam. O nim już za chwilę.


Multi-regenerujący balsam do ciała z minerałami z Morza Martwego

"Morskie głębiny to naturalne źródło minerałów i składników odżywczych, których potrzebuje skóra, aby zachować zdrowy i piękny wygląd. Zespół Ekspertek Lirene stworzył linię balsamów Mineral Collection, starannie selekcjonując składniki aktywne, aby w pełni czerpać z sił natury. Minerały z Morza Martwego zawierające cenne mikroelementy, takie jak potas, magnez, jod znane są ze swych odżywczych właściwości już od tysięcy lat. Intensywnie odbudowują i wzmacniają barierę skórną, zapewniając wielopoziomową regenerację. Obecne w formule balsamu niebieskie kapsułki z witaminą E chronią jej biologiczną aktywność i uwalniają pielęgnacyjne właściwości dopiero podczas aplikacji na skórze. Kompleks CalmProtect nadaje skórze aksamitną gładkość i miękkość. Bogata konsystencja balsamu nawilża i odżywia suchą i bardzo suchą skórę, pozostawiając na niej film ochronny, który zabezpiecza przed utratą wody."

opis producenta
Pojemność: 200 ml
Cena: 15,99 zł


Podobnie jak jego lżejszy brat, multi-regenerujący balsam znajduje się w miękkiej tubie. Jego formuła jest bardziej treściwa a konsystencja gęstsza. Również zawiera mikrokapsułki z witaminą E. 

Wchłania się nieco dłużej a zapach zostaje z nami dłużej niż w przypadku lekkiej wersji.


Dwufazowa mgiełka do ciała z koralem morskim

"Efekt wygładzonej i naturalnie nawilżonej skóry już po godzinie od aplikacji! Olejkowa mgiełka subtelnie otula ciało zapachem morskiej bryzy oraz w intensywny sposób pielęgnuje skórę, pozostawiając ją aksamitnie miękką w dotyku. Koral morski ma działania antyoksydacyjne oraz pozwala długotrwale nawilżyć skórę, przywracając jej gładkość i zdrowy koloryt. Minerały morskie regenerują i odbudowują skórę, przywracając jej odpowiednie napięcie i elastyczność. Lekka, dwufazowa formuła mgiełki zapewnia szybką i równomierną aplikację oraz błyskawiczne wchłanianie, nie pozostawiając tłustej warstwy."

opis producenta
Pojemność: 195 ml
Cena: 19,99 zł


Mgiełka do ciała znalazła się w plastikowej butelce z atomizerem. Dzięki przezroczystym ściankom opakowania widać dokładnie dwu-fazę kosmetyku. Mimo olejowej formuły, mgiełka nie tłuści skóry i nie zostawia nieprzyjemnego filmu na jej powierzchni. 

Świetnie nawilża i odżywia, dodatkowo rozświetlając skórę. Zapach, świeży i morski, utrzymuje się na skórze o wiele dłużej niż ma to miejsce w przypadku balsamów.
Mój faworyt całej serii Mineral Collection!



Znacie Mineral Collection? jaki produkt jest Waszym ulubionym?

Pozdrawiam, Aga

sobota, 8 lipca 2017

Najlepsze samoopalacze

Uff! Wreszcie udało mi się usiąść do wpisu o samoopalaczach który obiecałam Wam już jakiś czas temu.

Po latach opalania się i nie-opalania, doszłam do wniosku że lepiej wyglądam i czuję się zabrązowiona :) Nie widać cieni pod oczami a skóra wydaje się gładsza, bez niedoskonałości i innych skaz (przy Kluskach,  pełnych entuzjazmu podczas moich powrotów do domu,  non stop chodzę z siniakami)

Opalenizna uzyskana dzięki słońcu jest niezdrowa i wiąże się z dużym ryzykiem zachorowania na raka skóry. Do tego samo proces opalania trwa dłużej, jest męczący dla mnie (nie lubię gdy jest mi zbyt gorąco). Czasami lubię się wygrzać na słoneczku, jednak zawsze z wysokim filtrem i nigdy w bardzo upalne dni.

Jak zatem uzyskać zdrową i ładną opaleniznę? Odpowiedzią są samoopalacze!

 Opalenizna na zawołanie!

Pamiętam czasy gdy samoopalacze śmierdziały, robiły plamy i smugi, a opalenizna uzyskana dzięki nim miała jakże uroczy i pożądany odcień pomarańczu ;)  Na szczęście to przeszłość.  Najnowsze kosmetyki z tej dziedziny mają subtelne zapachy, idealnie się aplikują i dają różne, naturalnie wyglądające kolory opalenizny. 

Od razu Was ostrzegam - lepiej wybierać samoopalacze dla średniej lub ciemnej karnacji. Wersje do jasnej dają dziwną żółtawą poświatę, brrr. Zatem nawet jeśli jesteście bladolice, nie sięgajcie po wersje dla skóry jasnej.

Podstawowe zasady używania samoopalaczy:

- Aplikacja na czystą, suchą i wygładzoną peelingiem skórę.
- Jeśli macie ochotę na subtelniejszy efekt, możecie 30 minut przed nałożeniem samoopalacza wetrzeć w skórę balsam. Ważne by nie był zbyt ciężki i dość szybko się wchłaniał. Niektóre osoby mieszają też balsam z samoopalaczem, jednak ja wolę sposób o którym napisałam na początku.
- Ostrożnie ze stopami, kostkami, kolanami, łokciami, nadgarstkami itp. Te miejsca lepiej oszczędnie potraktować kosmetykiem samoopalającym.
- Samoopalacz najlepiej wmasowywać w skórę pionowymi ruchami a nie okrężnymi. 
- Po nałożeniu warto przetrzeć dłonie a zwłaszcza ich wnętrze chusteczkami nawilżającymi.
- Nie ubierajcie się od razu, samoopalacz musi mieć ok 10 minut na wchłonięcie się w skórę. Po aplikacji samoopalacza unikacie obcisłych ubrań, lepiej wybrać swobodny fason by materiał nie tarł o skórę.

I już. Jesteśmy pięknie opalone a przede wszystkim - zdrowo.

Teraz przedstawię Wam moich absolutnych ulubieńców jeśli chodzi o samoopalacze. Uwaga - wszystkie są polskie :)


Dax Sun, samoopalacz w sprayu

Pachnie lekko, kosmetycznie, po ok godzinie od nałożenia można wyczuć bardzo delikatną woń, charakterystyczną dla samoopalaczy. Nie jest ona mocna i szybko znika.

Samoopalacz jest w postaci płynnej. Ma wygodny dozownik-psikacz którym można wygodnie zaaplikować kosmetyk bezpośrednio na skórę lub na dłoń a następnie wetrzeć. 



Dax Sun daje naturalną  opaleniznę o ładnym odcieniu. Jego kolor określiłabym jako średnio-ciemny. Nie robi smug, znika równomiernie. Ideał. 

Z tej firmy polecam Wam też  piankę, stosowałam ją prze kilka lat z powodzeniem. Choć chyba wersja w sprayu bardziej zdobyła moje serce :)

Bielenda, brązująca pianka do ciała

Produkt ma konsystencję puszystej pianki o nieco karmelowym zabarwieniu. Pachnie ciepło, otulająco. Typowy smrodek jest subtelny i to po jakimś czasie. Nie męczy nosa i ulatnia się raczej szybko.

Pianka naprawdę szybko się wchłania, po ok 5 minutach od nałożeniu skóra jest sucha i gotowa na ubranie. 


Pianka zapewnia jednolitą opaleniznę o dość ciemnym brązowym kolorze (jest minimalnie ciemniejsza niż ta która daje Dax Sun).

Schodzi równomiernie, skóra po prostu z każdym dniem delikatnie jaśnieje. Nie bójcie się o plamy, nawet w trudnych miejscach. Bezproblemowy produkt :)

Marka Bielenda oferuje też samoopalającą mgiełkę którą bardzo lubię. Ma ona zmysłowy, egzotyczny aromat dlatego sięgam po nią raczej w chłodne miesiące.


Lirene, brązująca mgiełka

Olejkowa, dwufazowa formuła z bursztynem o płynnej konsystencji. Pachnie subtelnie a zapach szybko wietrzeje. Genialnie aplikuje się na skórę dzięki rozpylaczowi. Szybko się wchłania i już po chwili możemy  się ubrać.


Piękny, złocisto-brązowy odcień  opalenizny bez pomarańczy, czerwieni czy żółci. Kojarzy mi się z nadmorską opalenizną, serio :) Nie zrobicie sobie nią krzywdy, nawet jeśli nie macie wprawy w nakładaniu samoopalaczy.

***

Wszystkie te trzy produkty znam, stosuję i uwielbiam. Mogę je Wam polecić z czystym sercem. Nie ma sensu wydawać dużych kwot na zagraniczne wypasione marki. Te polskie perełki są świetne i na pewno będziecie z nich zadowolone :)


Wszystkie moje stylizacje to opalenizna z tubki, zobaczcie jak to naturalnie i pięknie wygląda!


Lubicie, stosujecie samoopalacze? jakie marki wybieracie? Jakie konsystencje  preferujecie- pianka, mgiełka-spray czy tradycyjnie kremowa?

Zapraszam do dyskusji w komentarzach.

Pozdrawiam, Aga

sobota, 20 maja 2017

No Redness i No Pores Lirene

Dziś zaliczymy bazę. A nawet dwie :)) Przed Wami No Redness oraz No Pores od Lirene!


Sięgacie po bazy? Jeśli tak to w jakich sytuacjach? Codziennie czy raczej przy wyjątkowych okazjach gdy Wasz makijaż musi olśniewać i być trwały? 
Jakie bazy goszczą w Waszych kosmetyczkach? Dużo pytań, liczę na Wasze odpowiedzi :)

Sama po bazy sięgam dość często. Najczęściej po zwykła, nawilżającą, która zastępuje mi krem pielęgnacyjny gdy zamierzam się umalować. Bazy korygujące jak np. zielona czy dające specjalne efekty (np. rozświetlająca) stosuję przy większych wyjściach by mieć pewność że mój makijaż będzie prezentować się  znakomicie.

Kilka miesięcy temu trafiły do mnie dwie bazy marki Lirene. Trzecią, rozświetlającą, opisałam Wam jeszcze zimą, dziś czas na bazę redukującą zaczerwienienia i niwelującą pory o działaniu matującym.



"No Pores MATOWA SKÓRA PRZEZ CAŁY DZIEŃ Baza zmniejsza widoczność rozszerzonych porów i pochłania nadmiar sebum, dzięki czemu efekt zmatowienia utrzymuje się nawet do 12h! Intensywnie wygładza skórę, sprawiając, ze cera staje się aksamitna i miękka w dotyku. PERFEKCYJNY I TRWAŁY MAKIJAZ Baza przedłuża trwałość makijażu, zapewniając nieskazitelny wygląd cery. Lekka, nietłusta konsystencja ułatwia aplikację i pozostawia komfortowe odczucie na skórze. REGULACJA BŁYSZCZENIA SIE SKÓRY I WYGŁADZENIE Zawarty w formule Pore Minimizing Oligo-complex zmniejsza widoczność porów oraz reguluje wydzielanie się sebum, co w połączeniu z mikrogąbeczkami zapewnia długotrwały efekt zmatowienia. Proteiny ze słodkich migdałów odżywiają i wygładzają skórę. Odpowiednia do cery tłustej i mieszanej."


"No Redness SKORYGOWANE ZACZERWIENIENIA I WYRÓWNANY KOLORYT Baza koryguje zaczerwienienia, sprawiając, że skóra staje się ujednolicona, a zaczerwienienia i naczynka mniej widoczne. Wygładza cerę i doskonale wyrównuje koloryt. PERFEKCYJNY I TRWAŁY MAKIJAŻ Baza przedłuża trwałość makijażu, zapewniając nieskazitelny wygląd cery. Lekka, nietłusta konsystencja ułatwia aplikację i pozostawia komfortowe odczucie na skórze. WZMOCNIONE NACZYNKA I ZADBANA SKÓRA Zawarte w formule diosmina oraz wyciąg z czerwonych liści winorośli wzmacniają naczynka krwionośne, wpływając na ich mniejszą widoczność. Zielony pigment w połączeniu z delikatnymi, rozświetlającymi drobinkami koryguje zaczerwienienia i wyrównuje koloryt, nadając skórze blask i zdrowy wygląd. Odpowiednia dla cery skłonnej do zaczerwienień."

Bazy Lirene znajdują się w zgrabnych tubkach z dozownikiem w postaci dzióbka. Pachną świeżo i lekko. Obie mają kremową , niezbyt gęstą i nietłustą konsystencję która bez problemu rozprowadza się po skórze. Nie zauważyłam by zapychały skórę czy ją podrażniały.



Baza No Pores daje matowe wykończenie i optyczne wygładzenie. Nie zanotowałam jakiegoś wybitnego zmniejszenia widoczności porów. Ma przyjemny, jasnoróżowy kolor który daje subtelny efekt odświeżonej twarzy.
Na pewno skóra po jej zastosowaniu jest gładsza i bardziej matowa a podkład lepiej się na niej rozprowadza i dłużej trzyma. Całkiem niezła i godna polecenia.

Baza No Redness niweluje zaczerwienienia twarzy. Ma jasny zielony odcień. Sięgajcie po nią nie tylko wtedy gdy jesteście posiadaczami cery naczynkowej, baza świetnie gasi czerwień drobnych wyprysków dzięki czemu obejdziemy się bez nakładania grubej warstwy korektora. Niestety w moim przypadku nie przedłuża trwałości makijażu jakoś wybitnie.



Znacie bazy Lirene? Która jest Waszym ulubieńcem a bez której możecie się obejść?

Pozdrawiam, Aga

wtorek, 4 kwietnia 2017

Wygładzający balsam po prysznic i olejkowe serum do rąk, skórek i paznokci Lirene

Niestety nie wyrobiłam się z nakręceniem dla Was filmików na ten tydzień, gorąco przepraszam!
Za to dziś przyjemna dla oka i lekka dla ucha recenzja dwóch produktów marki Lirene.


Opowiem Wam o wygładzającym balsamie pod prysznic i olejkowym serum do dłoni. Oba kosmetyki w formie dość nietypowej i nieczęsto spotykanej :)



EGZOTYCZNA ORCHIDEA wygładzający balsam pod prysznic

regeneruje i intensywnie nawilża
zmiękczająca moc kompleksu Hydro-Soft


Ekspresowe wygładzenie w czasie kąpieli, bez czekania na wchłonięcie oraz bez konieczności stosowania dodatkowego balsamu! Wygładzający balsam pod prysznic z egzotyczną orchideą otuli ciało uwodzicielskim zapachem i nada mu aksamitną gładkość. Swoje intensywne działanie wygładzająco-zmiękczające zawdzięcza nawilżającemu kompleksowi Hydro-Soft, który zapewnia natychmiastowe uczucie miękkiej skóry, pozostawiając przyjemną w odczuciu, jedwabistą warstwę ochronną. Dodatkowo sprzyja poprawie nawilżenia i elastyczności skóry. Ekstrakt z orchidei regeneruje, odżywia i zmiękcza skórę.
opis producenta

Pojemność: 200ml
Cena: ok.14 zł

Balsam zamknięto w dużej miękkiej tubie z dozownikiem. Ma on postać kremu. Obłędnie pachnie egzotycznymi kwiatami choć dla mnie zapach jest za mocny. Jednak wietrzeje i nie pozostaje na skórze, co w moim przypadku jest plusem. 

Balsam jest średnio wydajny, stosowany codziennie, został zużyty w ciągu miesiąca.

Czy nawilża? W składzie ma parafinę która tworzy na powierzchni skóry ochronny film zapobiegający ucieczce wody. Jednak ja mam awersję do takich warstw, wyczuwalnych na skórze, wolę normalne nawilżające balsamy.

Ciekawy kosmetyk, bardziej jako nowinka niż solidny produkt. Raczej nie wrócę do niego.

 

ODŻYWIENIE Olejkowe serum do rąk, skórek i paznokci


OLEJKOWE SERUM do rąk, skórek i paznokci intensywnie nawilża i wygładza skórę już po 1 zastosowaniu.


Błyskawicznie się wchłania, pozostawiając delikatną, nietłustą warstwę ochronną, wyczuwalną nawet po kilku myciach dłoni. Intensywnie odżywcza formuła zawiera 3,5% kompleksu olejków (arganowego i babassu), dzięki czemu efektywnie eliminuje suchość, szorstkość i spierzchnięcie, sprawiając, że dłonie pozostają miękkie i delikatne przez dłuższy czas. Masło Shea regeneruje oraz łagodzi podrażnienia. Serum regularnie stosowane zmiękcza skórki oraz doskonale pielęgnuje paznokcie, odżywiając je i sprawiając, że stają się zauważalnie mocniejsze.
opis producenta

Pojemność: 75ml
Cena: ok. 11 zł

Serum znajduje się w zgrabnej, poręcznej tubce. Ma lekką konsystencję która nie pozostawia żadnej warstwy. Krem szybko się wchłania za co należą mu się brawa. Nie cierpię kremować dłoni przede wszystkim z powodu wyczuwalnego filmu ochronnego który pozostawia na skórze większość produktów do pielęgnacji rąk. To serum takie nie jest! 

Jestem nim totalnie oczarowana. Mimo lekkiej konsystencji ma bogatą i odżywczą formułę która błyskawicznie i bez ściemy nawilża i wygładza skórę. 

Lekki i przyjemny aromat uprzyjemnia aplikację. 

Serum dba o skórę dłoni ale nie tylko. Wzmacnia też paznokcie i zmiękcza skórki. Pielęgnacja dłoni nigdy nie była tak przyjemna i efektywna jak z tym serum. 

Brawo Lirene, to prawdziwa perełka pielęgnacyjna!

Znacie te kosmetyki? Jakie macie zdanie na ich temat? 

Pozdrawiam, Aga


wtorek, 28 lutego 2017

Early Spring

Wiosna tuż tuż. Wyższe temperatury i słońce skłoniły mnie do stworzenia makijażu nieco bardziej bogatego kolorystycznie niż do tej pory. 

Jestem nudna w kwestiach własnego makijażu, robię najczęściej dymki w naturalnych kolorach bo w takich czuję się najlepiej. Koniec z nudą! Pędzle, kolory i do dzieła!


Do wykonania tego makijażu użyłam następujących produktów:

  • bazy Lirene: zielona i No Pores
  • Podkład Lirene Perfect Tone 110
  • Korektor rozświetlający Dax Cashmere
  • Paleta do konturowanie i strobingu Pupa Milano 001
  • Róż ArtDeco
  • Paleta do strobingu L'oreal
  • Paletki cieni Make up Atelier Paris: T13 i T20
  • Sypkie cienie w wieżyczce Glazel Visage
  • Eyeliner w płynie Celia
  • Tusz Infinito Collistar
  • Błyszczyk Celia Woman




Przypomniałam sobie tym makijażem jak bardzo lubiłam bawić się kosmetykami i kolorami robiąc nie-użytkowe mejkapy. Chyba do tego wrócę, gdy tylko czas mi pozwoli :)


Pierścionek EgoCentric

Pozdrawiam, Aga

czwartek, 5 stycznia 2017

Perfect Tone i Be Glam Lirene

Lubicie naturalnie wyglądającą skórę? Ja bardzo, dlatego często sięgam po podkłady lub bazy rozświetlające które dają lekki glam.. Można powiedzieć że jestem uzależniona od lekkiego błysku, mimo że posiadam cerę mieszaną i powinnam raczej wybierać produkty dające matowy finisz. A jak to jest z Wami?



Dzisiaj duet który bardzo lubię. Dwa produkty naszej polskiej marki które nie rujnują portfela: baza Be Glam oraz podkład Perfect Tone od Lirene.


Fluid dopasowujący się do koloru cery Perfect Tone

Innowacyjne pigmenty „soft focus” dopasowują się do naturalnego odcienia skóry, jednocześnie dodając jej blasku, świeżości i subtelnego połysku. Fluid delikatnie kryje, nie zmienia koloru w czasie, zapewniając przy tym lekkie odczucie na skórze. Zawarty w formule kwas hialuronowy dodatkowo chroni skórę przed utratą wilgoci.
opis producenta

Pojemność: 30ml
Cena: ok. 35zł



Szklana buteleczka z praktycznym dozownikiem-pompką (która działa super, po rozczarowaniu pompką w korektorze MAC biję brawo Lirene).
Konsystencja dość kremowa ale raczej z tych lejących się. 

Posiadam odcień 120 Natural i tu mam delikatny zgrzyt gdyż jest za ciemny. Idealny byłby 110 Light. Ten się dopasowuje do tonacji skóry, jednak szyja i tak jest jaśniejsza.

Podkład bezproblemowo rozprowadza się po skórze, nie robi smug czy prześwitów. Całkiem nieźle kryje (nie przepadam za mocno kryjącymi podkładami, w/g mnie od krycia są korektory i kamuflaże).  Daje możliwość budowania krycia kilkoma cieniutkimi warstwami.

Nie utlenia się raczej i nie ciemnieje.

Daje naturalny finisz- nie jest to mat ani rozświetlenie, coś pomiędzy.

Trwałość kilkugodzinna, nie zbiera się w załamaniach czy zmarszczkach.

Porządny podkład, gdyby nie za ciemny odcień sięgałabym po niego codziennie. Ponieważ mam tylko jeden zimowy golf, zmuszona jestem używać innych podkładów by twarz nie odznaczała się zbytnio od szyi ;)


BE GLAM baza rozświetlająca pod makijaż


ROZŚWIETLONA i WYPOCZĘTA SKÓRA
Rozświetlające drobinki nadają cerze promienność i blask, niwelując przy tym oznaki zmęczenia. Cera nabiera zdrowego i wypoczętego wyglądu o wyrównanym kolorycie.


PERFEKCYJNY i TRWAŁY MAKIJAŻ
Baza przedłuża trwałość makijażu, zapewniając nieskazitelny wygląd cery przez cały dzień. Lekka, nietłusta konsystencja ułatwia aplikację i pozostawia komfortowe odczucie na skórze.

NAWILŻONA i ZADBANA SKÓRA
Zawarta w formule witamina PP przyspiesza proces regeneracji skóry oraz wyrównuje jej koloryt. Perłowy pigment zapewnia efekt optycznego rozświetlenia, wygładzenia oraz zmniejsza widoczność zmarszczek, dzięki czemu skóra wygląda na promienną i wypoczętą.

Odpowiednia do każdego rodzaju cery.
opis producenta


Pojemność: 30ml
Cena: ok. 30zł



Zgrabna tubka z dozownikiem dzióbkiem.  Zapach hmmm, czasami mnie irytuje, czasami nie :) Kwestia indywidualna.

Be Glam to baza rozświetlająca o dość płynnej ale nie lejącej się konsystencji. Daje perłowy glam, piękny. 

O dziwo fajnie trzyma podkład i znacznie przedłuża jego trwałość, bałam się że z racji funkcji rozświetlania zwiększy tylko połysk skóry i sprawi że szybciej będzie się ona świecić tym nieestetycznym błyskiem spowodowanym nadmiarem sebum. Makijaż trzyma się w ryzach o kilka godzin dłużej niż bez bazy. 

Be Glam fajnie współpracuje z różnymi podkładami, także mineralnymi. Kolejny udany produkt Lirene!


Znacie te produkty? Jeśli tak to jaka jest Wasza opinia na ich temat? Czekam na Wasze komentarze!

Pozdrawiam, Aga

wtorek, 20 grudnia 2016

Rozświetlający korektor pod oczy No Dark Circles Lirene

Z racji tego, iż posiadam od dziecka ciemne cienie pod oczami, od zawsze niemalże towarzyszy mi korektor. Przetestowałam ich mnóstwo- od korektorów w sztyfcie, przez korektory w kremie aż po te dedykowane pod oczy czyli w płynie. 

Parę razy byłam tuż tuż znalezienia swojego korektorowego Graala ale zawsze coś nie pasowało- cena, odcień, za słabe krycie, podkreślanie zmarszczek itp.

Wciąż poszukuję idealnego korektora, z wiekiem wyzwanie jest większe gdyż przy dużym kryciu potrzebuję czegoś co nie będzie wchodzić w zmarszczki.


No Dark Circles Lirene


ROZŚWIETLONA I WYPOCZĘTA SKÓRA
Rozświetlająca, pielęgnacyjna formuła rozjaśnia skórę pod oczami, nadając jej zdrowy, wypoczęty wygląd. Aksamitna konsystencja sprawia, że korektor optycznie stapia się ze skórą i wygląda bardzo naturalnie.

REDUKCJA CIENI I OBRZĘKÓW POD OCZAMI
Zawarte w formule składniki aktywne wpływają na poprawę mikrocyrkulacji w skórze, co prowadzi do znacznej redukcji cieni i obrzęków pod oczami. Zawartość protein, będących szczególnie cennymi składnikami dla cieńszej skóry w okolicach oczu, sprawia, że korektor dodatkowo ją wygładza i nawilża. Odpowiedni dla wrażliwej skóry okolic oczu.

opis producenta

Pojemność: 10ml
Cena: ok 24zł



Opakowanie to zgrabna i poręczna tubka zakończona aplikatorem gąbeczką. Muszę przyznać że nie przepadam za tego typu rozwiązaniem, wydaje mi się to mało higieniczne, do tego gąbeczka szybko się brudzi i wygląda mało estetycznie. 



Co z kolorem? Jest naprawdę bardzo jasny, wreszcie w ofercie Lirene coś dla bladziochów z jasną cerą :)) Jasny chłodny beż, dla mnie idealny kolor. Poproszę też taki podkład drogie Lirene :P
Konsystencja płynna ale nie lejąca się. Rzec można, doskonała.

Na Insta wyczytałam że blogerki zniechęca zawarty w korektorze brokat. Myślę sobie- jaki brokat hmm? Na skórze pod oczami absolutnie nic nie widać, zero drobinek a tym bardziej brokatu. Ale jestem uparta, roztarłam odrobinę korektora Lirene na dłoni i przyjrzałam się z bliska, prawie wsadzając nos w kosmetyk. I faktycznie, są drobinki ale uwierzcie mi na słowo- pod oczami ich nie widać! Serio serio, nic a nic.


Krycie jest? Jest! A jakie? Byle jakie czy konkretne? Jak na raczej lekki kosmetyk krycie jest niezłe. I mówię to ja, posiadaczka dużych i ciemnych cieni pod oczami które trudno zakamuflować. Do tego Lirene, mimo fajnego krycia, nie podkreśla zmarszczek, nie wchodzi też w załamania skóry. No chyba że bardzo się postaracie i nałożycie pół opakowania pod jedno oko ;) wtedy nie ma bata, wlezie gdzie ma wleźć (a raczej gdzie nie powinien wleźć).



Lirene, dobra robota. Postaraliście się i to bardzo. Aktualnie jest to mój korektor na co dzień, stosuję go każdego dnia i jeszcze mnie nie zawiódł. Brawo!

Mieliście ten produkt? Co o nim sądzicie? 

Pozdrawiam, Aga

wtorek, 12 stycznia 2016

PHYSIO-MICELARNY ŻEL do oczyszczania twarzy z błękitną algą Lirene

Na blogu kolejny produkt który stosuję do mycia twarzy- jak widać dobrze oczyszczona skóra to dla mnie priorytet :) 

Odkąd borykam się z problemami skórnymi, postawiłam na wieloetapowe oczyszczanie. I mimo że moja skóra jest niezwykle wrażliwa , nie wyobrażam sobie nie użyć żelu/ mydła w duecie z wodą. Tylko ten sposób sprawia że czuję się czysto. Makijaż usuwam przy pomocy płynu micelarnego, jednak kropką nad i w demakijażu jest zawsze umycie buzi czymś pieniącym się. Staram się nie stosować agresywnych produktów by nie usunąć warstwy ochronnej, jednak nie zasnę jeśli nie oczyszczę porządnie i skutecznie mojej twarzy. Też tak macie?

Opowiem Wam dzisiaj o drogeryjnym zwykłym-niezwykłym żelu do mycia.


Czekałaś na żel, który nie zawierałby mydła i nie wysuszał skóry?

Zespół ekspertów z Laboratorium Naukowego Lirene, zainspirowanych ideą kompleksowego oczyszczenia i pielęgnacji skóry, stworzył dla Ciebie innowacyjną Technologię ALGAE PURE. Technologia ta opiera się na połączeniu synergii działania składników oczyszczających oraz intensywnie pielęgnujących alg. Micelarna formuła żelu umożliwia dogłębne oczyszczenie skóry. Zawarta w kosmetyku błękitna alga pochodzi z Ameryki Północnej i stanowi unikalny składnik aktywny, charakteryzujący się wysoka zawartością witamin z grupy B i aminokwasów. Wosk z mango odżywia i zmiękcza naskórek, przywracając komfort skórze, zaś D-Panthenol łagodzi podrażnienia i wygładza. Żel głęboko nawilża skórę i nie zawiera mydła.
opis lirene.pl

Pojemność: 200ml
Cena: ok.15zł



Żel do oczyszczania twarzy znajduje się w wysokiej plastikowej butelce. Dzięki Lirene za higieniczny dozownik jakim jest pompka- super! Bardzo komfortowo i wygodnie można go używać, pompka jest sprawna, nie zacina się i nie pluje żelem na odległość. 

Żel jest rzadki i przezroczysty. Pachnie subtelnie, bardzo świeżo, typowym morskim aromatem :) Od samego niuchnięcia czuję się bardziej czysta :)
Składowo bez tragedii, serio :) Coraz bardziej podobają mi się kosmetyki Lirene. Mnie i mojej skórze :)
Żel jest bardzo wydajny. Wystarczy jedno naciśnięcie pompki by umyć dokładnie twarz. Albo ja mam wybitnie małą twarz ;)

Podobno można stosować go na dwa sposoby, bez i z wodą. Ja wybieram bramkę nr 2. Żel dobrze się pieni po kontakcie z wodą i dokładnie myje twarz. Może nie jest to kiler-czyścik aż skóra skrzypi ale moja twarz by raczej tego nie zniosła. Dobrze oczyszcza, nie szczypie w oczy, nie podrażnia i hurra- nie wysusza! Nie mam tego nieprzyjemnego uczucia że skóra mi się kurczy jak poliestrowy sweterek wyprany w 90 stopniach, o nie. 
Sympatyczny w użyciu, wydajny, skuteczny i łatwo dostępny. Czego chcieć więcej? :)


Pozdrawiam, Aga

sobota, 19 grudnia 2015

Peelingi do ciała Lirene

Moja twarz nie przepada za peelingami mechanicznymi, za to ciało je kocha. Solne, cukrowe czy inne, mam ich całą półkę i używam przy każdej kąpieli.
A dzisiaj Mango , Kokos czy Żurawina potowarzyszy mi w wannie?


Opiszę krótko każdy z trzech produktów bo choć to ta sama linia, działanie zupełnie inne.

Kokosowy peeling solny
Składowo bez szału (sls, parabeny) ale peeling jest do ciała więc wybaczam. Czy pachnie kokosem? Chyba nie bo nie lubię tego aromatu a tutaj mój nos jest zadowolony :) Zatem to chyba nie kokos ;) 
Peeling znajduje się w miękkiej plastikowej tubie z klasycznym dla tego typu kosmetyków dozownikiem. 
Konsystencja jest raczej gęsta więc peeling nie spływa ze skóry czy z dłoni podczas aplikacji. Drobinek jest naprawdę dużo jednak nie są one duże, raczej drobne. Peeling mimo niewielkich drobinek ściernych porządnie wygładza ciało. Uwaga, to peeling solny więc nie polecam go zaraz po goleniu nóg :) szczyyyypie.

Mango peeling ujędrniający
Składem przypomina kokosowy, też ma sls (parabenów brak). Nie jest to peeling cukrowy czy solny więc jego drobinki nie rozpuszczają się w trakcie używania. Nie lubię owocowych zapachów ale ten jest świetny! Naturalne prawdziwe mango które daje takiego energetycznego owocowego kopa że aż chce się żyć. Peeling jest gruboziarnisty i u mnie najlepiej sprawdza się na nogach i pupie :) Pasuje mi bardziej niż solny kokos.

Żurawinowy peeling cukrowy
Na koniec zostawiłam perełkę :) Składowo najlepszy, nie ma sls, nie pieni się zatem. Mamy tu wyciąg z żurawiny i korzenia imbiru, mniam- idealnie na tę porę roku.
Pachnie fantastycznie, uwielbiam żurawinę a ten peeling to aromatyczny majstersztyk. Mam akurat olejek do ciała o tym zapachu więc peeling genialnie wpasowuje się w moje łazienkowe wonie :)
Peeling oparty jest na cukrze, jego kryształki nie są maleńkie ale też niezbyt duże, w sam raz. Jego konsystencja jest najrzadsza z całej trójki ale nie spływa. Ten peeling lubię aplikować na delikatne i przesuszone partie ciała. Skóra po użyciu żurawinowego peelingu jest bardzo gładka i nawilżona, nie wymaga już zastosowania balsamu (nie lubię i zawsze o nim zapominam).
Ukochany, ulubiony, najlepszy!



Cała trójka jest niezła. Całą trójka świetnie wygładza skórę. W zależności od naszych indywidualnych potrzeb i wymagań każdy sprawdzi się u kogoś innego. Ja uwielbiam żurawinę- za skład, zapach i działanie :)



Peelingi mają po 220g pojemności i kosztują ok 14-16zł.

Pozdrawiam, wypeelingowana Aga

poniedziałek, 29 czerwca 2015

Black and red

Bardzo klasyczne i oczywiste zestawienie kolorów- czerń i czerwień. Lubicie? Nosicie?


Prosta i grzeczna sukienka do kolan z efektownym złotym zamkiem na plecach w towarzystwie czerwonej kopertówki i szpilek. Na ustach koniecznie mocna czerwień.



Sukienka eSexy.pl
Okulary przeciwsłoneczne/Sunglasses CLICK
Szpilki Stylowe Buty
Kopertówka Stylowe Buty
Pierścionek Kruk
Bransoletki  Arcy-Dziełka  
Paznokcie hybryda Semilac
Nogi Rajstopy w sprayu Liene
 

pics by wrrr i prrr PrK

Pozdrawiam, Aga