I nadszedł czas na ostatnie woski Yankee Candle ze sklepu
Goodies.pl
Honey Blossom – cudowna kompozycja zamknięta w niewielkim, naturalnym wosku – to nie tylko pomysł na to, jak sprawnie odświeżyć nastrój panujący we wnętrzu. Honey Blossom to najprawdziwsze, bardzo gustowne, odrobinę wyniosłe, damskie perfumy, których miejsce spoczywa na blacie eleganckiej, zabytkowej toaletki. Buduarowy aromat złożony jest z tak wyjątkowych, drogeryjnych nut jak ciężkie piżmo, słodki miód, świeże, pachnące żywicznym sokiem drewno i esencja wydobyta z serca tradycyjnej frezji. Całość tworzy bukiet wyjątkowo kobiecy i bliźniaczo podobny do luksusowych perfum! Wosk z serii Housewarmer o zapachu słodkiego miodu, żywicznego drewna, piżmu oraz frezji.
Nazwa nie przygotowała mojego nosa na takie luksusowe doznania. Nie czuję tu miodu, za to finezyjne połączenie kwiatów i zmysłowego piżma które uwielbiam. Nie jest ani za słodko, ani zbyt świeżo. Idealny.
Bez kwitnie w maju i swoim uwodzącym zapachem zapowiada rychłe nadejście upałów. Lawenda to natomiast aromat najmocniej kojarzący z sierpniem. A raczej – z sierpniowymi wczasami spędzanymi w samym sercu Prowansji. Obie nuty – zebrane w spójnym, uroczym wosku Lilac Blossom – tworzą pomost spinający letnie słońce, powiew ciepłego wiatru i wakacyjne, spędzane na wolnym powietrzu wieczory. Mieszanka bzu i lawendy hipnotyzuje i zachwyca w spójnej całości – łączącej to, co wydawało się być niemożliwe do połączenia.
Wosk z serii Housewarmer łączący w sobie zapach białego, różowego i fioletowego bzu oraz wielokolorowej lawendy.
Czy to bez dziko rosnący na działce za miastem? A może to kosmetyk aromatyzowany tym zapachem? Za mało tu zieleni liści i traw, won jest nieco pudrowa, silna.
Waikiki – czyli doskonale egzotyczna, wymarzona, w idealny sposób rajska plaża – to najważniejszy punkt odległego Honolulu. To w tym miejscu koncentruje się życie miasta znanego z serdeczności jego mieszkańców, pokazów na których obejrzeć można spektakularne tańce i sztuczki wykonywane z żywym ogniem. Waikiki to też piękne, tańczące w rytm hula dziewczyny i kolory egzotycznych kwiatów zamienianych w zawieszane na szyjach turystów wieńce. To wszystko – cały ten wyjątkowy i bardzo wakacyjny klimat – kondensuje się w wosku Waikiki Melon, czyli w kompozycji sprawnie łączącej w sobie aromat dojrzałego i słodkiego melona skropionego dla kurażu odrobiną soku ze słonecznej, orzeźwiającej pomarańczy.
Wosk z serii Housewarmer łączący w sobie zapach melona oraz pomarańczy.
Nie lubię melona. Jednak tu nawet go zniosę. Jego nuta podbita delikatnie cytrusami jest bardzo świeża i przyjemna dla nosa. Egzotyczne wakacje które przy paleniu długo, długo pachną :)
Kiedy jaśmin zakwita – aromat snujący się z wnętrza jego białych, drobnych kwiatków jest wyczuwalny nawet z dalekiej odległości! Kiedyś, jaśminowe bukiety były pieczołowicie kompletowane i ustawiane na sypialnianych stołach. Wszystko dlatego, że esencja jasnych płatków działa uspokajająco i relaksująco. Dzisiaj, wspomagający dobry sen jaśmin jest na wyciągnięcie ręki! Najsłodsza esencja kwiatów została łapczywie schwytana i zamieniona w aromatyczny wosk – Midnight Jasmine.
Wosk z serii Housewarmer o zapachu jaśminu.
Kontrowersyjny. Czasem lekki, ulotny, wodzi zalotnie za nos, za chwilę przytłacza duszącą wonią jaśminu. Tajemniczy gagatek :)
W ostatnim zapachowym przeglądzie tygodnia przedstawiłam Wam 4 woski. Jeden z nich mnie zaskoczył pozytywnie, inny trochę rozczarował, trzeci zaintrygował a czwarty był miły, nic ponadto. Zdecydowanym faworytem stało się Miodowe Kwiecie, lekkim rozczarowaniem Kwiat Bzu.
Za tydzień zaproszę Was na podsumowanie mojej przygody z woskami YC :) Moi faworyci jak i rozczarowania - do zobaczenia!
pozdrawiam
Aga