Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brzoskwiniowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brzoskwiniowe. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 kwietnia 2016

Trendy Orly Merlose

Kto nie kocha brzoskwiniowych tonacji, zwłaszcza wiosną? To obok błękitu, mięty i pastelowego różu najmodniejszy kolor tego sezonu.


Trendy to piękna brzoskwinia a raczej ciepły róż z nutami łososiowymi. Ma w sobie mnóstwo srebrnych iskierek. I to tyle jeśli chodzi o mój zachwyt.
Aplikacja tego lakieru to syzyfowa praca i okrutna mordęga. Lakier nakłada się nierówno, powstają prześwity, drobinki powodują chropowatość, na dodatek tworzą poszarpany brzeg na końcówkach paznokci. Nie, nie, nie. Uwielbiam lakiery Orly ale sorry, ten zawodnik mnie powalił na kolana i to nie w pozytywnym tego słowa znaczeniu.


Pozdrawiam, Aga

wtorek, 31 marca 2015

Peachella 408 Rimmel

Gdzie ta wiosna ja się pytam?? Dzisiejsza pogoda chyba zwariowała- śnieg, deszcz, grad i wiatr. Wiooooosno!

By nieco rozgonić ponurą aurę przychodzę dziś do Was z najpiękniejszą i najmniej problemową brzoskwinią jaką w życiu miałam na paznokciach.



Peachella 408 Rimmel z kolekcji Rita Ora na sezon wiosna/lato 2015. Niesamowita jedyna w swoim rodzaju. Kremowa jasna brzoskwinia która nakłada się bajkowo i kryje bardzo dobrze przy dwóch cienkich warstwach. Kocham ten lakier!



Rimmel przy okazji promocji nowych lakierów Rita Ora wspiera fundację DKMS -> www.wzordonasladowania.pl zaś 1% ze sprzedaży tej serii zasila konto fundacji.

 

Pozdrawiam, Aga

 

piątek, 30 listopada 2012

Naturalne błyszczyki Lily Lolo- Jesień 2012

Błyszczyk czy szminka? Co wybieracie jesienią i zimą?
Nie ukrywam że wolę szminki. Ale i po błyszczyki sięgam z niemałą przyjemnością. Zwłaszcza po te naturalne, o pięknych kolorach, pachnące czekoladą... :)


Jesienią mineralna marka Lily Lolo wypuściła dwa nowe odcienie swoich błyszczyków.
Jesteście ciekawi kolorów?

Damson Dusk

Intensywny, ciemny, fioletowo-różowy odcień. 
źródło costasy.pl


Nie nazwałabym tego odcienia intensywnym. W opakowaniu wydaje się dość wyrazisty, jednak na ustach daje śliczny stonowany efekt. Chłodny, nieco śliwkowy odcień bez drobinek. Must have mojej jesiennej kosmetyczki.

Coctail

Intensywny, brzoskwiniowo-morelowy odcień z delikatnymi drobinkami.
źródło costasy.pl


To faktycznie ciepły odcień. Posiada pomarańczowo- brzoskwiniowe tony, niezbyt stonowane, raczej soczyste choć nie jest to czysta soczystość letnich brzoskwiń, widać w niej przybrudzone nuty jesieni. Posiada złociste drobinki.

I swatche :)
 

Oba błyszczyki jak i resztę jesiennych nowości kupicie u polskiego dystrybutora marki Lily Lolo- Costasy KLIK


pozdrawiam
Aga

sobota, 20 października 2012

Róże mineralne Lily Lolo- Jesień 2012

Cienie przypadły Wam do gustu, jak się sprawa będzie miała w przypadku róży? :)
Jesienne róże nie są rozbielone czy pastelowe, to kolory przytulne, nieco przybrudzone, widać w nich jesienną nostalgię.

                                                                    Goddess                                                                

Jasny, koralowy odcień ze złotymi drobinkami. 
źródło costasy.pl
 

To ciepły róż z nutkami pomarańczy ale nie czystej tylko takiej złamanej nieco brązem. Odcień dość jasny, połyskujący na złoto. Daje taki mokry look z połyskującymi drobinkami. 
Już widzę w tym kolorze jakiegoś uroczego piegowatego rudzielca :) 



                                                                         Sunset                                                                       

Półmatowy, ciemny róż z bardzo delikatnymi drobinkami.
źródło costasy.pl
 

Przybrudzony róż z efektem tafli wody rozświetlonej iskierkami. Pierwsza warstwa subtelna ale można nim mocniej podkreślić policzki dodając kolejne warstwy kosmetyku.


Swatche :)

 

Oba róże jak i resztę jesiennych nowości kupicie u polskiego dystrybutora Lily Lolo- Costasy KLIK

 pozdrawiam
Aga

niedziela, 2 września 2012

Care&Colour 57 Mariza

O tym lakierze wspominałam już przy okazji ulubieńców lata KLIK

Care&Colour 57 Mariza


Skradł moje serce kolorem- to fantastyczna, nieco rozbielona i dość delikatna brzoskwinia o kremowym wykończeniu.

 
Tego lata odcienie moreli, koralu i łososia szczególnie przykuwały moją uwagę i dlatego lakier ten często bywał na moich paznokciach.

Mimo że to lakier pastelowy a one z reguły ciężko się aplikują, przyzwoicie kryje po drugiej grubszej warstwie.
Jest trwały, na moich stopach trwa sobie już dwa tygodnie i ani myśli odprysnąć :) choć zapewne jutro go zmienię .
Wygodny pędzelek, niezła aplikacja i piękny kolor sprawiają że lubię po niego sięgać. Jedynie mogę się przyczepić do połysku, lakiery innych marek nieco mnie rozpuściły pod tym względem, Mariza wymaga jednak osobnego nabłyszczacza. Ale to żaden problem, prawda? ;))

 

pozdrawiam
Aga

czwartek, 24 maja 2012

Róże mineralne Lily Lolo- porównanie


Swego czasu, przy okazji prezentacji nowych odcieni róży Lily Lolo zostałam poproszona o porównanie tychże kolorów z różami które posiadam od dawna czyli: Clementine oraz Ooh La La.
Wreszcie znalazłam chwilę czasu oraz róż Clementine który tajemniczym trafem zawędrował w najdalsze czeluście pudeł z moimi kosmetykami. Komplet róży jest więc czas na chwycenie aparatu w dłoń i do dzieła.






tak prezentują się wszystkie moje cztery pełnowymiarowe róże Lily Lolo

róże różowe: nowość Surfer Girl oraz Ooh La La
 
róże brzoskwiniowe: nowość Beach Babe oraz Clementine
 
swatche: jak widać Surfer Girl jest chłodniejszy i nieco ciemniejszy, moim zdaniem nałożony w małej ilości na środek policzków genialnie odświeża cerę. Ooh La La jest jaśniejszy,cieplejszy , trochę arbuzowy


 
swatche: Beach Babe jest jaśniejszy, nie ma w sobie w zasadzie różu, to taka rozbielona pomarańczowa morela. Clementine jest brzoskwinią z kroplą różu, bardziej nasycony i soczysty.

Przepraszam z tego miejsca osobę której obiecałam te swatche za zwłokę :*
Róże Lily Lolo, tak jak i pozostałe kosmetyki tej marki kupicie na stronie costasy.pl KLIK

pozdrawiam
Aga

czwartek, 1 grudnia 2011

Pout Paint Sleek

chodź pomaluj...moje usta na żółto i na niebiesko :)

Pout Paint Sleek



Kilka słów od producenta                 

Mocno napigmentowane „farbki” do ust, czyli trwałość szminki i  połysk  w jednym.
Pout Paint dostępny jest w 11 kolorach.  Wszystkie  je można ze sobą łączyć. Biały  Pout Paint w kolorze Cloud 9 rozjaśnia kolor, a niebieski w kolorze Peek-a-Blue przyciemnia go, bądź "ociepla".
Daje to nam możliwość stworzenia własnej palety kolorów.


opis i zdjęcie pochodzi z aukcji nowaszki na allegro

pojemność: 8ml
cena: ok. 27zł na allegro

Można je kupić np. u nowaszki 



Moja opinia                               

Byłam bardzo ciekawa tych "farbek" do ust. Kolory bajeczne a do tego możliwość tworzenia własnych :)
Najpierw były farbki OCC Lip Tars, a niedawno Sleek wypuścił swoje, znacznie tańsze od OCC.

Opakowanie 
mała tubka przypominająca tradycyjną farbę do malowania dla plastyków


 
Konsystencja 
jak farba :) taka tłustawa maź. Dzięki temu farbki nie wysuszają ust ale też nie są zbyt trwałe gdyż nie zasychają

Kolor
mam dwa kolory: brzoskwinię Peachy Keen oraz niebieski Peek-A-Bloo





Aplikacja 
najlepiej nakładać pędzelkiem, zwłaszcza te bardziej wyraziste kolory jak np. niebieski.  Farbki są bardzo kryjące i wszelkie niedociągnięcia w nakładaniu od razu rzucają się w oczy.


Działanie 
Całkiem ciekawy produkt :) trzyma się dobrze ust, nie migruje ale raczej nie zasycha  więc trzeba się pilnować i nie dotykać za bardzo warg.
Pięknie się błyszczy, nie ma potrzeby dodatkowo aplikować błyszczyk gdyż z sam  z siebie ma mocny połysk.
Wystarczy dosłownie mała kropka by pokryć całe usta.
Nie próbowałam mieszać ze sobą tych kolorów , na pewno gdy to zrobię poinformuję Was o tym.



Podsumowując... 

Plusy 
  • bardzo wydajny
  • piękne kolory
  • możliwość tworzenia nowych odcieni
  • niewysoka cena
  • pięknie błyszczy

Minusy
  • mógłby zastygać na ustach i być bardziej trwały


Moja ocena 
4/5

pozdrawiam 
Aga

poniedziałek, 5 września 2011

Mineralny róż do policzków Lily Lolo

 Makijaż bez różu do policzków jest dla mnie jak...Jaś bez Małgosi ;)) To prawdziwy kosmetyk-czarodziej i o ile umiemy go stosować zadziała cuda.

Moim ulubionym różem do tej pory był róż Bare Minerals w kolorze flowers. Piękny odcień soczystego arbuzowego różu, szkoda tylko ze z bizmutem :/

Róże Lily Lolo nie zawierają bizmutu czym cieszą moje serce (a oczy efektem jaki dają na skórze). Czas na ich recenzję :)


Mineralny róż do policzków Lily Lolo



Kilka słów od producenta

Posiadamy w swojej ofercie zarówno matowe jak i rozświetlające róże do policzków. Nasze produkty naturalnie nadają Twoim policzkom delikatnych rumieńców. Oferujemy szeroką gamę odcieni różu, brzoskwini i ziemistych brązów.

  • Róż ten jest wolny od ostrych chemikaliów, nanocząsteczek, parabenów, chlorku bizmutu, talku, sztucznych barwinków, bezzapachowy i bez konserwantów

  • Jest on naturalnym i delikatnym kosmetykiem

  • Jedwabiście delikatna konsystencja, nigdy ciężki lub kleisty

  • Przejrzysty i jasny; ciemniejszy kolor można osiągnąć po nałożeniu kilku warstw używając pędzla do róży

  • 100% naturalny

    Ooh La La- zastosuj ten perfekcyjny, subtelnie matowy róż do policzków, gdy chcesz wywołać podziw swoim wyglądem. 
    Clementine- subtelnie matowy róż do policzków o kremowej konsystencji i brzoskwiniowo-różanym odcieniu, idealnie pasuje do nieco ciemniejszej cery. 

    Uwaga! Wszystkie matowe róże Lily Lolo zawierają minimalnie widoczne, bardzo subtelnie połyskujące drobinki.

    Składniki: Mika, Tlenki Żelaza, Dwutlenek Tytanu, Karmin
    opis pochodzi ze strony costasy.pl
     
    Pojemność: 3g w 20ml słoiczku z sitkiem
    cena: 39.90 zł

    Można je kupić np. na stronie Costasy



    Moja opinia

    Uwielbiam róże do policzków-tymi w tonacji różowej dodaję twarzy powiewu świeżości, tymi bardziej brązowymi modeluję kości policzkowe.


    Opakowanie
    Plastikowy słoiczek o identycznej szafie graficznej jak pozostałe kosmetyki sypkie Lily Lolo.





    Róże Lily Lolo mają pomysłowe zamknięcie z sitkiem-by dostać się do kosmetyku albo zamknąć otwory wystarczy je przekręcić


    Konsystencja
    Sypka, proszkowa. Są drobno zmielone i miałkie 


    Kolor 
    W moim posiadaniu są dwa pełnowymiarowe róże: Ooh La La i Clementine.
    Przypominam o moim poście ze swatchami wszystkich róży LL klik


     Ooh La La to matowy odcień różu. Nie jest on ani chłodny ani ciepły, raczej neutralny, świeży.
    Clementine daje podobny efekt lecz cieplejszy, nieco brzoskwiniowy. To taki róż z koralem w tle



















    światło dzienne


    z fleszem


    Aplikacja
    Kolory nie należą do bardzo delikatnych więc trzeba uważać z nakładaniem by nie przesadzić. Polubiłam aplikację pędzlem typu duo fibre, wtedy mam pewność że efekt będzie naturalny.


    Działanie
    Odkąd je mam, stosuję tylko te róże :) w zależności od nastroju, od kolorystyki makijażu w danym dniu stosuję raz Ooh La La raz Clementine :)
    Cieszy mnie fakt że wybrałam matowe odcienie. Nie przepadam za błyskiem a róże te nie dają płaskiego suchego matu tylko delikatnie satynowy-idealnie naturalny rumieniec.

    Są trwałe, nie zauważyłam by znikały w trakcie dnia.


    Podsumowując...


    Plusy
    • wydajność (wystarczy odrobina by upiększyć policzki) 
    • piękne naturalne kolory
    • efekt
    • stosunek ceny do jakości i pojemności 
    • trwałość


    Minusy
    •  sama nie wiem...oprócz braku możliwości obejrzenia ich na żywo nic nie przychodzi mi do głowy

    Skład/INCI






    Moja ocena
    4,5/5


    pozdrawiam
    Aga