... jestem zadowolona. O dziwo :))) Zwykle fryzjer zamiast centymetr obcina mi 10 cm włosów, koloryzacja nigdy taka jakbym chciała a tu proszę :) Jestem zadowolona, sukces :)
A wszystko zaczęło się tak. Zostałam zaproszona przez Schwarzkopf Polska do salonu Le Grand w Lodzi, mieszczącego się przy ul. Piotrkowskiej 78 na wizytę. Sama w zasadzie nie wiedziałam czego chcę. Włosy dopiero podcięte, kolory raczej zmieniać nie chciałam... jak to baba, niezdecydowana i kręcąca nosem.
Zajął się mną Kamil Stupecki, dyrektor artystyczny Le Grand. Obejrzał moje włosy, wysłuchał uwag i zaproponował zrobienie odrostów i rozświetlenie końców które i tak były już dużo jaśniejsze od włosów przy głowie. Do tego delikatne podcięcie (brrr, aby na pewno delikatne?) i ampułka. Ok, to działamy.
Po farbie na włosach wylądowała ampułka która miała wygładzić i nabłyszczyć włosy. By substancje aktywne wniknęły głębiej, założono mi na głowę saunę parową która wyglądała trochę jak hełm kosmiczny. Po zmyciu ampułki Kamil naprawdę delikatnie podciął końcówki (uff!) wysuszył i wymodelował lekko włosy.
Zmiana nie jest radykalna ale o to mi właśnie chodziło! Włosy nadal długie, nadal ciemne ale jakby ładniejsze :) Prawda?
Jedna z nielicznych wizyt u fryzjera w moim już długim życiu po której wciąż się uśmiecham :)) Brawo Kamil, brawo Le Grand!
Chodzicie często do fryzjera? Jakie są Wasze wrażenia?
Pozdrawiam, Aga





















