Pokazywanie postów oznaczonych etykietą medycyna estetyczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą medycyna estetyczna. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 lutego 2026

Natural Look Academy rozumie moją skórę

Są momenty, kiedy zaczynamy patrzeć na skórę w zupełnie inny sposób. Już nie przez pryzmat szybkich efektów czy chwilowych rozwiązań, ale w kontekście tego, jak będzie wyglądała za kilka lat. Dla mnie ten etap to świadome wybory, spokojne decyzje i oddanie skóry pod opiekę specjalisty, który widzi ją w dłuższej perspektywie, nie tylko tu i teraz.




Kosmetologia estetyczna coraz bardziej przypomina dobrze zaplanowany proces. Nie serię przypadkowych działań, tylko strategię dopasowaną do konkretnej skóry, jej historii i tempa zmian. 


Właśnie z takim podejściem pracuje Natural Look Academy w Łodzi przy ulicy Brzeźnej 3. Swoją terapię skóry prowadzę tam pod opieką Klaudii i to jej sposób pracy, podejście do planowania zabiegów i patrzenia na skórę długofalowo jest mi szczególnie bliski.


Moja ostatnia wizyta była kolejnym etapem zaplanowanej terapii skóry i obejmowała stymulatory tkankowe. Samo wejście do gabinetu ma w sobie coś bardzo wyciszającego. Przestrzeń jest dopracowana w detalach, bardzo uporządkowana, estetyczna, dająca poczucie bezpieczeństwa. Przy zabiegach estetycznych to dla mnie absolutna podstawa.



Zanim zaczęłyśmy procedurę, odbyła się konsultacja z Klaudią. To moment, który realnie wpływa na dalsze decyzje. Rozmawiałyśmy o kondycji skóry, o tym jak reaguje, jakie są jej aktualne potrzeby i jakie efekty chcemy budować w dłuższym czasie. Bardzo cenię podejście, w którym plan zabiegowy powstaje w oparciu o analizę, a nie schemat.




Zabieg poprzedzony był dokładnym przygotowaniem skóry i nałożeniem znieczulenia. To moment, który pozwala wejść w procedurę spokojnie, bez napięcia. W trakcie zabiegu ogromne znaczenie ma dla mnie precyzja i opanowanie osoby wykonującej procedurę. Spokój ruchów, koncentracja i pewność działania budują coś, czego nie da się zastąpić żadnym opisem, czyli zaufanie.


Stymulatory tkankowe traktuję jako element długofalowego podejścia do jakości skóry. Nie jako trend, nie jako chwilowe rozwiązanie, tylko jako świadomie dobrany element zaplanowanej terapii. Właśnie takie działania są mi dziś najbliższe. Konkretne, dopasowane i oparte na realnych potrzebach skóry.




Jeżeli ktoś pierwszy raz słyszy nazwę stymulatory tkankowe, najprościej powiedzieć: to zabiegi, które uczą skórę znowu pracować dla siebie.

To nie jest preparat, który tylko „leży” w tkance. To sygnał dla skóry: produkuj kolagen, odbudowuj strukturę, odzyskaj gęstość i napięcie. Stymulatory działają w głębszych warstwach skóry i uruchamiają naturalne procesy regeneracyjne, dlatego pracują z jakością skóry, a nie tylko z jej powierzchnią.

W zależności od preparatu mogą wspierać odbudowę kolagenu, poprawiać elastyczność, wzmacniać strukturę skóry albo intensywnie ją regenerować. Dlatego tak ważne jest dopasowanie konkretnego stymulatora do wieku skóry, jej kondycji i celu zabiegowego, a nie wybieranie zabiegu „z nazwy”.

Dla mnie to jest właśnie różnica między przypadkowym zabiegiem a świadomie zaplanowaną terapią skóry.


Z każdą kolejną wizytą coraz mocniej utwierdzam się w przekonaniu, że dojrzała skóra wymaga strategii i konsekwencji. Współpracy ze specjalistą, który patrzy na skórę szerzej i potrafi prowadzić ją przez kolejne etapy zmian.



Natural Look Academy to dla mnie miejsce, do którego wracam ze względu na podejście Klaudii i sposób, w jaki prowadzi moją skórę przez kolejne etapy terapii. To dopiero część mojego zaplanowanego procesu, ale już teraz wiem, że była to bardzo dobra decyzja.


Pozdawiam, Aga

sobota, 28 lutego 2015

Cienie pod oczami spędzając Ci sen z powiek?

Urodziłam się z gigantycznymi cieniami pod oczami. Serio. Odkąd tylko pamiętam moja mama wędrowała ze mną po lekarzach bo ja taka blada, oczka takie podkrążone. A mnie nic nie dolegało. Tak to już jest że cienie pod oczami utożsamiane są z jakąś chorobą, złym samopoczuciem. Kto chce przez całe życie być pytany czy aby na pewno dobrze się czuje? Nasłuchałam się tego przez lata i zdążyłam już we wczesnym dzieciństwie znienawidzić moje cienie pod oczami. Gdy byłam nastolatką odkryłam wybawienie- korektor pod oczy i od tej pory był moim niezastąpionym przyjacielem który towarzyszył mi wiernie na każdym kroku. I za każdym razem, rano, gdy patrzyłam w lusterko podczas nakładania warstwy korektora zadawałam sobie pytanie- jak wyglądałoby moje życie bez tych okropnych cieni?


Cienie pod oczami pojawiają się z wiekiem, towarzyszą różnym chorobom (problemy z nerkami czy wątrobą, anemia itd) są objawem przemęczenia i niewyspania albo, tak jak moje,  genetyczne. Jak z nimi walczyć? Można postawić na zdrowszy tryb życia, porządnie się wysypiać, stosować dobre kremy na okolice oczu, robić okłady itp. Jednakże, na przykład w moim przypadku odpowiednia pielęgnacja nic nie daje. Cienie towarzyszą mi od urodzenia (w mojej rodzinie to dziedziczne) i jedynym wyjściem do tej pory było ukrywanie ich przy pomocy korektora.


Czy takie osoby jak ja są wiecznie skazane na to by chować cienie pod kosmetykami? Nie. Istnieje bowiem usuwanie cieni pod oczami własnym tłuszczem. Przyznam się że gdy pierwszy raz usłyszałam o tej metodzie byłam... przerażona. Mimo że nie jestem specjalnie strachliwa i drobne zabiegi z zakresu medycyny estetycznej nie są mi obce to jednak pobieranie tłuszczu i wstrzykiwanie go pod oczy- to brzmi mało przyjemnie. Ale czego się nie robi dla dobrego wyglądu ;)

Na czym polega likwidacja cieni przy pomocy tłuszczu? Do tej pory myślałam o wstrzyknięciu wypełniacza w postaci kwasu hialuronowego ale użycie własnego tłuszczu jest lepszym rozwiązaniem. Chociażby dlatego że tkanka tłuszczowa, prześwitująca przez cienką i przejrzystą skórę pod oczami da lepszy i bardziej naturalny efekt jeśli chodzi o kolor.

Zabieg ten nie ma praktycznie żadnych przeciwwskazań. Przy użyciu własnego tłuszczu nie ma obaw o to że wystąpią niepożądane reakcje alergiczne (co może mieć miejsce w przypadku wypełniacza np. kwasu hialuronowego).

Jak wygląda sam zabieg? Lekarz pobiera tłuszcz z brzucha, bioder lub ud pacjenta (tak zwykle mamy nadmiar tkanki tłuszczowej). By usunąć cienie potrzeba od 5 do 10ml aspiratu więc nie cieszcie się że przy okazji czeka Was odsysanie tłuszczu z pupy ;) nie ma tak dobrze. Następnie lekarz, najczęściej przy pomocy tępej i bardzo cienkiej kaniuli wprowadza tłuszcz pod oczy. Czy to boli? Na pewno nakłuwanie tak cienkiej i delikatnej skóry wiąże się z dyskomfortem, dlatego podawane jest znieczulenie miejscowe. Kolejnym krokiem jest modelowanie wstrzykniętego tłuszczu by uniknąć zgrubień i nierówności. Cały zabieg, łącznie z pobraniem tkanki tłuszczowej trwa około pół godziny czyli niedługo :) Efekty są widoczne od razu i utrzymują się przez kilka lat- wow! 

I na koniec cena. Jeśli lekarz korzysta z tradycyjnej metody wstrzykiwania koszt zabiegu to kwota od 2500zł wzwyż. W przypadku zastosowania SNIF czyli najcieńszych igieł ceny zaczynają się od 3500zł. Tłuszcz może zostać wzbogacony komórkami macierzystymi co przedłuża trwałość zabiegu i to znacznie. 



Ja czuję się skuszona i to bardzo :) A Wy?

Pozdrawiam, Aga

poniedziałek, 22 września 2014

Mój botoks

Botoks. Nazwa potoczna toksyny botulinowej, jeszcze inaczej jadu kiełbasianego. Hmm, zgłodniałam, chyba jakaś kiełbaska tudzież kabanos w lodówce się uchował :)
Ok, wróciłam, zjadłam i zabieram się za ten botoks, czy tego chcecie czy nie. Demonizowany ale czy słusznie? Do pewnego momentu mojego życia nie myślałam o botoksie, zmarszczkach i generalnie nie interesowałam się upływającym czasem i skutkami z tym związanymi. Do czasu. Tik tak. Ponieważ, niestety, czas płynie. Po trzydziestce, przed czterdziestką coraz bardziej skubany przyspiesza. Czy tego chcemy czy nie (a raczej nie chcemy). I co wtedy? Pogodzić się z tym że choć w środku dusza wciąż młoda to nasz wygląd bardziej zbliża nas do wiecznie niezadowolonej, gderającej sąsiadki spod dziesiątki? Jakie są granice dbania o siebie i walki o młody wygląd? Krem Nivea i szare mydło przez całe życie czy operacje plastyczne przynajmniej raz w roku? A może to wypośrodkować? Da się?

Smarowanie się kremami na pewno spowolni efekty upływającego czasu ale zmarch nie usunie. Niestety. Wiem coś o tym. Przeglądając się w lustrze zaczęłam z irytacją widzieć zmarszczki mimiczne w kącikach oczu (ach to chodzenie bez okularów i wytężanie wzroku by cokolwiek zobaczyć) czy kreski na czole od wiecznego dziwienia się (dziwny jest ten świat, serio) czy lwia zmarszczka między brwiami od wkurzania. Pewnego dnia zdecydowałam. Czas na mój pierwszy botoks. Przyszłam nieco poddenerwowana, sami rozumiecie, będą kłuć, będzie krew się lała. Strumieniami.  Lekarz wyciągnął strzykawkę i od razu zabrał się do pracy. Nie dostałam znieczulenia gdyż nie jest ono potrzebne przy botoksie.  Poczułam lekkie ukłucia (kurczę to naprawdę nie boli!) i już. Wyszłam z gabinetu z lekkim zaczerwienieniem które dość szybko zniknęło. Mogłam jeszcze tego dnia normalnie wrócić do pracy  I wiecie co? Nie zmieniłam się w bezmimiczną woskowaną kukłę. Bo, moi drodzy, wszystko jest dobre ale z umiarem. Już kilka dni po zabiegu wyglądałam na młodszą i mniej wkurzoną. O tak, ten permanentny wnerw wizualny zniknął na dobre. Botoks pięknie wygładził mi mimiczne drobiazgi i na kilka miesięcy sprawił że nie pogłębiały się. Bo na tym jego rola polega. To swego rodzaju profilaktyka na poziomie medycyny estetycznej. Gdy dojrzycie na swym licu głęboką paskudną zmarchę to, niestety, botoks jej nie zlikwiduje. Trzeba tu wypełniacza. Ale drobne, płytkie mimiczne takie które najczęściej zaskakują nas między 20 a 30 rokiem życia, tak. Botoks rozprawi się z nimi skutecznie i zatrzyma czas na kilka miesięcy. Fajna sprawa to usuwanie zmarszczek botoksem :) Wyglądamy jak po długim wypasionym urlopie, tylko opalenizny brak :)
Jeśli chcecie ale boicie się, wahacie... poczytajcie w necie opinie, wrażenia normalnych ludzi a nie medyczne opisy stron reklamujących swoje usługi.  Sama miałam opory, nie wiem czy w dużej mierze wynikające ze strachu przed nieznanym, lęku przed bólem czy przed ... ludzką opinią.  Jednak coraz więcej osób decyduje się na zabiegi medycyny estetycznej i uwierzcie mi, są to nie tylko kobiety. Latem byłam fotografem na szkoleniu z medycyny estetycznej i całkiem sporo panów przyszło. Medycyna estetyczna i korzystanie z jej dobrodziejstw zatacza coraz szersze kręgi i ludzie nie boją się przyznać że coś sobie poprawili. Tak jak pisałam, wszystko jest dla ludzi. Z umiarem. Bo tylko krok dzieli młodą, wypoczętą i naturalną twarz z zachowaną mimiką od sztucznego efektu ponaciąganej celebrytki. Dlatego dobry sprawdzony specjalista i bez strachu. Warto. Ja na pewno na jednym czy dwóch zabiegach nie poprzestanę. Ale pamiętam i powtarzam jak mantrę- z umiarem. 
Pięknego i młodego wyglądu Wam życzę :)

pozdrawiam, Aga

sobota, 10 marca 2012

Medycyna estetyczna- relacja z wypełniania policzków

Usta się wygoiły, naszedł czas na kolejne kłucie ;)


Tym razem wraz z dr Słowiańskim postanowiliśmy zabrać się za moje nieszczęsne bruzdy nosowo-wargowe które irytowały mnie od kilku lat.


Zanim trafiłam do dr Michała Słowiańskiego, byłam przekonana że moje bruzdy są wynikiem wieku i przede wszystkim bogatej mimiki twarzy. I że remedium na nie to wypełnienie ich kwasem hialuronowym.
Jednak na konsultacji okazało się że moje bruzdy przede wszystkim są spowodowane utratą tkanki tłuszczowej z policzków (fakt, kiedyś byłam bardziej zaokrąglona na twarzy) i trzeba wypełnić nie bruzdy a...policzki właśnie.

Na początek kilka mądrych słów o wolumetrii:
Zabiegi wolumetryczne z użyciem kwasu hialuronowego                                                               
Co to jest kwas hialuronowy?                                                                                             
Kwas hialuronowy to substancja, która naturalnie występuje w organizmie ludzkim. Z wiekiem następuje jednak jego utrata. Nowoczesne preparaty wolumetryczne – wstrzyknięte w miejsca wymagające wypełnienia - w prosty i bezpieczny sposób nadają twarzy młodszy wygląd. Są to substancje, których działanie jest długotrwałe – jednak efekt nie utrzymuje się na zawsze. Wykorzystanie kwasu hialuronowego służy do uwydatnienia kości policzkowych lub przywrócenia im objętości, a także wypełnienia ubytków tkanki mięśniowej i kostnej.
Jakiego rodzaju korekty dokonujemy dzięki zabiegom wolumetrycznym?Wypełniacze przywracają naturalną objętość w tych okolicach, w których najintensywniej następuje zmniejszenie ilości tkanki tłuszczowej. Dotyczy to przede wszystkim okolicy kości policzkowych, policzków, fałdów nosowo-wargowych oraz kącików ust. Ponadto zabiegi wykonywane są na okolicach żuchwy i podbródka, a niekiedy na szyi i skroniach. Wypełnia się również oczodoły i tzw. „dolinę łez”. Rozwiązanie to zapewnia kompleksowe modelowanie twarzy. Dzięki zabiegom wolumetrycznym można zarówno poprawić objętość oraz owal twarzy jak i osiągnąć efekt delikatnego liftingu. Dodatkowym efektem procedury jest poprawa napięcia i nadanie gładkości skórze oraz modelowanie kości policzkowych. Likwidowane są także zmarszczki i bruzdy. W przypadku preparatów Voluma, Juvederm oraz innych bazujących na kwasie hialuronowym efekt utrzymuje się do roku.
Jak wygląda procedura zabiegowa i jakie są efekty po zabiegu?Procedura zabiegowa trwa ok. 30 - 45 minut, a efekt jest natychmiastowy. Nie ma potrzeby stosowania znieczulenia. Oczywiście jeśli pacjent sobie życzy, obszar poddawany zabiegowi jest znieczulany przy pomocy specjalnego kremu, a następnie lekarz przystępuje do iniekcyjnego wprowadzania substancji w postaci żelu, we wcześniej określony obszar zabiegowy. W naszym Gabinecie stosujemy nowatorską technikę wprowadzania preparatu za pomocą specjalnych mikrokaniul, które nie ranią tkanek i minimalizują powstawanie siniaków po zabiegu.
Jakie są przeciwwskazania do przeprowadzenia zabiegu z użyciem kwasu hialuronowego?Przeciwwskazaniem do wykonania zabiegu są: uczulenie na substancję (kwas hialuronowy), stany zapalne skóry, trądzik, opryszczka, skłonność do występowania blizn przerostowych, ciąża i okres karmienia piersią. Substancje wykorzystywane do zabiegów są pozyskiwane syntetycznie, dlatego istnieje małe prawdopodobieństwo uczulenia. W medycynie estetycznej zabiegi wolumetryczne uznane są za rozwiązania charakteryzujące się wysokim bezpieczeństwem.
W przeddzień zabiegu, w dniu zabiegu i dzień po należy unikać spożywania alkoholu, aby zapobiec ewentualnemu rozszerzaniu i pękaniu naczynek. Ponadto należy unikać aspiryny, witaminy E, preparatów zawierających wyciąg z Gingko. Ze względu na fakt, ze zabieg jest iniekcją podskórną, mogą pojawić się zaczerwienienia oraz lekkie i niewielkie zasinienia. Znikają one w przeciągu pierwszych trzech dni. Niemniej jednak nie ma żadnych przeciwwskazań do wykonania makijażu i powrotu do normalnej aktywności.
źródło botox-najtaniej.pl

W miniony czwartek (Dzień Kobiet swoją drogą) poszłam na zabieg wypełnienia policzków.
Nieco obawiałam się bólu, mając świeżo w pamięci powiększanie ust, jednak już na wstępie lekarz mnie uspokoił- to nie boli. Spojrzałam na niego podejrzliwym okiem i nieufnie wdrapałam się na fotel.



Robiąc dobrą minę do złej gry...


...oczekiwałam kolejnego nakłuwania moich delikatnych tkanek i skóry.
Najpierw zostałam wprowadzona merytorycznie w to co mnie czeka.
Otóż bólu nie będzie , ani siniaków czy krwiaków, gdyż policzki wypełnia się nie przy użyciu igły tylko specjalnej mikrokaniuli.

Jak widać nie jest ona ostro zakończona a wręcz zaokrąglona , dlatego też nie dziurawi tkanek tylko się prześlizguje między nimi.Sprytne prawda?
Ta kropla przy jej końcu to preparat, otwór znajduje się z boku.
Jednak długość tej nie-igły nieco zbiła mnie z tropu i zatrwożyła. Ale zostałam uspokojona,  policzki przy ustach to pryszcz. Wytrzymam. Ok, jak wytrzymam to ...zaczynamy!



 najpierw zmycie makijażu i dezynfekcja (czując zapach alkoholu miałam ochotę złapać za ten psikacz i strzelić sobie kolejkę dla kurażu ;)

                          to mnie czeka- sama sobie zgotowałam ten los...wymuszony uśmiech mówi wszystko

 dziurka igłą by lekarz mógł wprowadzić kaniulę i...do dzieła mości Panie!

 boli, nie boli...chyba nie boli choć przyjemne to nie jest

uff, lewy policzek za nami

dziura w prawym i...
jeszcze chwilka, jeszcze momencik

pokłuta i szczęśliwa

 
 
smarowanko policzków wazeliną i układanie wypełniacza- miętoszenie, ugniatanie, masowanie

koniec! Hurra!

Nie bolało faktycznie. Na początku poczułam ukłucie, potem manewrowanie kaniulą w środku i wstrzykiwanie preparatu co było lekkim dyskomfortem ale nie bolało.
Jakie zalecenia- nie pić alkoholu przez dwa dni, w dzień zabiegu wypełniacz jest na tyle plastyczny że gdybym zobaczyła kulkę mam ją rozmasować na zewnątrz lekko do góry ( ale nie w kierunku oczu). No i pić, dużo pić. Preparat chłonie wodę więc zwiększy tym samym swą objętość. 

W czwartkowy wieczór przy toalecie pomasowałam sobie moje policzki (wyczuwałam pod spodem coś).

 tak prezentowałam się wczoraj (makijaż wymęczony, zdjęcie zrobione wieczorem po całym dniu)

 a tak dzisiaj no make-up


Kontrolę mam w czwartek za dwa tygodnie. Jeśli to wypełnienie zlikwiduje bruzdy, na tym poprzestaniemy. Jeśli nie do końca, lekarz wspominał coś o wypełnieniu samych bruzd. Jednak efekt jest naprawdę widoczny, bruzdy na chwilę obecną są o wiele mniej widoczne :)) hip hip hura :)
Jestem bardzo zadowolona, moja buzia przypomina tę sprzed jakichś...10 lat :) no ale wtedy nie miałam tak boskich ust ;))
Gdy efekt będzie już ostateczny, sfotografuję go. Za jakieś 2-3 tygodnie :)


pozdrawiam
Aga

Przypominam o rabacie (20% taniej) na hasło Agowe Petitki :) 
oczywiście u dr Michała Słowiańskiego. 
Tu jest jego strona KLIK
Dr Michał Słowiański  w poniedziałki, środy i piątki przyjmuje 
w Warszawie na ul. Sikorskiego 9 zaś we wtorki i czwartki w Łodzi na ul. Kilińskiego  24
E-mail: slowian@interia.pl
Telefon: +48 608 230 660

 

poniedziałek, 27 lutego 2012

Uśmiecham się :) czyli podsumowanie

Przetrzymałam Was ten tydzień a wiem że czekacie na efekty końcowe powiększania ust :)


Wszystko zaczęło się od... 
Medycyna estetyczna- powiększanie ust 
Pierwszy zabieg miał miejsce  9 lutego. Wtedy to udałam się do dr Michała Słowiańskiego który wstrzyknął mi prawie całą ampułkę wypełniacza. Całą relację znajdziecie w podanym powyżej linku.

Przypomnę Wam jak wyglądały moje usta przed

Dorzucam zlepek moich ust (pomalowanych błyszczykiem) przed zabiegiem- specjalnie dla niedowiarków :]

W dzień zabiegu wieczorem


Tydzień temu, we wtorek 21 lutego byłam na dostrzyknięciu. Z reguły jedna ampułka spokojnie wystarcza na całe usta, jednak moje były nie tylko wąskie ze sporą dysproporcją (praktycznie niewidoczna góra) ale jakby wklęsłe, zapadnięte. Dlatego lekarz już przy pierwszym wstrzykiwaniu powiedział że dostrzykniemy preparat za 10 dni. Ok, to dostrzykujemy :)

Po drugim zabiegu, nazajutrz wyglądały tak

 

A dzisiaj... dzisiaj jest tak

 

Moje usta są teraz naprawdę piękne :) wydatne ale bez przesady. Największa opuchlizna zeszła więc pokusiłam się o nieco czerwieni :)

 

Jestem zachwycona, zauroczona moim nowym lookiem! Wciąż bym tylko malowała swoje usta na wyraziste mocne kolory by wszyscy widzieli jakie są niezwykłe. Niby nic a tak bardzo zmieniło moje postrzeganie siebie, mój kompleks wąskich warg przeminął z wiatrem.

Przypominam o rabacie (20% taniej) na hasło Agowe Petitki :) oczywiście u dr Michała Słowiańskiego. Tu jest jego strona KLIK
Dr Michał Słowiański  w poniedziałki, środy i piątki przyjmuje w Warszawie na ul. Sikorskiego 9 zaś we wtorki i czwartki w Łodzi na ul. Kilińskiego  24


E-mail: slowian@interia.pl
Telefon: +48 608 230 660


Było warto!!!



edit- dopiszę jedną małą uwagę. Nie będę nikomu na siłę udowadniać że efekt jest widoczny itp. Podzieliłam się z Wami moimi spostrzeżeniami dotyczącymi zabiegu gdyż wydawało mi się że będą one pomocne. Nie wrzuciłam moich relacji ani zdjęć by poddawać je weryfikacji, ocenom itd , nie taki był mój cel:) dlatego nie będę robić w nieskończoność zdjęć w przeróżnych ujęciach, tylko po to by zaspokoić niektóre osoby. Nie podoba Wam się forma moich wpisów ani sposób przedstawienia efektu, trudno, jakoś to przeżyję ;) Nie zadowolę wszystkich. Dla mnie liczy się fakt że ja jestem zadowolona bardzo :) bo chyba o to chodziło.



pozdrawiam
Aga

wtorek, 14 lutego 2012

Medycyna estetyczna- powiększanie ust

Wiele z Was czeka na ten wpis :) miałam co prawda umieścić go dopiero po definitywnym zakończeniu wstrzykiwania wypełniacza w usta ale postanowiłam jednak zmienić decyzję ;) sama nie mogę się doczekać aż Wam o tym wszystkim opowiem i pokażę :)))
Czas start!

Duże ponętne usta to moje marzenie chyba jeszcze od dziecka. Moja siostra, ba- nawet mój młodszy brat zawsze mieli wydatne usta a ja takie tycie, wąskie, górna warga rozpływała się gdzieś w fatamorganie.
Kilka lat temu zaczęłam śledzić wszelkie materiały odn. powiększania ust, czytałam artykuły, oglądałam zdjęcia. I wahałam się. Wciąż nie mogłam się zdecydować.
Uwielbiam się malować :) ale na pewno dostrzegliście że w moich makijażach najczęściej skupiam się na oczach, usta traktując delikatnie, po macoszemu. Nie dlatego że nie lubię pomalowanych ust ale każdy bardziej wyraźny kolor przyciągał do nich uwagę, a tego nie chciałam. Śniłam o intensywnej lśniącej czerwieni na wargach którą będę nosić dumnie, bez zastanawiania się co ludzie myślą o moich wąskich ustach.

I wreszcie się zdecydowałam :) najważniejsze to trafić na dobrego specjalistę który pokieruje nami, wyjaśni wszystkie sprawy i pomoże podjąć decyzję. Efekty wstrzykiwania botoksu o których opowiadam tutaj i tutaj tak mi się spodobały że bez wahania zdecydowałam się na powiększenie ust u dr Michała Słowiańskiego.

Tak przed zabiegiem wyglądały moje usta, nic ciekawego, prawda? Dół jeszcze znośny ale góra jest tylko teoretycznie ;) nie dość że wąskie to jakby takie...wklęsłe, zapadnięte.


Zabieg miał miejsce w ubiegły czwartek. Już na dzień  dobry dostałam pac z maści znieczulającej Emla która błyskawicznie sprawiła że moje wargi stały się drętwe. Panie doktorze czy ja się czasem nie ślinię?? ;)))

Po kilku minutach siad na fotel i....
dezynfekcja


Zaczynamy!

 Jesteście gotowi na te zdjęcia? Na pewno??
 
 
 

Powiem Wam szczerze, bolało jak diabli. 
Mimo emli bolało tak bardzo ze od razu zaczęły mi płynąć łzy z oczu. 

Jednak wytrzymałam do końca. Zresztą...miałam przerwać w połowie i mieć totalną asymetrię To chyba gorsze od tych moich wąskich warg ;)
Dałam radę.
Zaraz po wstrzykiwaniu pan doktor wymiętosił moje usta by ułożyć odpowiednio preparat.
Tak wyglądałam tuż po skończeniu (w moje usta weszła niemalże cała ampułka)

A tak wieczorem tego samego dnia

Dzisiaj mamy wtorek, zdjęć brak ;) mam wciąż na górze i dole krwiaki ale wszystko ładnie się wchłania a efekt jest świetny. 21 lutego mam kontrolę i...dostrzyknięcie (o ile nie stchórzę). Teraz usta są nieco większe, zwłaszcza góra bo w nią lekarz wstrzyknął większość preparatu. Nieco większe i wreszcie wypukłe :)

Wiele osób pyta o preparat jakim miałam powiększone usta- to Princess Volume.  Na forum wizażu przeczytałam kiedyś że "preparaty typu Teosyal mają znacznie większe usieciowanie kwasu hialuronowego niż princess volume , więc w jego wypadku (princess volume) efekt utrzymuje się krócej." To nieprawda, wszystkie preparaty mają podobną gęstość ok 22-24mg. Różnica jest minimalna i zupełnie nie do wyczucia. Jedynie preparaty do wolumetrii mają około 29mg. ale takich do ust się nie stosuje.

Efekt końcowy wrzucę po dostrzyknięciu ale wczoraj, przy okazji  zdjęć do Walentynek pomalowałam je na czerwono i zamarłam z zachwytu! Wreszcie nie muszę szukać moich ust z lupą, są!!! I nie muszę powiększać ich konturówką i szminką.

Wreszcie :)) jestem przeszczęśliwa.
I co sądzicie?


Przypominam o rabacie (20% taniej) na hasło Agowe Petitki :) oczywiście u dr Michała Słowiańskiego. Tu jest jego strona KLIK
Dr Michał Słowiański  w poniedziałki, środy i piątki przyjmuje w Warszawie na ul. Sikorskiego 9 zaś we wtorki i czwartki w Łodzi na ul. Kilińskiego  24

E-mail: slowian@interia.pl
Telefon: +48 608 230 660






pozdrawiam
Aga