Pokazywanie postów oznaczonych etykietą metamorfozy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą metamorfozy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 kwietnia 2022

Z wizytą w Hairmate

Zmiany są dobre. Lubię zmiany. Te zaplanowane, przemyślane, dopracowane. Nie należę do osób spontanicznych, żyjących chwilą, lubiących niespodzianki. Doceniam spokój, zaplanowany rytm dnia. Jeśli coś zmieniam, myślę nad tym długo, rozważam za i przeciw a potem działam. Jak jest u Was?




Gdy moje życie się zmienia, zmieniam fryzurę :) Tak właśnie zrobiłam wczoraj.

Niedawno odkryłam nowe miejsce na mapie Łodzi Hairmate ul. Piotrkowska 6. I postanowiłam, że to właśnie tam wybiorę się w celu zmiany mojej fryzury. 



I zadziała się tam magia. Patrycja petarda wysłuchała mnie, zaczarowała  i dopieściła moje włosy. Skróciła je ponad 10 cm, dodała kolor i rozświetliła głowę refleksami. Wyszłam stamtąd z lekką głową, uśmiechem na ustach i radością w oczach. Tego dokładnie chciałam!


Koniecznie tam zajrzyjcie! Zachwyci Was estetyka tego miejsca a profesjonaliści zajmą się Waszymi włosami na szóstkę


 Pozdrawiam, Aga

poniedziałek, 21 października 2013

Wystrój wnętrz- metamorfozy

I nadszedł ten czas, ten dzień, kiedy przedstawiam Wam ostatnią metamorfozę meblową.
To nowy-stary mebel który zakupiłam teraz, z myślą o przerobieniu go.
Drewniana komoda, dość zniszczona i porysowana.


Nie kosztowała wiele ale przewiezienie jej a najpierw zniesienie do samochodu przed dwie baby (moja siostra i ja) było nie lada wyczynem. Ale udało się, komoda dotarła szczęśliwie do domu . I zaczęło się.

Najpierw porządnie ją umyłam i poczekałam aż wyschnie. Następnie wyszlifowałam całą papierem ściernym i znowu umyłam.  Zmieszałam z kremową farbą akrylową czarną farbę by powstał ciemnoszary kolor i tym specyfikiem pomalowałam wszystkie wystające krawędzie komody...


...oraz środek drzwi i szuflad.


Gdy farba wyschła, miejsca które pociągnęłam szarością, pokryłam (nie wszystkie) świecą.


Czas na malowanie. 4 warstwy farby akrylowej Luxens w kolorze kremowym. Nakładałam jak zwykle wałkiem welurowym. Między każdą warstwą robiłam 6-godzinne  odstępy by farba dobrze wyschła.

Po malowaniu przetarłam krawędzie papierem ściernym, miejsca wokół uchwytów i generalnie wszędzie tam gdzie wcześniej użyłam świecy. Dzięki zastosowaniu wosku kremowa farba bez problemu odchodziła już po dotknięciu tego miejsca papierem.


To celowy zabieg mający za zadanie uzyskać efekt podniszczonej, postarzonej komody. Do porównania- górna szuflada nietknięta papierem ściernym, ta na dole już zrobiona.

Komoda została 2 razy polakierowana akrylowym lakierem Flugger 20, o półmatowym finiszu. 
Ale to nie koniec. Komoda od początku wydawała mi się zbyt niska, przy moim wysokim mieszkaniu wyglądała jak skrzynka na zabawki dla 2-letniego szkraba. Dlatego postanowiłam ją podwyższyć o 24 cm, kupując w internecie bukowe nogi w stylu ludwikowskim.
O takie


Jak widać Kluski były niezwykle zaciekawione nogami- nie wiem czy planowały je zjeść czy aportować. 


Nogi pomalowałam kremową farbą akrylową Luxens, polakierowałam i przy pomocy męża przykręciłam do komody.
Czas na ostatni akcent, dopieszczający całość.
W sklepie internetowym zamówiłam kilka serwetek do decoupage. Na komodę  wybrałam stylową kobietę na tle wieży Eiffla.

 Wycięłam jeden motyw choć lepiej jest wydzierać gdyż serwetka ładnie się wówczas wtapia.Rozwarstwiłam serwetkę by przykleić tylko jedną cieniutką warstwę, tę z nadrukiem.
Klejem do decoupage posmarowałam przód drzwiczek komody  i ostrożnie przykleiłam serwetkę. Zaczęłam od środka i stopniowo odchodziłam na boki, wygładzając ją.



Rzecz jasna nie uniknęłam zmarszczeń, dlatego gdy klej podsechł, wyprasowałam drzwiczki z serwetką niezbyt gorącym żelazkiem. Robiłam to przez pergamin do pieczenia.


Gdy wszystko wyschło, brzegi serwetki musnęłam pędzlem z farbą by jeszcze bardziej wtopić motyw w powierzchnię, na koniec całość polakierowałam. 


Tak prezentuje się goła komoda po zmianach.
A tak z wszelkimi pierdółkami ozdobnymi.

I na koniec porównanie przed/po

Uff! Wszystkie meble przerobione i dopieszczone. Masa czasu, pracy, nakładów finansowych ale warto było :)

pozdrawiam
Aga

poniedziałek, 14 października 2013

Wystrój wnętrz- metamorfozy

Powoli zbliżamy się do końca cyklu metamorfozy mebli :) zostały jeszcze dwa meble w tym jeden pokażę Wam dzisiaj i notka podsumowująca wszystkie zmiany :) Będziecie tęsknić za tymi wpisami?

Dzisiaj słów kilka o szafie IKEA Pax. Pierwotnie czarno-brązowa, wysoka, cięła mi ścianę w mało estetyczny sposób. Nie mogłam postawić jej w kącie gdyż mam tam piec więc stała oderwana i straszyła.

 Dodatkowo Przemek zrobił sobie na niej składowisko oryginalnych pudełek od różnych sprzętów które nie dość że ją jeszcze podwyższyły to przyciągały wzrok swoją pstrokacizną. Brr!

Czas na zmiany! Koniecznie.

Szafa została oszlifowana i pomalowana 4 razy kremową farbą akrylową Luxens, oczywiście polakierowałam ją również. Nie malowałam całej szafy , zostawiłam 8 prostokątów na drzwiach. Miałam co do nich inne plany :)

Spędziłam kilka dni na wybieraniu odpowiedniego wzoru tapety. Tak, tak, postanowiłam moją szafę udekorować tapetą. Wybrałam  taką na włókninie, drogą ale solidną i trwałą (mam nadzieję). By ją przykleić nabyłam też specjalny klej do tapet. Miałam niemałe dylematy jak wyliczyć proporcje proszku i wody gdyż całe opakowanie wystarcza na 5-6 rolek a ja wymyśliłam że zużyję jakieś 2/5 rolki :))) Jednak moja matematyka wciąż jest na niezłym poziomie gdyż rozrobiony klej wystarczył idealnie na przyklejenie wszystkich kawałków, zostało go odrobinę.


Czekając aż klej się zgęstnieje, zaczęłam odmierzać tapetę. Wycięłam 8 kawałków.
 

Smarowałam klejem szafę i przyklejałam tapetę :) nic trudnego.

 Na koniec poprosiłam Przemka o przykręcenie uchwytów i gotowe!
Szafa jak nowa :)


Zbliżenie na gałki i moje handmade serce :)


Zmiana totalna, na plus mam nadzieję :)

Za tydzień ostatnia przeróbka (chlip chlip). Drewniana komoda którą kupiłam okazyjnie i okazjonalnie :P na tablica.pl. Nie przegapcie tego wpisu- warto to zobaczyć :)

pozdrawiam
Aga

poniedziałek, 7 października 2013

Wystrój wnętrz- metamorfozy

Tydzień temu, przy okazji wpisu o komodzie zapowiedziałam Wam że kolejna notka będzie dotyczyła zbiorczej metamorfozy regału, stołu i stolika komputerowego.


Pokażę Wam te przemiany razem, gdyż poza pomalowaniem, nie zmieniałam już tych mebli :)

Na początek regał. czarno-brązowy, wysoki.  Na nim bałagan, stos pudeł. Nieciekawie się prezentował.


Myślałam by dodać mu trochę klimatu vintage ale postanowiłam jednak nic w nim nie zmieniać oprócz koloru.
Oszlifowałam go papierem ściernym o gradacji 320, pomalowałam czterokrotnie akrylową farbą  Luxens w odcieniu kremowym, a na koniec dwa razy polakierowałam akrylowym lakierem Flugger o wykończeniu pół-matowym.


Druga rzecz to stół. 


Też oszlifowany i pomalowany. Blat natomiast po prostu okleiłam białą błyszczącą okleiną meblową z racji tego, że to powierzchnia często myta.
Miałam pomysł na zmianę nóg na takie w stylu ludwikowskim, jednak chwilowo pomysł poszedł w odstawkę. Może za jakiś czas :)


I ostatnia przemiana na dzisiaj- stolik komputerowy. W oryginale biało-czarny. I tu mamy bałagan i wielki misz-masz.


Oszlifowany, czterokrotnie pomalowany i dwukrotnie polakierowany. Bałagan w dokumentach nieco ogarnięty ale nie do końca.


Do wszystkich przedstawionych dzisiaj przemian użyłam akrylowej farny Luxens w odcieniu kremowym oraz lakieru akrylowego Flugger o półmatowym finiszu.

I na zakończenie porównania

 a za tydzień... druga komoda. Lub szafa :) 

pozdrawiam
styrana remontem Aga

poniedziałek, 30 września 2013

Wystrój wnętrz- metamorfozy

Przemianę moich mebli tak naprawdę zaczęłam od niej. Typowa, popularna ikeowska komoda Malm. Wersja wysoka , z 6 szufladami. Tak jak i reszta moich mebli - w kolorze czarno-brązowym. 
 

Zabierając się za nią, byłam kompletną dziewicą w przeróbkach mebli :)) Jak mi wyszło?

Zaczęłam od wyszlifowania jej a dokładniej porządnego zmatowienia powierzchni papierem ściernym. Zgodnie z sugestią siostry robiłam to papierem o gradacji 500, jednak patrząc z perspektywy i z jakiegoś już doświadczenia, bardziej polecam ostrzejszy 320. 


Wszystkie powierzchnie które miałam zamiar pomalować, mocno zmatowiłam papierem. Potem umyłam dokładnie całość i przetarłam spirytusem.
Czas na malowanie. Farba akrylowa do wnętrz i na zewnątrz Luxens w kolorze kremowym.


Tak jak i w przypadku krzeseł czy innych mebli, nakładałam  farbę przy pomocy wałka welurowego. Łącznie 4 warstwy farby. Warstwa i 6h przerwy zanim naniosłam kolejną. Było to spowodowane pierwotnym kolorem mebli, przy jasnych nie musicie walczyć z tyloma warstwami.
Tak wyglądała komoda pokryta 2 warstwami, widać że sporo jest prześwitów.


Gdy już naniosłam farbę i wszystko ładnie wyschło, zabrałam się za przykręcanie gałek. Wybrałam owalne, w kolorze starego mosiądzu. Kupiłam je na www.akcesoria.meble.pl


Przykręciłam wszystkie gałeczki do szuflad- zarówno górnych małych jak i szerokich.


Zabezpieczyłam komodę bezbarwnym lakierem Flugger o półmatowym finiszu- naniosłam 2 warstwy. 
Następnie zaczęłam dekorować. W sklepie internetowym www.dekorator-sklep.pl zakupiłam drewniane płaskorzeźby do mebli.
O takie


Pomalowałam je farbą Luxens i przyłożyłam na próbę do szuflady. Wydały mi się za bardzo...białe


...dlatego postanowiłam nieco je postarzyć. Może nie wyszło to super, to moje pierwsze postarzanie, ale efekt jakiś jest :)
Wszelkie krawędzie i ranty pokryłam czarną farbą.Użyłam pędzelka do eyelinera. Farba to zwykła akrylówka do zdobienia paznokci.


To co pomalowałam na czarno, musnęłam zwykłą świecą i pomalowałam jeszcze raz bielą. Gdy farba wyschła , lekko przetarłam krawędzie papierem ściernym. I koniec. 
Płaskorzeźby przykleiłam klejem do drewna do dużych szuflad, dokładnie na środku.


I powstało takie coś


Jest różnica, prawda? 
Planuję , na razie luźno, dodać nóżki, ale jakieś niewysokie, może toczone. Zobaczę jeszcze :)

Oto porównanie przed i po


Robi wrażenie :)  

Za tydzień pokażę Wam w skrócie zmiany stolika komputerowego, regału i stołu- wszystkie jednocześnie gdyż poza pomalowaniem nic więcej z nimi nie robiłam.

pozdrawiam i wracam do malowania stołu
Aga