Z ręką na sercu przyznajcie się ile macie kostiumów kąpielowych? Jeden, trzy, 10?
W mojej szafie znajdziecie raptem 3 kostiumy, z czego jeden jest w użyciu non stop przez okres letni, drugi czasami a trzeci leży i czeka na zmiłowanie. Albo na ekskluzywne wakacje w tropikach.
Zakochana po uszy i uzależniona od koszuli neon ombre od
PresKA zestawiłam ją w bardzo prostej stylizacji, o ile w ogóle można to nazwać stylizacją, z moimi dwoma kostiumami bikini. I co wyszło?
Pierwszy kostium- mój ulubiony, dość wiekowy, brązowy. Marki nie pamiętam, ale... Lupoline, Donna? Jest wygodny, ładny i niezniszczalny. I jak żaden inny koresponduje cudownie z opalenizną.
Drugie bikini to New Yorker, H&M i praca własna :) śliniłam się do niego przez kilka tygodni i zanim zdecydowałam się na zakupy, została tylko góra. Kupiłam ją a w H&M nabyłam prosty, czarny, wiązany po bokach dół. Z góry wyciągnęłam turkusowy sznureczek (zastępując go czarnym ze starego kostiumu) i zrobiłam z niego wiązania do dołu by nadać temu charakter kompletu. wyszło jak wyszło, nie jest źle :) choć i tak wolę mój przedpotopowy brąz.
Zapewne zauważyliście piękną biżuterię :) kolczyki w obu stylizacjach jak i sznurkową plecioną bransoletkę wykonała niezwykle utalentowana i zdolna
Zołzella Art
brązowe bikini- Lupo? Donna?
turkusowe bikini- New Yorker i H&M
bransoletki koralikowe- katherine.pl
pics by Dżela
pozdrawiam
Aga