Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pierre Rene. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pierre Rene. Pokaż wszystkie posty

środa, 17 października 2012

Nowe nabytki nie tylko kosmetyczne

Lubię posty z zakupami, różne haule itp. A Wy?

U mnie zdobycze ostatnich dni


Jakieś szczegóły?
Przyszły do mnie okulary Firmoo, ciekawi jesteście jakie oprawki wybrałam? Notka okularowa tuż tuż :)
Jesienne nowości oraz limitowany zestaw fantastycznych cieni Lily Lolo- jest w czym wybierać na costasy.pl.
Nowinki z Pierre Rene: kamuflaż, tusz i eyeliner.
Zakupy z Archipelagu Piękna, tym razem skromnie- dwie henny do włosów Khadi.
Zakupy na folaroni.com- baza matująca i podkład wodoodporny 3NB Make-up Atelier Paris.
I najmniej okazały zakup to wkład pudru Glamour Glow Kryolan który niemalże mi się skończył (chcecie notkę z całą paletą?)

A przede mną wypad do Rossmanna (kto się ze mną wybierze?)  i... sobotnie targi kosmetyczne :))
Nie mogę szaleć, nie mogę szaleć, nie mogę szaleć...- to moja mantra na nadchodzące dni.

pozdrawiam
Aga

niedziela, 9 września 2012

Color Balm Pierre Rene

 Całkiem niedawno w ofercie Pierre Rene pojawiły się nowe pomadko-błyszczyki o działaniu pielęgnacyjnym.
Czy sprawdziły się na moich ustach?

Color Balm Pierre Rene



                                                      Kilka słów od producenta                                                         

 Perfekcyjna, balsamiczna pomadka o wyjątkowo lekkiej formule nawilżającej usta. Wygładza usta i nadaje im transparentny kolor. Składniki pielęgnacyjne, koktail witamin oraz filtry UVB dbają o kondycję skóry ust. Dostępna w 30 odcieniach.

 źródło pierrerene.pl

Pojemnosć: 2g
Cena: ok.11zł

                                                             Moja opinia                                                                 

Hmm, coś co spełnia kilka funkcji z reguły nie spełnia ich dobrze. Jestem sceptycznie nastawiona do wszelkich produktów typu ileś tam w jednym, połączeń dwóch czy trzech produktów... czy color balm od PR zmieniło moje zdanie?

 Opakowanie
przezroczysty pen z wysuwanym sztyftem pomadki - mój szybko się zepsuł


 Konsystencja
kremowa, dość lekka



 Kolor/zapach
podobno pachnie orchideą ;) mój egzemplarz niestety nie, wyczuwam nieco zjełczały tłuszcz i to wszystko.
Kolor to zdecydowana czerwień z drobinkami -22 Baby Kiss.

 

 Aplikacja
przy pierwszej warstwie kolor jest dość subtelny, znacznie bardziej delikatny niż sugeruje to barwa sztyftu. Można stopniować nasycenie poprzez dodanie kolejnych warstw kosmetyku

 Działanie 
Wiem że spore gro osób jest zadowolonych z tego produktu- ja nie. Nie wiem czy jestem pechowa ale trafił mi się felerny egzemplarz- opakowanie szybko się zepsuło, szminka nie pachnie tylko śmierdzi.
Nie podobają mi się drobinki, które wyczuwam na ustach.
Czy pielęgnuje? Nawilża, usta są miękkie ale nic poza tym, nie zauważyłam jakiejś regeneracji 

 Podsumowując... 

Plusy 
niedroga
duża paleta kolorów
efektownie lśni na ustach
nawilża


Minusy
plastikowe opakowanie które szybko się zepsuło
moja szminka śmierdzi zjełczałym tłuszczem
drobinki których nie lubię


Moja ocena 
2/5

pozdrawiam 
Aga

piątek, 27 lipca 2012

Lip Tint Pierre Rene

Jeśli chodzi o makijaż ust, zwykle sięgam po szminki. Błyszczyki też lubię ale to pomadki królują na mojej toaletce i w kufrze. Jednak latem błyszczyki wracają do mych łask. Słońce, wysokie temperatury sprawiają że na moich wargach częściej goszczą lekkie nawilżające błyszczyki. Dzisiaj opowiem Wam o jednym z nich :)

 Lip Tint Pierre Rene


Kilka słów od producenta

źródło pierrerene.pl

Pojemność: 4ml
Cena: ok. 12zł


Moja opinia

Błyszczyk ten mam i stosuję o kilku miesięcy więc myślę że zdążyłam go poznać wszerz i wzdłuż ;)

Opakowanie 
Plastikowy pen z aplikatorem w postaci pędzelka.
Produkt dozujemy poprzez naciskanie (klikanie) przycisku pompującego ma końcu pisaka.

Konsystencja 
raczej gęsta, mało płynna choć czy temperatura rośnie błyszczyk jest bardziej lejący

Kolor/zapach 
posiadam odcień 03 Grenadine. To taki zgaszony, niezbyt jasny róż. Usta są naturalne, niezbyt ciemne ani zbyt mdłe w kolorze. Przypadliśmy sobie do gustu.
światło dzienne / daylight
z fleszem /  with flash
 
Zapach- lekko owocowy, kojarzy mi się z gumami typu Mamba (moja młodsza siostrzenica je lubi i konsumuje więc otrzaskałam się w tej woni i poznaję ją z daleka)

Aplikacja 
jeden klik i na pędzelek wypływa niewielka ilość kosmetyku. Taka porcja da nam delikatne pokrycie kolorem całych ust. Jeśli chcemy mieć bardziej nasyconą barwę klikamy dwa razy.

Działanie 
nawet nawet :) ostatnio sięgam tylko po ten błyszczyk. Jest dość trwały, nie rozlewa się na ustach, nie skleja, nie ma drobinek (hurra). 
Nie wysusza a nawet rzekłabym że nawilża usta.


Podsumowując... 

Plusy 
niedrogi
wydajny
dobrze napigmentowany
nawilża
nie skleja
niezła trwałość
ładnie pachnie
bezdrobinkowy

Minusy 
nie widać ile kosmetyku zostało w opakowaniu
po 3 miesiącach mój pen nieco się rozlatuje

Skład/INCI 

Moja ocena 
4/5

pozdrawiam 
Aga

niedziela, 27 maja 2012

Gel Eyeliner Long Lasting Pierre Rene

Mrrr...kocham kreski. Te cieniutkie jak niteczka i te grube. lekko wyciągnięte kocio czy zalotnie podkręcone na końcach. wszystkie. Bez wyjątku. Miłością nieustanną.
A Wy?

Gel Eyeliner Long Lasting Pierre Rene



Kilka słów od producenta                                                                                                                   


źródło www.pierrerene.pl

Pojemność: 2,5ml
Cena: ok 15zł


Moja opinia                                                                                                                                     

Swego czasu kreski rysowałam typowymi eyelinerami płynnymi. Potem cieniami na mokro. Od kilku lat zaś stosuję eyelinery żelowe / w kremie.


Opakowanie
mały słoiczek z sprytnie ukrytym w  nakrętce pędzelkiem

 


Konsystencja
nie jest zbyt miękki ale też nie twardy- to taka nieco żelowa gęsta pasta ;)

Kolor
czarny



Aplikacja 
wolę aplikować go innym pędzelkiem niż tym dołączonym gdyż jest dla mnie nieco zbyt twardy choć i nim narysujecie piękne kreski



Działanie
Czytałam o tym produkcie wiele opinii- bardzo skrajnych. Od zachwytu po totalne rozczarowanie.
Moja opinia będzie... pozytywna :) nie wiem czy niezadowolenie to czasem nie wina felernych egzemplarzy. Mój ma bardzo dobrą i prostą w obsłudze konsystencję która umożliwia każdemu narysowanie kreski.
Eyeliner ten jest trwały, nie odbija się na powiekach i trwa przez wiele godzin w nienaruszonym stanie.  Nie podrażnia delikatnej skóry powiek i nie farbuje jej mimo swej naprawdę dobrej trwałości. Czerń jest dość głęboka.




Podsumowując... 

Plusy 
  • konsystencja
  • trwałość
  • nie podrażnia
  • głęboki kolor
  • niedrogi

Minusy 
  • dołączony pędzelek jest zbyt twardy

Skład/INCI 



Moja ocena
 4/5
pozdrawiam 
Aga

piątek, 17 lutego 2012

Nailed it! MIYO #18

Kolejny lakier MIYO :)
 
Nailed it! MIYO #18
 
Kilka słów od producenta                                 

Tu paznokcie! Chcemy koloru!
Długotrwały lakier do paznokci, zawierający substancje wzmacniające płytkę paznokcia.
Hipoalergiczny.

źródło www.pierrerene.pl

Pojemność: 8ml
Cena: 4,99zł



Moja opinia                                                         

To mój drugi lakier MIYO. Pierwszy, zapachowy bardzo przypadł mi do gustu. A ten?
Lakier jest w kolorze nieco majtkowego, cukierkowego różu.  Daje wykończenie kremowe.


 Nie kryje zbyt dobrze, nawet przy dwóch warstwach czasem mogą zdarzyć się lekkie prześwity, ale jest to racze urok takich kolorów a nie wina tego konkretnego lakieru.
ma raczej wygodny pędzelek choć nie lubię zminiaturyzowanych buteleczek i tym samym- pędzelków. Ale wygodnie się nim operuje.
Lakier raczej szybko wysycha, nosiłam go 2 dni bez żadnego uszczerbku.
I czas na zdjęcia.

 
 światło dzienne w cieniu / daylight (shadow)



 światło dzienne w słońcu /  sunlight



Moja ocena 
3,5/5

pozdrawiam 
Aga

sobota, 11 lutego 2012

Mini Drops MIYO #29

Pachnący lakier? Mimo zbioru na ponad 140 sztuk nie miałam jeszcze takiego :) czas najwyższy ;) czas na


Mini Drops MIYO Papaya/Mango  #29



Kilka słów od producenta            

Zapachowe lakiery do paznokci- pachnę jak wyschnę.
Limitowana kolekcja zapachowych lakierów do paznokci w 5 propozycjach: pomarańczy, maliny, papayi, kwiatu bzu i egzotycznych owoców.
Delikatny aromat pojawia się już podczas malowania paznokci, przyjemny zapach utrzymuje się przze cały dzień.
Lakiery zapewniają zabawę zapachem i najmodniejszym kolorem.

źródło www.pierrerene.pl

Pojemność: 8ml
Cena: 4,99zł


 
Moja opinia                                     

Mam bzika lakierowego, wiecie o tym już od dawna :) jednak po raz pierwszy mam do czynienia z lakierem MIYO. I po raz pierwszy z lakierem który pachnie.
Lakier Papaya/Mango #29 jest w odcieniu soczystej zieleni z delikatnymi szimerowymi drobinkami złotawo-limonkowymi które wyglądają na paznokciach jak pyłek diamentowy. Efekt jest nieziemski!
Ma zgrabny i dobrze przycięty pędzelek który nakłada lakier jak marzenie.
ładnie kryje przy jednej warstwie, nie robi smug ani prześwitów. Dla super soczystego efektu warto nałożyć dwie warstwy.
Lakier faktycznie lekko pachnie owocami :) fajny gadżet.
Na moich paznokciach wytrzymuje 2 dni bez żadnego uszczerbku " na zdrowiu". Potem zaczyna lekko wycierać się na końcach ( od ciągłego pisania na klawiaturze).
Mój pierwszy lakier MIYO i pełne zadowolenie!
Jedyny minus to dostępność, znalezienie tych kosmetyków czasami graniczy z cudem. Ale warto szukać.

Moja ocena 
 4,5/5

czas na zdjęcia
 światło dzienne w cieniu /  daylight (shadow)

 z fleszem (with flash)

 w lekkim słońcu

 
pozdrawiam 
Aga

niedziela, 5 lutego 2012

OMG! Eyeshadows by MIYO

Jak ja czekałam na te cienie.
Szukałam, kombinowałam, rozmawiałam kilkakrotnie z dystrybutorem. Aż wreszcie się udało! W grudniu kupiłam 10 kolorów, całkiem niedawno dołączyły jeszcze dwa.

OMG! Eyeshadows by MIYO


Kilka słów od producenta                     

Miksuj i Fiksuj!
Cienie do oczu z silikonowo-mineralną formułą zapewniającą długotrwałość makijażu i satynowość aplikacji. 
Nie zawierają parabenów. Hipoalergiczne.
Testowane dermatologicznie.

źródło www.pierrerene.pl

pojemność: 3g
cena: 4,99zł

Do kupienia w drogeriach i wszelakich sklepach z kosmetykami.


Moja opinia                                        

Moja największą słabością jeśli chodzi o kosmetyki kolorowe są cienie do powiek. A już te matowe i w nasyconych kolorach powodują drżenie kolan.


Opakowanie
plastikowe przezroczyste opakowanie z często zacinającym się wieczkiem (co czasami przyczynia się do wzrostu mojego ciśnienia)

Konsystencja 
prasowane, suche, dość drobno zmielone

Kolor
mam 12 kolorów z czego większość to żywe nasycone barwy


Kolory na powiece są równie nasycone jak w opakowaniu. Jedynie cień Ocean 35 (denim granat) mnie rozczarował. Reszta spisuje się bez zarzutu. Powiem więcej, wreszcie trafiłam na piękną nasyconą żółć której szukałam od dawna! Zobaczcie sami jak te cienie wyglądają na skórze ( nakremowana, cienie aplikowane na sucho, bez bazy)



Aplikacja 
minimalnie się osypują ale jest to do wybaczenia bo efekt wynagradza wszystko

Działanie 
Powiem- wow! Taka cena i taki efekt. Jestem pod dużym wrażeniem i marzy mi się rozszerzenie kolorystyki, jakieś pomarańcze, intensywne zielenie (młoda trawka, szmaragd, limonka, pistacja) etc. etc.
Świetnie napigmentowane, łatwe w obsłudze cienie za niewielkie pieniądze.
Musisz je mieć! I już :))



Podsumowując... 

Plusy 
  • dosyć trwałe
  • łatwa aplikacja
  • niesamowite nasycenie barw
  • nie blakną
  • niska cena


Minusy 
  • ciężko je upolować

Moja ocena
4,5/5

Na koniec kilka makijaży które wykonałam cieniami MIYO :)

 
 




pozdrawiam 
Aga

piątek, 20 stycznia 2012

Nowe zdobycze- Pierre Rene i MIYO

Pamiętacie mój post grudniowy o zakupach cieni MIYO ?
Tysiąc pięćset sto dziewięćset- nowe cienie
Już wkrótce recenzja matów MIYO które tak mi przypadły do gustu że zapragnęłam więcej. No i mam ;)                                                                 

Pierre Rene- podkład, żelowy eyeliner, tusz do rzęs, dwa pojedyńcze cienie, lakier do paznokci i lip tint




  
MIYO- podkład, puder prasowany, cztery cienie, 3 lakiery do paznokci , dwa tusze i błyszczyk













Do końca stycznia powinna pojawić się recenzja cieni matowych które kupiłam w  grudniu, a potem...? 
 

pozdrawiam 
Aga

czwartek, 22 grudnia 2011

Tysiąc pięćset sto dziewięćset- nowe cienie

 Tak, tak- kilkoro z Was pokiwa z politowaniem głową. To już choroba. To trzeba leczyć.


Dzisiaj kupiłam 10 nowych cieni. Mimo faktu posiadania setek innych. Ale identycznych nie mam (chyyba, nie mogę przedrzeć się przez posiadane stosy cieni) wiec kupiłam. I nie żałuję bo są boskie!


Wybaczcie brak swatchy ale jestem zalatana jak dzika świnia na łące. Po Świętach :*
Znacie? Macie? Polecacie?




pozdrawiam 
Aga