wtorek, 26 czerwca 2018

Pędzle do makijażu Oriflame

Przez moje pracowite ręce makijażystki przewinęło się wiele marek mających w swej ofercie pędzle do makijażu. Począwszy od tanich amatorskich po te droższe, profesjonalne. Ostatnio pokusiłam się o wypróbowanie asortymentu marki Oriflame, jesteście ciekawi moich wrażeń?


Dobre pędzle do makijażu to połowa sukcesu. Owszem, jeśli mamy mega zdolności to wykonamy makijaż choćby palcami, ale odpowiednie pędzle wiele nam ułatwią.


Na co zwracać uwagę podczas wyboru pędzli? Największe znaczenie ma włosie - tu mamy do wyboru syntetyki lub włosie naturalne. Te pierwsze są łatwiejsze w czyszczeniu, nie uczulają też tak jak naturalne. Jednak nie każdy pędzel syntetyczny zastąpi ten z włosia naturalnego. Nie znam dobrego pędzla z włosia syntetycznego do blendowania cieni czy do aplikacji i rozcierania bronzera/różu/rozświetlacza. Do tych konkretnych zadań lubię włosie kozy, nieco szorstkie, które doskonale sprawdza się w tych rolach.

Ale, ale, trzonek też jest ważny. Co z tego, że włosie będzie fajne, gdy farba na trzonku błyskawicznie popęka, zacznie odłazić a pędzel będzie wyglądać jak wydarty z psiej gardzieli?
To moja zmora, łuszczące się trzonki. Skąd to się bierze? Otóż jestem fanką wysokiej higieny pracy i piorę moje pędzle po każdym użyciu. Czy to maluje klientkę czy tez siebie, muszę każdy pędzel umyć. I tu zaczynają się schody. Wystarczy że taki pędzel raz upadnie, lakier/farba na trzonku pęknie a woda podczas prania dostanie się na rączkę. Wystarczy kropla by drewno pod farbą zaczęło puchnąć, zwiększać swą objętość i bach! Nasz trzonek zaczyna zrzucać skórę. Co z tego, że włosie nadal jest super , skoro rączka wygląda nieestetycznie?

Pędzle Oriflame zwróciły moją uwagę od razu właśnie swoimi trzonkami. Niemalowane farbą bambusowe rączki, jedynie lakierowane. Upadły mi podczas pracy z milion razy, były prane równie często i nic! Trzonki w stanie idealnym! 

A co z włosiem? Jest ono syntetyczne, co, jak już pisałam, ma swoje plusy i minusy.

Pędzel do pudru F01

Jego główka jest dość duża, włosie długie, przycięte w owal. Dobrze aplikuje się nim puder sypki choć wolałabym aby był bardziej puchaty i rozłożysty.

Pędzel do różu/rozświetlacza/bronzera F06

Główka typu jajko, włosie jasne, cieniowane. Mimo, ze to syntetyk, bardzo dobrze sprawdza się w modelowaniu owalu twarzy. 

Pędzel do blendowania cieni E01

Idealny do cieniowania mineralnych cieni sypkich, syntetyczne włosie jednak jest zbyt miękkie by rozetrzeć wyraźne granice, zwłaszcza ciemnych kolorów. Ale daje sobie radę i to nieźle. Lubię go do utrwalania korektora pod oczami, przy użyciu pudru sypkiego.

Pędzelek precyzyjny do brwi/kresek E03

Jeden z lepszych jakie miałam. Idealnie wyprofilowany, ukośnie przycięty, cienki (mógłby być minimalnie grubszy) ale niezbyt wiotki.

Pędzelek do ust L01

Zamykany na skuwkę. Kształt zgrabnego kociego języczka, raczej precyzyjnie radzi sobie z aplikacją szminek. Mógłby być nieco cieńszy, czasami pod naciskiem kilka włosków wyskakuje z rzędu, brudząc szminką miejsce poza konturem.

Podsumowując, pędzle Oriflame zaskakują pozytywnie i to tak starą wyjadaczkę jak ja :) Spodziewałam się słabych narzędzi a tu proszę, często po nie sięgam, praktycznie w każdym makijażu, dlatego tyle trwało, zanim napisałam recenzję. Zawsze choć jeden był w praniu :))


Pozdrawiam, Aga

16 komentarzy:

  1. Zaskoczyłaś mnie. Pozytywnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiedziałam, ze oriflame ma pedzle i to nawet takie całkiem, całkiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. mam jakąś starszą wersję, z czarnymi trzonkami... niestety, ten do pudru nieco traci u mnie włosy i to mnie mocno drażni... z kolei jeden z nich się rozkleił i wypada mi trzonek... :( ale ja nie jestem specem i używam ich już dość długo. Tzn. długo je mam, bo ogólnie nie maluję się zbyt często ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie widziałam ich nigdy, pięknie wyglądają 😊

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam tych pedzli. A ciekawie się prezentują 😊

    OdpowiedzUsuń
  6. Wyglądają bardzo solidnie i klasycznie, lubię takie. Hmm, może warto bym spróbowała. Od lat używam jednych pędzli, kupionych za dosłowne grosze (2 do cieni, jednego do bronzera i jednego do rozswietlacza, śmiej się :D) ale chciałabym kiedyś to rozbudować.

    OdpowiedzUsuń
  7. o kurczę wyglądają naprawdę fajnie :) chyba nigdy nie zamawiałąm nic z Oriflame :)

    OdpowiedzUsuń
  8. O dobrze wiedzieć! Nie wiedziałam, że mają takie fajne pędzle w swojej ofercie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mysle ze u mnie by sie sprawdzily ☺☺☺

    OdpowiedzUsuń
  10. Cieszę się że jesteś z nich zadowolona

    OdpowiedzUsuń
  11. ja jestem oddana swoim hakuro

    OdpowiedzUsuń
  12. Pędzli nigdy za wiele. Ładnie się prezentują :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Te pędzelki swietnie się prezentują ☺️

    OdpowiedzUsuń
  14. Ojej a ja nawet nie wiedziałam, że oriflame ma pędzle. Wyglądają ciekawie, z checia bym je przetestowala :)

    OdpowiedzUsuń
  15. pędzle wyglądają ciekawie :) może sie skuszę :)

    OdpowiedzUsuń

Nie zostawiaj komentarzy w stylu "zapraszam do mnie", linków do bloga etc. Mój blog to nie miejsce na czyjąś reklamę.
Dziękuję :)