Za oknem biało :) szron na drzewach i trawie, idzie zima :) Tym pogodowym akcentem chciałam nawiązać do produktów które dziś dla Was zrecenzuję. Jako wielbicielka pielęgnacji prostej i naturalnej bardzo często sięgam po oleje. Zima to okres podczas którego nie rozstaję się z nimi- włosy, ciało czy twarz- cała się namiętnie olejuję. A Wy?
Od kilku miesięcy stosuję dwa ciekawe produkty marki Evree. Są to kuracje olejkowe w trzech różnych wariantach.
Magic Rose to upiększająca kuracja dla skóry mieszanej,
Essential Oils kuracja odbudowująca dla wszystkich rodzajów skóry oraz
Gold Argan kuracja odmładzająca dla skóry suchej i mieszanej. W moje ręce trafiły dwa pierwsze olejki czyli Magic Rose oraz Essential Oils.
Na pudełku każdego z nich znajduje się dokładna instrukcja użycia wraz z pomocnym rysunkiem jak wykonywać masaż twarzy.
Olejki zamknięto w estetycznych szklanych buteleczkach z pipetą. Muszę przyznać że bardzo lubię takie opakowania. Są proste, pięknie prezentują się wśród innych kosmetyków a pipetka idealnie odmierza wymaganą ilość olejku.
Na początku sięgnęłam po wersję do skóry mieszanej czyli po Magic Rose. Powiem jedno, to faktycznie Magiczna Róża!
Pierwsze wrażenia- cóż za zapach! Piękna bardzo esencjonalna róża. Aromat ten niesamowicie uprzyjemniał mi wieczorną pielęgnację. Sprawiał że nie poprzestawałam na zwykłej aplikacji olejku ale zachęcał do masażu całej twarzy. To prawdziwa przyjemność by nie rzec rozkosz.
Jeśli obawiacie się olejków ze względu na ewentualne zapchanie, po ten sięgajcie śmiało. Moja cera jest kapryśna ale Magic Rose sobie z nią poradził na piątkę z plusem. Nawilżył, uelastycznił, dodał niesamowitej sprężystości skórze. Wyciszył podrażnienia, wyrównał koloryt a wszelkie niedoskonałości poszły precz. To Magia :)
Zresztą zerknijcie na wyborny skład :) Musi działać.
Po Essential Oils sięgnęłam całkiem niedawno, kilka tygodni temu. Po prawdziwym sukcesie Magic Rose i zużyciu 2/3 buteleczki byłam ciekawa co zaoferuje mojej skórze kuracja odbudowująca.
Podeszłam do tej wersji z mniejszym entuzjazmem z powodu trójglicerydów na początku składu. Nie wiem jak reagują na nie Wasze skóry ale moja wybitnie ich nie lubi. Ryzyk-fizyk, postanowiłam jednak spróbować.
Kolejny pięknie pachnący olejek! Cytrusowe nuty nie wiercą mojego nosa tylko przyjemnie otulają. A składowo jest bombowo- mnóstwo olei i olejków eterycznych. Dzieje się i to bardzo dobrze.
Mimo moich wcześniejszych obaw olejek krzywdy mi nie zrobił, nie zapchał i nie przyczynił się do wybuchu niespodzianek na twarzy. Nie wiem czy to możliwe ale działa jeszcze lepiej niż Magic Rose! Skóra jest tak piękna, zwarta i tak jędrna że nie mogę się napatrzeć.
Oba olejki stosuję na różne sposoby, Najczęściej wieczorem, na oczyszczoną skórę twarzy, jeszcze lekko wilgotną nanoszę kilka kropli i wykonuję masaż. I odpływam ;) Dodaję kroplę do porcji dziennego kremu by go podrasować. Essential Oils namiętnie stosuję też na okolice oczu, sprawdza się genialnie! I nie sposób wspomnieć o tym, jak fajnie oba olejki pracują z maseczkami. Moja ulubiona mieszanka to spirulina, Uguisu No Fun i olejek Magic Rose.
Olejki Evree kupicie np. w Rossmannie. 30ml kosztuje ok. 30zł ale śledźcie uważnie promocje gdyż można je upolować za niecałe 20zł. Warto!
Pozdrawiam, Aga