poniedziałek, 15 grudnia 2014

Kringle Candle No.8

Nie wiedzieć czemu ale ciągnie mnie do takich męskich zapachów. Substytut mężczyzny w domu musi być ;))



Charyzmatyczna mieszanka pieprzu połączona z wanilią i przyprawami.
opis kringle-candle.pl



Mrrr. Wyjątkowo przypadł mi do gustu mężczyzna No.8. Ciepły, nieco korzenny, zmysłowo pieprzny. Wieczory z tą świecą są wyjątkowe, jak ten zapach. Nie jest nachalny ale wyrazisty i trwały. Idealnie wyważony, rześkie nuty współgrają z tymi cieplejszymi tworząc niesamowicie urzekający męski aromat.


Gdzie można kupić tego przystojniaka? TUTAJ
Uwielbiam świece Kringle Candle :)

Pozdrawiam, Aga

sobota, 13 grudnia 2014

Kolagen NTC- moje wrażenia po zakończeniu opakowania

Dwa miesiące temu na blogu umieściłam recenzję kolagenu NTC KLIK. Po kilku tygodniach stosowania byłam bardzo zadowolona z jego wpływu na moją skórę. Dzięki kolagenowi wzrósł poziom nawilżenia, skóra stała się gładsza a koloryt się wyrównał. Przestała też kaprysić, produkt znacznie zmniejszył powstawanie wszelkich niedoskonałości taki jak wypryski czy rozszerzone pory. Jednak przez te tygodnie kolagen nie miał możliwości wykazać się w kwestiach które interesują mnie, kobietę w wieku ... khem khem, dojrzałym ;) najbardziej. Ten okres czasu był zdecydowanie za krótki by produkt zadziałał przeciwzmarszczkowo i przeciwstarzeniowo. Dlatego postanowiłam wykończyć opakowanie do końca i wrócić z kolejną pełną już recenzją.


Po kolagen NTC sięgałam początkowo dwa razy dziennie, po kilku tygodniach aplikowałam go raz dziennie. Pojemność 50ml przy takim planie pielęgnacji wystarczyła mi na 3  miesiące.  Przez ten czas zauważyłam wiele pozytywnych zmian. Oprócz wspomnianego już wcześniej nawilżenia, poprawy kolorytu i ograniczenia niedoskonałości po ok. 2 miesiącach moja skóra zyskała większą jędrność, stała się bardziej zwarta i sprężysta dzięki czemu zyskała młodszy wygląd. Nie przypomina już suchego i cienkiego pergaminu, jest miękka i bardziej spójna.


Całkiem niedawno zafundowałam swojej twarzy masakrę (nie piłą łańcuchową) kosmetykiem który potwornie mnie uczulił. Moja skóra została dosłownie spalona, piekła żywym ogniem, przeraźliwie swędziała a na jej powierzchni pojawiły się czerwone plamy które po kilku dniach przypominały tarkę. Skóra niemożliwie się łuszczyła, mimo nawilżania jej i delikatnego usuwania spalonego naskórka przesuszeniom nie było końca. Wtedy, w rozpaczy, zaczęłam próbować wszystkiego. Okłady z siemienia lnianego, sok z aloesu a wreszcie.... kolagen NTC który zaczął wyprowadzać moją skórę na prostą. Jeszcze  nie wyjdę z domu bez odrobiny chociażby podkładu mineralnego gdyż z gołą twarzą po prostu straszę ale nie czuję już pieczenia, swędzenia i bólu a skóra powoli dochodzi do siebie. Swoją droga, że też od razu nie pomyślałam by nałożyć kolagen tylko męczyłam się kilka dni.

Po raz drugi, gorąco go polecam :)  Jeśli moje obie recenzje Was zachęciły do wypróbowania kolagenu to mam dla Was rabat w wysokości 15zł na opakowanie 50ml. Wystarczy przy zakupach wpisać kod zniżkowy MXPTKG2 - ważny do 31.12.2014

Pozdrawiam, Aga

piątek, 12 grudnia 2014

Black&white

Czy dojrzeję do tego by zimą wprowadzić radosne kolory w moje stylizacje? Na przekór pogodzie subtelne pastele kojarzące się z latem, żywe barwy? Może kiedyś :) Dziś bowiem surowo- czerń z bielą.


Na biały wirujący swing zarzuciłam pikowany płaszczyk o ciekawym kroju, do tego genialny szary szal w cętki , niesamowicie ciepłe i milusie dla nóg rajstopy oraz czarne botki na szpilce i biało-czarna torebka.


Płaszcz Asos
Swing Loola.pl
Rajstopy 600 den Beli.pl
Szal i torebka Super Dodatki
Clip in Doczepiane.pl  

Photo by Maddzik
 
Pozdrawiam, Aga

środa, 10 grudnia 2014

Olejki do twarzy Evree

Za oknem biało :) szron na drzewach i trawie, idzie zima :) Tym pogodowym akcentem chciałam nawiązać do produktów które dziś dla Was zrecenzuję. Jako wielbicielka pielęgnacji prostej i naturalnej bardzo często sięgam po oleje. Zima to okres podczas którego nie rozstaję się z nimi- włosy, ciało czy twarz- cała się namiętnie olejuję. A Wy?

Od kilku miesięcy stosuję dwa ciekawe produkty marki Evree. Są to kuracje olejkowe w trzech różnych wariantach. Magic Rose to upiększająca kuracja dla skóry mieszanej, Essential Oils kuracja odbudowująca dla wszystkich rodzajów skóry oraz Gold Argan kuracja odmładzająca dla skóry suchej i mieszanej. W moje ręce trafiły dwa pierwsze olejki czyli Magic Rose oraz Essential Oils.


Na pudełku każdego z nich znajduje się dokładna instrukcja użycia wraz z pomocnym rysunkiem jak wykonywać masaż twarzy.


Olejki zamknięto w estetycznych szklanych buteleczkach z pipetą. Muszę przyznać że bardzo lubię takie opakowania. Są proste, pięknie prezentują się wśród innych kosmetyków a pipetka idealnie odmierza wymaganą ilość olejku.


Na początku sięgnęłam po wersję do skóry mieszanej czyli po Magic Rose. Powiem jedno, to faktycznie Magiczna Róża!


Pierwsze wrażenia- cóż za zapach! Piękna bardzo esencjonalna róża. Aromat ten niesamowicie uprzyjemniał mi wieczorną pielęgnację. Sprawiał że nie poprzestawałam na zwykłej aplikacji olejku ale zachęcał do masażu całej twarzy. To prawdziwa przyjemność by nie rzec rozkosz.


Jeśli obawiacie się olejków ze względu na  ewentualne zapchanie, po ten sięgajcie śmiało. Moja cera jest kapryśna ale Magic Rose sobie z nią poradził na piątkę z plusem. Nawilżył, uelastycznił, dodał niesamowitej sprężystości skórze. Wyciszył podrażnienia, wyrównał koloryt a wszelkie niedoskonałości poszły precz. To Magia :)
Zresztą zerknijcie na wyborny skład :) Musi działać.



Po Essential Oils sięgnęłam całkiem niedawno, kilka tygodni temu. Po prawdziwym sukcesie Magic Rose i zużyciu 2/3 buteleczki byłam ciekawa co zaoferuje mojej skórze kuracja  odbudowująca.


Podeszłam do tej wersji z mniejszym entuzjazmem z powodu trójglicerydów na początku składu.  Nie wiem jak reagują na nie Wasze skóry ale moja wybitnie ich nie lubi. Ryzyk-fizyk, postanowiłam jednak spróbować.


Kolejny pięknie pachnący olejek! Cytrusowe nuty nie wiercą mojego nosa tylko przyjemnie otulają. A składowo jest bombowo- mnóstwo olei i olejków eterycznych. Dzieje się i to bardzo dobrze.
Mimo moich wcześniejszych obaw olejek krzywdy mi nie zrobił, nie zapchał i nie przyczynił się do wybuchu niespodzianek na twarzy. Nie wiem czy to możliwe ale działa jeszcze lepiej niż Magic Rose! Skóra jest tak piękna, zwarta i tak jędrna że nie mogę się napatrzeć.

Oba olejki stosuję na różne sposoby, Najczęściej wieczorem, na oczyszczoną skórę twarzy, jeszcze lekko wilgotną nanoszę kilka kropli i wykonuję masaż. I odpływam ;)  Dodaję kroplę do porcji dziennego kremu by go podrasować. Essential Oils namiętnie stosuję też na okolice oczu, sprawdza się genialnie! I nie sposób wspomnieć o tym, jak fajnie oba olejki pracują z maseczkami. Moja ulubiona mieszanka to spirulina, Uguisu No Fun i olejek Magic Rose.

Olejki Evree kupicie np. w Rossmannie. 30ml kosztuje ok. 30zł ale śledźcie uważnie promocje gdyż można je upolować za niecałe 20zł. Warto!

Pozdrawiam, Aga

wtorek, 9 grudnia 2014

Jesienne wieczory z Goodies.pl

Gorączka przedświąteczna skutecznie zapanowała całym moim wolnym czasem. Do tego stopnia że rzadziej bywam na blogu i zaniedbuję Was :( Przepraszam. Jeśli chcecie być ze mną na bieżąco, zapraszam na mój Instagram, jestem tam codziennie KLIK
Dziś nadrabiam notką zapachową. Minęło już trochę czasu od ostatniego wpisu o woskach Yankee Candle ze sklepu Goodies.pl. 
Wąchaliście już może Amber Moon lub Midnight Oasis?



Midnight Oasis. Kolejny mężczyzna. Tym razem tropiki. Rozgrzany piasek, szum liści palmowych i ciężkie powietrze tuż przed burzą. Drzewo sandałowe w połączeniu z odświeżającymi cytrusami to duet bardzo niespokojny, zapowiadający tajemnicę.


Amber Moon. Czy każdy zmysłowy zapach kojarzy mi się ze seksownym mężczyzną w skotłowanej pościeli? Mam ochotę przycisnąć nos do rozgrzanej męskiej skóry, zamknąć oczy i rozkoszować się tym aromatem w nieskończoność. Mój tajemniczy mężczyzna na początku pachnie bursztynami, sensualnymi  akordami ambry. Z każdą minutą zapach staje się bardziej elegancki, wysmakowany niczym drzewo sandałowe by za chwilę znowu uwieść zmysłowością paczuli. Na koniec gasi rozpalone zmysły orzeźwiającym wiatrem z nutą cytrusów.


 


Mam dla Was rabat w wysokości 10% na zakupy wszystkich nieprzecenionych produktów Yankee Candle w sklepie Goodies.pl . Wystarczy użyć kodu AGOWEPETITKI podczas składania zamówienia i już :) Kod jest wielokrotnego użytku i działa do końca tego roku czyli do 31 grudnia 2014.  

Pozdrawiam, Aga

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Relacja ze spotkania z marką Trind

Tydzień temu zerwałam się z łóżka bladym i zimnym świtem by wybrać się do Warszawy na spotkanie z zupełnie nieznaną mi marką Trind. Jako że firma pochodzi z Holandii, spotkanie zostało zorganizowane  (przez polskiego dystrybutora Medical Beauty Group) w ambasadzie holenderskiej. 
Trind oferuje nam specjalistyczne preparaty do pielęgnacji paznokci, dłoni stóp oraz kolorowe lakiery do paznokci. Na rynku działa już 25 lat więc ma spore doświadczenie w tej kwestii.  Każdy produkt jest doprecyzowany, od opakowania aż po zawartość.
Spotkanie zaczęło się od części merytorycznej. Dowiedzieliśmy się sporo zarówno o samej marce Trind jak i produktach które pomagają walczyć z praktycznie każdym problemem paznokciowo-dłoniowo-stopowym :))


Na spotkanie założyłam niesamowicie efektowną a przy tym komfortową sukienkę Bee Collection. Pudrowy odświeżający róż i niezwykła faktura sprawiają że sukienka zwraca na siebie uwagę :) Dobrze się czujemy w swoim towarzystwie. Na pewno zobaczycie ją niedługo w stylizacji.

 

Na spotkaniu była też mała przekąska :) Smaczna ale mała, dobrze że w domu zjadłam śniadanie. Jestem osobą która lubi i musi jeść dużo. A śniadanie powinno być królewskie :)


Każdy uczestnik otrzymał mały prezent- wybrany przez siebie produkt (ja zdecydowałam się na ich flagową odżywkę do paznokci) oraz mini krem do rąk.


Jeśli zainteresowała Was marka Trind, to zapraszam na zakupy KLIK znajdziecie tam m.in. piękne zestawy, idealne na zbliżające się Święta.

Pozdrawiam, Aga

piątek, 5 grudnia 2014

Co nowego w grudniu?

Grudzień dopiero się zaczął, a ja zostałam zasypana paczkami. Lubię to :))) Kosmetyki, ciuchy, buty- w każdej dziedzinie czuję się zaspokojona, No, prawie zaspokojona :)))


W końcu grudzień to prezenty, prawda? Cała masa prezentów i choć do Gwiazdki jeszcze trochę to nie narzekam na to że tyle cudnych rzeczy przybyło do mnie ostatnio.

pudrowo-różowa sukienka o ciekawej fakturze Bee Collection. Warto zajrzeć do ich outletu na Drewnowskiej 77 w Łodzi, znacznie więcej ubrań niż w sklepie internetowym.

niezwykle ciekawa sukienka- bombka Bee Collection. Piękny metalizowany materiał w kolorze butelkowej zieleni na cielistym tle.

Piękne skórzane muszkieterki Zapato. Jestem nimi oczarowana.Aktualnie są w bardzo dużej promocji.

Botki na obcasie i botki glany Stylowe Buty

Paka gigant z produktami Bielenda. W płynach do kąpieli i olejowym serum już zdążyłam się zakochać!

Odżywka do paznokci i mini krem do rąk Trind- profesjonalnej marki do pielęgnacji dłoni, stóp i paznokci. Lakiery też mają :)

Olejek i szampon BC Oil Miracle Schwarzkopf Professional. Jak one pięknie pachną!

Kupiłam na allegro niedrogo dwa wełniane berety polskiego producenta :) Firma Jędrzejko

Przepiękny grafitowy komplet z kolekcji jesienno-zimowej firmy Nipplex

Kupiłam tez druty i włóczkę by wydziergać komin i szal.

Ciekawa książka wydawnictwa Foksal o tym jak zmieniały się na przestrzeni wieków kanony kobiecej urody. Po pierwszym przejrzeniu stwierdzam że zapowiada się nieźle.

I na koniec przesyłka ze sklepu Beli.pl a w niej rajstopy, pończochy i legginsy

Nazbierało się choć to nie tylko grudniowe zdobycze ale i z końca listopada. Co nie oznacza że nie przeraża mnie nieco ilość nowości z ostatnich tygodni :)

Jak Wasze przygotowanie do Świąt? Prezenty kupione? Przystrajacie powoli mieszkania?

Pozdrawiam, Aga