sobota, 22 lutego 2014

Szampon zwiększający objętość włosów z bio kofeiną i wyciągiem z brzozy NEOBIO

Dzisiaj przyjrzymy się kosmetykom naturalnym marki Neobio a dokładniej- ich szamponowi do włosów. Zaciekawieni? 


Kilka słów od producenta 

Szampon przeznaczony szczególnie do włosów cienkich, łamliwych, pozbawionych witalności. Łagodne, roślinne substancje myjące delikatnie oczyszczają włosy i skórę głowy. Ekstrakty z bio kofeiny i brzozy pobudzają cebulki włosów. Włosy stają się bardziej wytrzymałe, nabierają objętości i energii od nasady, aż po same końce.
opis naturvita.pl
Pojemność: 250ml
Cena: 16zł

Szampon ten, jak i inne produkty tej marki kupicie w sklepie internetowym Naturvita KLIK

Moja opinia 

Moje włosy zwykle myję szamponem Babydream z dziecięcej serii Rossmann. Czasem jednak robię skok w bok by wypróbować coś nowego :)

Opakowanie 
plastikowa butelka



Konsystencja 
dość gęsta, taka...galaretowata?  Nie polubiłam jej, gdy stosowałam szampon pod prysznicem, potrafił mi niczym duży glut spaść z dłoni do brodzika

Kolor/zapach 
pachnie świeżo, wyczuwam tu dziwne nuty, jakby kokos? I coś jeszcze ale nie potrafię tego określić.

Aplikacja 
nakładam go na zwilżone włosy. Wystarczy niewielka ilość, o ile szampon nie teleportuje się z dłoni do umywalki

Działanie 
Hmm, gdyby nie ta dziwna glutowata konsystencja, byłabym z nieco zadowolona. Ma niezły skład, dobrze się pieni, super oczyszcza włosy które po umyciu są lekkie i fajnie odbijają od skóry głowy.  Jest wydajny, jeśli nie brać pod uwagę tego że często musiałam brać nową porcję bo wcześniejsza zeskoczyła mi z ręki.

Podsumowując... 

Plusy 
niezły skład
niedrogi
dobrze oczyszcza skórę głowy
nie wysusza i nie plącze włosów

Minusy 
konsystencja

Skład/INCI 


Moja ocena 
3,5/5

pozdrawiam, Aga

piątek, 21 lutego 2014

Beż z dżinsami- dresslily

Czujecie wiosnę w powietrzu? Czy zima powróci? W tym roku nie dała nam w kość choć i tak mam jej dosyć. Z utęsknieniem czekam na pierwsze pąki, na słońce, zieleń trawy.


Dzisiejsza propozycja jest bardzo na luzie :) Dżinsy które uwielbiam, buty z ubezpieczeniem stomatologicznym gratis, piękne bransoletki i mój ulubiony jasnobeżowy sweter z dresslily.com. Lubicie takie klimaty?



Dżinsy House
Bransoletki Millomi
Komin allegro

czwartek, 20 lutego 2014

Długotrwała pomadka Make-up Atelier Paris

Jeszcze w grudniu pokazywałam Wam kilka nowości francuskiej firmy Make-up Atelier Paris. Do tego czasu zdążyłam je przetestować, zdjęcia czekają już miesiąc na recenzje :) Trochę się to wszystko rozwlekło w czasie bo jak wiecie kiepsko u mnie ze zdrowiem. Nerka boli i nie zamierza póki co przestać, mam nadzieję że po prawie 3 miesiącach wreszcie uda mi się pozbyć tego nieszczęsnego kamienia i wrócę do świata żywych. Ale nie o tym chciałam pisać :) Wróćmy do rzeczy o wiele przyjemniejszych czyli do kosmetyków :) dzisiaj opowiem Wam o pewnej szmince, zapraszam na recenzję :)


 
Kilka słów od producenta 

Nawilżająca formuła z zawartością witamin A i E.
Stworzona z olejków eterycznych i żywic silikonowych,szybko schnie tworząc elastyczny i wygodny  film na ustach.
Nałóż za pomocą aplikatora i pozostaw do wyschnięcia.
Dla efektu matowego przypudruj. Dla efektu błyszczącego nałóż transparentny
błyszczyk.
Nie stosować oleistych nawilżaczy do ust przed zastosowaniem długotrwałej pomadki.
Pomadka daje trwały efekt wybarwienia ust na kilkanaście godzin.
Produkowana w 15 kolorach.
 opis folaroni.com
Pojemność: 8ml
Cena: 65zł

Długotrwałą pomadkę jak i inne kosmetyki marki Make-up Atelier Paris kupicie u polskiego dystrybutora Folaroni.com KLIK

Moja opinia 

Jestem zagorzałą fanką wszelkich mazideł do ust a pomadki uwielbiam najbardziej. Zwykle jednak wybieram kremowe formuły które nie wykazują się zbyt dużą trwałością. A przecież czasem przyda się coś na ustach co nie zniknie w pierwszym posiłkiem czy łykiem wody.

Opakowanie 
Typowe dla błyszczyków i szminek w płynie-  plastikowa buteleczka z wygodnym aplikatorem.

Konsystencja 
płynna, dość szybko zastygająca na ustach

Kolor/zapach 
Posiadam piękny i wyrazisty odcień mocnego różu wpadającego w fuksję RW04 Rose Choc. Szminka pachnie nieco owocowo ale wyczuwa się chemiczne nuty, jednak nie jest to intensywny czy drażniący aromat. 



Aplikacja 
Nakładam ją  na suche, niczym nie posmarowane usta. Warto wcześniej zadbać o ich kondycję gdyż wszelkie długotrwałe szminki mogą podkreślić suche skórki. Czyli nawilżamy i wygładzamy ale tuż przed aplikacją rezygnujemy z pomadki ochronnej która może negatywnie wpłynąć na trwałość. Zaraz po nałożeniu usta wyglądają jak polakierowane, jednak w trakcie wysychania robią się matowe. Jeśli chcemy by połyskiwały, sięgamy dodatkowo po błyszczyk.


Działanie 
To najlepsza trwała pomadka z jaką miałam do czynienia. Serio :) Moją przygodę z długotrwałymi szminkami zaczęłam  od Lipfinity Max Factor która towarzyszyła mi w dniu mojego ślubu. Do dzisiaj pamiętam że mimo dużej trwałości nie do końca mnie zadowoliła- ściągała usta, podkreślała każde najmniejsze spierzchnięcie i schodziła nierównomiernie. Od tego czasu wiele się zmieniło w kwestii szminek o przedłużonej trwałości. Pomadka MAP powleka usta bardzo cienką i elastyczną powłokę, ściągnięcie czuć jedynie podczas zasychania jej na wargach, potem jest niewyczuwalna. Daje matowe wykończenie i bogaty kolor. Przeszła pomyślnie każdy test- picie gorącej herbaty a nawet obiad z tłustym schabowym na czele. Po jedzeniu i kontakcie z tłuszczem minimalnie się wytarła ale równomiernie. Na moich ustach wytrzymała cały dzień, dopóki jej nie zmyłam. Jestem pod dużym wrażeniem :) To zdecydowanie najlepszy produkt w kategorii długotrwałych szminek jaki znam dlatego znalazła się w ulubieńcach roku 2013 których pokazałam Wam na początku stycznia.

Podsumowując... 

Plusy 
piękny głęboki kolor
wygodny aplikator pozwalający precyzyjnie nałożyć produkt na usta, nawet przy konturach 
tworzy elastyczny film który współpracuje z każdym ruchem warg
niesamowita trwałość
znika stopniowo
nie pozostawia śladu na szklankach podczas picia

Minusy
nieco ściąga usta ale trwa to bardzo krótko, nie da się niestety tego uniknąć przy trwałych produktach

Skład/INCI

ISODODECANE, TRIMETHYL SILOXYSILICATE, BIS-VINYL DIMETHICONE,

DIMETHICONE COPOLYMER, SILICA, PROPYLENE CARBONATE, PARFUM/FRAGRANCE.

PEUT CONTENIR/MAY CONTAIN : MICA (CI 77019), TITANIUM DIOXIDE (CI 77891),IRON OXIDES (CI 77491,

CI 77492, CI 77499), BISMUTH OXYCHLORIDE (CI 77163),BLUE 1 LAKE (CI 42090), CARMINE (CI 75470),

RED 6 (CI 15850), RED 6 LAKE (CI 15850), RED 7 LAKE (CI 15850), RED 21 (CI 45380), RED 28 LAKE (CI 45410), RED 30 LAKE (CI 73360), YELLOW 5 LAKE (CI 19140), RED 33 LAKE (CI 17200), YELLOW 6 LAKE (CI 15985).

Moja ocena 
5/5

pozdrawiam, Aga

poniedziałek, 17 lutego 2014

Black with dresslily

Nie lubię czerni. A może nie lubiłam? Ostatnio wciąż mnie do nie ciągnie. Taka pora roku? Taki humor? Nie wiem sama.


Nieśmiertelny czarny golf (póki co pojawia się często i będzie pojawiać, do czasu aż się nie znudzi. Albo przyjdzie wiosna niosąc ze sobą ochotę na jasne barwy) czarna spódniczka, wzorzyste rajstopy i czarne botki. Wszystko okraszone złotymi dodatkami. Swoją drogą uwielbiam tak krótkie rozkloszowane spódniczki, a Wy? Moja przyleciała z daleka, ze sklepu dresslily.com. Kosztowała niewiele, trochę ponad 5$ i spodziewałam się ceraty a tu miła niespodzianka :) Porządnie uszyta, nie świeci się jak psu wiadomo co, ładnie się układa, niedroga... do tego szybka wysyłka.


Golf no name
Spódniczka dresslily.com
Rajstopy no name
Dodatki (naszyjnik i bransoletki) H&M
Okulary ebay
Buty StyloweButy.pl

pics by Przemo

pozdrawiam, Aga

Zimowe zmęczenie



Wyczekujecie tak jak ja wiosny? Nie wiem dlaczego ta zima mnie zmęczyła. Przecież zaczęła się późno, śniegu mało, mroźnych dni również. A jednak pragnę już wiosny, ciepła, słońca igrającego na twarzy... rozmarzyłam się :) Dla mnie wiosna to taki kop w tyłek, łyk energetycznego napoju. Wierzę że doda mi sił i ogólnie chęci do życia.
Tradycyjnie zapowiedzi- będzie lakierowo, pomadkowo, stylizacja i to niejedna, coś co muśnie skórę słońcem...

pozdrawiam, Aga

niedziela, 16 lutego 2014

To już rok


Dokładnie rok temu, 16 lutego w nasze progi zawitała... Figa :) To był piękny dzień. Stawałam na głowie by Fizia trafiła do nas gdy tylko ją ujrzałam na Facebooku. Stres przed wizytą przeadopcyjną, potem nerwy w oczekiwaniu na decyzję. Aż wreszcie upragniona zgoda! Poniższe zdjęcie zrobiłam w dniu przybycia Fizioła do nas. Mała, wystraszona, chuda niemożebnie.


To był wspaniały rok. Choć przyznam się Wam, że po pierwszym uniesieniu minęło trochę czasu zanim przyzwyczaiłam się do Figi, oswoiłam z faktem że jest z nami. Tygodnie a nawet miesiące zanim poczułam że kocham ją tak mocno że zrobię dla niej wszystko. Ale był to trudny czas, sterylizacja Lilly a potem jej choroba, operacja usunięcia nerki.... Teraz kocham moje Kluski strasznie mocno i nie wyobrażam sobie dnia bez nich. Każda z nich ma inny charakter, każda z nich budzi we mnie nieco inne emocje. Moje dwa szalone Kudełki :))


Przed nami kolejne cudowne ale i zwariowane lata :)) oby było ich jak najwięcej!

pozdrawiamy, Aga i Kluseczki


sobota, 15 lutego 2014

Walentynkowy GlossyBox 2014

Lutowe pudełko dotarło do mnie jeszcze przed Walentynkami. Patrząc na zawartość boxa nie nazwałabym go walentynkowym, jednak oprawa na to wskazuje. Hmm? Ciekawa jestem czemu jest taka rozbieżność między opakowaniem sugerującym że w środku znajdziemy coś związanego z tym świętem a stanem rzeczywistym.  Myślałam nad tym intensywnie, jednak nic nie wymyśliłam ;) a Wy? Kończąc trochę przydługi wstęp, pozwolę sobie czym prędzej przejść do meritum czyli do tego co znalazłam w lutowym GB. Zaciekawieni?

 Jak widać oprawa pudełka mocno trąci Walentynkami. Jest słodko, za słodko i nieco ... tandetnie? Bardziej przemawiałoby do mnie stylowe czarne pudełko z jedną parą ust gdzieś w rogu. A tu mamy do czynienia z skomasowanym atakiem buziaczków. Brrr. Czuję się osaczona.


Mamy też kilka zniżek na zakupy. Jeśli ktoś reflektuje to zapraszam :) ja nie skorzystam.

  A co w środku?  Tym razem na karteczce na ostatniej pozycji widnieją dwa produkty z serii albo albo.

 Tusz do rzęs Aero Volume Avon

Odżywczy eliksir do paznokci L'oreal Paris

Organiczny krem regenerujący na noc Love Me Green

Spray do włosów Taft

Aksamitne mleczko do demakijażu Tołpa Botanic
 I cóż... Pięć produktów w tym 4 to pełen wymiar. Brzmi wyśmienicie ale... Czy tak naprawdę jestem zadowolona? Nie bardzo, delikatnie mówiąc. Kolejny tusz marki Avon w GB. Nie mam nic do tej firmy ale nie kojarzy mi się z luksusem i jak już kiedyś Wam pisałam, wolałabym nie natykać się na nią w pudełkach. A może super hiper wypasiona i nowatorska formuła  z cząsteczkami powietrza jest naprawdę tak rewelacyjna że warto było umieścić ten produkt w lutowym boxie? Nie wiem. Może. Ale zniechęca mnie fakt że znowu mamy Avon. Tak ze mnie snobka. L'oreal to kolejna marka której obecność mnie delikatnie mówiąc zawiodła. Ale to już moje osobiste uprzedzenie, jako że za firmą tą nie przepadam. I również nie jest ona dla mnie synonimem ekskluzywności. Eliksir do paznokci zapewne podaruję mamie. Love Me Green. Lubię naturalne kosmetyki o dobrych składach więc pochwalę ekipę GlossyBox za Love Me Green, choć żaden z wypróbowanych wcześniej przeze mnie produktów tej firmy nie zdobył szturmem mojego serca. Pochwalę ale i będę ubolewać że to miniaturka. Taft czyli lakier do włosów. Przyda się? Przyda. Ale emocji nie budzi. Ot, do zużycia. Coś jak paczka chusteczek czy tubka pasty do zębów. Praktyczny ale czy wow? I na koniec mleczko do demakijażu Tołpa. Kolejna marka wraca do lutowego pudełka. Znowu Tołpa. I znowu brak przyśpieszonego bicia serca i zachwytu. Wypróbuję, wykorzystam i to wszystko.

Walentynkowy GB nie obudził niestety we mnie miłości. Nie spowodował że spłonęłam nieśmiałym rumieńcem a dłonie bynajmniej nie zadrżały z ogromu uczuć. Jedynym uczuciem było lekkie rozczarowanie. Szkoda. Tym razem nawet kartonik nie wpadł mi w oko. No cóż, w marcu będzie lepiej. Będzie?

Co sądzicie o lutowym pudełku GlossyBox?

pozdrawiam, Aga