Są kosmetyki, które po prostu dobrze wpisują się w codzienną pielęgnację, i takie, po które zaczynam sięgać z prawdziwą przyjemnością. W przypadku skóry dojrzałej zwracam uwagę nie tylko na nawilżenie, ale również na gładkość, elastyczność, promienny wygląd i komfort skóry.
Zależy mi na tym, żeby cera wyglądała na wypoczętą i zadbaną, a sama pielęgnacja była przyjemnością, a nie kolejnym obowiązkiem.
Od kilku tygodni testuję cztery kosmetyki, które dobrze uzupełniają moją pielęgnację. To nawilżająco-rozświetlająca esencja Beigic, ujędrniające serum Neoderma, wygładzająca maska tej samej marki oraz maski w płachcie Bioxidea.
Każdy z tych produktów ma nieco inne zadanie, dlatego chciałabym opowiedzieć Wam o nich osobno i podzielić się swoimi wrażeniami.
Beigic Treatment Essence
Zacznę od produktu, który wyjątkowo przypadł mi do gustu. Beigic Treatment Essence to nawilżająco-rozświetlająca esencja o bardzo lekkiej, wodnistej formule. Właśnie takie konsystencje szczególnie lubię. Nie obciążają skóry, szybko się wchłaniają i pozwalają budować pielęgnację warstwowo, w zależności od aktualnych potrzeb cery.
Esencja została opracowana z myślą o nawilżeniu, ukojen iu i przywracaniu skórze blasku. W jej składzie znajdziemy między innymi niacynamid, olej z zielonych ziaren kawy, kompleks peptydowy oraz ekstrakty roślinne. To połączenie składników, które wspierają nawilżenie, wygładzenie i bardziej promienny wygląd cery.
W mojej pielęgnacji ten produkt ma szczególne miejsce, ponieważ często zastępuje mi zarówno tonik, jak i serum. Mogę stosować go samodzielnie jako lekki etap pielęgnacji albo nakładać kolejne warstwy, kiedy skóra potrzebuje większego nawilżenia. Bardzo dobrze ją koi, pozostawia przyjemne uczucie komfortu i świetnie współpracuje z innymi kosmetykami.
Nie sposób pominąć również zapachu. Jest naprawdę piękny i sprawia, że sama aplikacja staje się wyjątkowo przyjemna. Dawno nie miałam esencji, która tak bardzo odpowiadałaby mi zarówno pod względem formuły, jak i codziennego stosowania. Podoba mi się również minimalistyczne, estetyczne opakowanie. Całość jest dopracowana, a sam produkt bardzo wydajny.
To zdecydowanie jeden z moich ulubieńców z tej czwórki. Lekki, wielofunkcyjny i taki, po który mam ochotę sięgać każdego dnia.
Neoderma Neo-Youth Skin Firming Face Serum
Kolejny produkt to ujędrniające serum Neoderma Neo-Youth. Ma lekką, emulsyjną konsystencję, która bardzo dobrze rozprowadza się na skórze i szybko się wchłania. Nie pozostawia nieprzyjemnego filmu, dlatego komfortowo używa mi się go zarówno podczas porannej, jak i wieczornej pielęgnacji.
Już po aplikacji skóra wydaje się gładsza, bardziej miękka i dobrze nawilżona. Serum przyjemnie ją koi, a jego formuła nie jest ciężka. Można stosować je na całą twarz albo skoncentrować się na wybranych obszarach, w zależności od potrzeb.
W składzie znajdziemy między innymi olej arganowy, ekstrakt z szarotki alpejskiej, wyciąg z korzenia prawoślazu oraz peptydy. To składniki wykorzystywane w pielęgnacji ukierunkowanej na poprawę elastyczności, wygładzenie drobnych linii i wspieranie jędrności skóry.
Po kilku tygodniach regularnego stosowania zauważyłam, że skóra wygląda na lepiej napiętą i bardziej sprężystą. Podoba mi się również to, jak miękka i gładka jest po aplikacji. To serum o charakterze premium, w którym liczy się dla mnie nie tylko działanie, ale też komfort stosowania i wydajność. Na uwagę zasługuje także aplikator, dzięki któremu korzystanie z produktu jest wygodne i higieniczne.
Neoderma Neo-Youth Instant Smoother Face Mask
Mam szczególną słabość do masek kremowych, które można pozostawić na skórze na dłużej i potraktować jak intensywniejszą pielęgnację wieczorną. Nie zawsze mam ochotę na kolejny produkt, który trzeba szybko zmyć. Lubię rozwiązania, które pozwalają mi zadbać o cerę wtedy, kiedy mam na to więcej czasu, a rano zobaczyć efekt tej pielęgnacji.
Neoderma Neo-Youth Instant Smoother Face Mask właśnie w taki sposób wykorzystuję. Dla mnie to coś więcej niż maska stosowana od czasu do czasu. Chętnie traktuję ją jak bogaty krem na noc, zgodnie z zaleceniami producenta dotyczącymi sposobu aplikacji.
Jej formuła zawiera między innymi peptydy, olej arganowy i ekstrakt z szarotki alpejskiej. Składniki te wspierają nawilżenie, zmiękczenie i wygładzenie skóry, a także pomagają zadbać o jej elastyczność.
Najbardziej podoba mi się to, że maska działa szybko. Skóra jest dobrze nawilżona, gładsza i wygląda na bardziej wypoczętą. Mam też wrażenie, że drobne linie stały się mniej widoczne, odkąd regularnie jej używam. Doceniam również jej działanie kojące, szczególnie kiedy skóra jest podrażniona lub zaczerwieniona.
Widzę dla niej także miejsce w pielęgnacji przed ważniejszym wyjściem. Dobrze przygotowana, wygładzona i nawilżona skóra to dla mnie podstawa udanego makijażu, a ta maska dobrze się z nim komponuje. To jeden z tych produktów, które warto mieć pod ręką, kiedy cera potrzebuje dodatkowego wsparcia.
Bioxidea Miracle 24 Face Mask
Na koniec zostawiłam maski w płachcie Bioxidea Miracle 24. W opakowaniu, które testuję, znajdują się trzy osobne saszetki, więc mogę sięgać po nie wtedy, kiedy mam ochotę na intensywniejszą pielęgnację.
To maski przeznaczone do nawilżania, wygładzania i poprawy wyglądu skóry. Ich esencja zawiera między innymi kwas hialuronowy, niacynamid, ceramidy, peptydy oraz ekstrakty roślinne. Takie połączenie składników wspiera nawilżenie, komfort skóry i jej bardziej promienny wygląd.
Po ich zastosowaniu moja skóra jest przyjemnie nawilżona, wygładzona i wygląda na bardziej wypoczętą. Zauważam również poprawę jej blasku. To dla mnie dobry wybór zarówno wtedy, kiedy cera wydaje się zmęczona, jak i przed wyjściem, gdy zależy mi na tym, żeby makijaż dobrze wyglądał na skórze.
Bardzo lubię maski w płachcie za wygodę. Nie wymagają przygotowywania produktu ani późniejszego zmywania kremowej formuły, a sama aplikacja jest szybka. Miracle 24 traktuję jako dodatkowy etap pielęgnacji, szczególnie wtedy, kiedy chcę poświęcić skórze trochę więcej uwagi. Przy regularnej pielęgnacji nie oczekuję, że jedna maska odmieni cerę, ale doceniam widoczne bezpośrednio po użyciu nawilżenie, wygładzenie i świeższy wygląd.
Drobne dodatki, które umilają pielęgnację
W przesyłce znalazłam również dwa dodatki, które dobrze uzupełniają domową pielęgnację.
Pierwszy to czarny roller z obsydianu z dwiema końcówkami, większą do masażu twarzy i mniejszą do okolic oczu. Można schłodzić go wcześniej w lodówce, a następnie wykonać delikatny masaż. Taki chłodny roller jest przyjemnym dodatkiem szczególnie rano, kiedy chcę odświeżyć wygląd skóry. Przy masażu ważne jest, aby wykonywać spokojne ruchy i nie naciskać zbyt mocno.
Drugi dodatek to zestaw opasek na głowę i nadgarstki. To może wydawać się drobiazgiem, ale w praktyce jest bardzo funkcjonalne. Opaska pomaga odsunąć włosy podczas nakładania masek czy oczyszczania twarzy, a opaski na nadgarstki ograniczają spływanie wody po przedramionach. Proste akcesoria, które naprawdę przydają się podczas pielęgnacji w domu.
Dlaczego warto poznać Topestetic?
Kosmetyki, które testuję, pochodzą ze sklepu internetowego Topestetic, z którym regularnie współpracuję. To miejsce, w którym można znaleźć szeroki wybór kosmetyków pielęgnacyjnych różnych marek, zarówno tych znanych, jak i bardziej specjalistycznych.
Ważnym atutem jest możliwość skorzystania z bezpłatnych porad kosmetologów. Jeśli nie mamy pewności, jaki produkt wybrać albo jak dopasować pielęgnację do potrzeb skóry, taka konsultacja może być naprawdę pomocna. Szczególnie doceniam to, że nie trzeba samodzielnie przedzierać się przez wszystkie dostępne formuły i składniki bez żadnego wsparcia.
Do tego dochodzi bezpłatna dostawa oraz upominki i próbki dołączane do zamówień, dzięki którym można poznać również inne kosmetyki. W moim przypadku dodatkowym miłym akcentem były roller i opaski, które wykorzystam w codziennej pielęgnacji.
Moje podsumowanie
Po kilku tygodniach testowania każdemu z tych produktów potrafię przypisać nieco inne miejsce w pielęgnacji. Beigic Treatment Essence szczególnie cenię za lekką, wodnistą formułę, piękny zapach i możliwość budowania nawilżenia warstwami. Serum Neoderma polubiłam za wygładzenie, miękkość i poprawę napięcia skóry. Maska kremowa sprawdza mi się jako intensywniejsza pielęgnacja wieczorna, a Bioxidea Miracle 24 to mój wybór wtedy, kiedy chcę szybko poprawić nawilżenie i wygląd cery.
W dojrzałej pielęgnacji nie chodzi dla mnie o to, żeby mieć jak najwięcej kosmetyków. Ważniejsze jest, żeby wybierać te, które odpowiadają na konkretne potrzeby skóry, dobrze się ze sobą uzupełniają i sprawiają, że chętnie wracamy do codziennej pielęgnacji.
I właśnie dlatego tak lubię testować nowe produkty. Mogę sprawdzić ich formuły w praktyce, obserwować, jak zachowuje się moja skóra, i stopniowo wybierać te, które najlepiej wpisują się w moje potrzeby.
Produkty znajdziecie w sklepie internetowym Topestetic.
Materiał powstał w ramach stałej współpracy z Topestetic.





Słyszałam o tych kosmetykach, ale osobiście nigdy ich ni używałam.
OdpowiedzUsuń