Nowy rok lubię zaczynać bez pośpiechu. Po świątecznej przerwie i chwilach wyciszenia wracam tutaj stopniowo, z naciskiem na detale i z potrzebą prostoty. To dobry moment, żeby znów mówić o stylu w sposób spokojny, bardziej intuicyjny niż sezonowy.
Są stylizacje, które opierają się na harmonii koloru i jakości materiałów, bez potrzeby dodatkowych akcentów. Ta właśnie taka jest i naturalnie otwiera dla mnie nowy rozdział po przerwie świąteczno noworocznej. Spokój śliwkowo bordowej palety, miękkość weluru i delikatny połysk beżu budują całość, która jest wyrafinowana, ale niewymuszona.
Bazą stylizacji są welurowa marynarka i spodnie w głębokim śliwkowo bordowym odcieniu. Welur nadaje im miękkości, ale też szlachetnej głębi, która pięknie pracuje ze światłem. Marynarka porządkuje sylwetkę i dodaje całości struktury, spodnie równoważą ją swobodniejszą linią, dzięki czemu look pozostaje elegancki, ale nie sztywny. To zestaw, który daje poczucie dopracowania, a jednocześnie komfortu.
Pod spód wybrałam jasnobeżową koszulę z delikatnym połyskiem, pół satynową, subtelną i bardzo elegancką. Ten jasny akcent przełamuje głęboki kolor weluru i wprowadza lekkość, która sprawia, że całość oddycha. Koszula nie dominuje, raczej dopełnia stylizację, tworząc spokojne, harmonijne tło.
Dodatki utrzymałam w tonacji gorzkiej czekolady. Zamszowa mała torebka i klasyczne szpilki zamykają całość w ciepłej, spójnej palecie. Lubię ten moment, gdy kolory i faktury współpracują ze sobą bez wysiłku, a stylizacja wydaje się oczywista, jakby sama się ułożyła.
To zestaw, w którym czuję się elegancko, ale naturalnie. Bez przesady, bez nadmiaru, za to z wyraźnym charakterem i spokojną pewnością siebie.

Marynarka, spodnie i koszula Olsen
Szpilki Jenny Fairy
Torebka Fabiola
Pozdrawiam, Aga














Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Nie zostawiaj komentarzy w stylu "zapraszam do mnie", linków do bloga etc. Mój blog to nie miejsce na czyjąś reklamę.
Dziękuję :)