wtorek, 6 września 2011

Porównanie kilku odcieni podkładu Lily Lolo

Poproszono mnie o porównanie kilku odcieni podkładu mineralnego Lily Lolo: In The Buff, Popsicle, Popcorn, Cookie i Warm Honey. Ponieważ nie dysponuję już próbką koloru Popcorn, zamiast niego wykorzystałam do swatchy Warm Peach który jest do niego podobny tylko jaśniejszy.






światło dzienne











 z fleszem



















pozdrawiam
Aga

poniedziałek, 5 września 2011

Mineralny róż do policzków Lily Lolo

 Makijaż bez różu do policzków jest dla mnie jak...Jaś bez Małgosi ;)) To prawdziwy kosmetyk-czarodziej i o ile umiemy go stosować zadziała cuda.

Moim ulubionym różem do tej pory był róż Bare Minerals w kolorze flowers. Piękny odcień soczystego arbuzowego różu, szkoda tylko ze z bizmutem :/

Róże Lily Lolo nie zawierają bizmutu czym cieszą moje serce (a oczy efektem jaki dają na skórze). Czas na ich recenzję :)


Mineralny róż do policzków Lily Lolo



Kilka słów od producenta

Posiadamy w swojej ofercie zarówno matowe jak i rozświetlające róże do policzków. Nasze produkty naturalnie nadają Twoim policzkom delikatnych rumieńców. Oferujemy szeroką gamę odcieni różu, brzoskwini i ziemistych brązów.

  • Róż ten jest wolny od ostrych chemikaliów, nanocząsteczek, parabenów, chlorku bizmutu, talku, sztucznych barwinków, bezzapachowy i bez konserwantów

  • Jest on naturalnym i delikatnym kosmetykiem

  • Jedwabiście delikatna konsystencja, nigdy ciężki lub kleisty

  • Przejrzysty i jasny; ciemniejszy kolor można osiągnąć po nałożeniu kilku warstw używając pędzla do róży

  • 100% naturalny

    Ooh La La- zastosuj ten perfekcyjny, subtelnie matowy róż do policzków, gdy chcesz wywołać podziw swoim wyglądem. 
    Clementine- subtelnie matowy róż do policzków o kremowej konsystencji i brzoskwiniowo-różanym odcieniu, idealnie pasuje do nieco ciemniejszej cery. 

    Uwaga! Wszystkie matowe róże Lily Lolo zawierają minimalnie widoczne, bardzo subtelnie połyskujące drobinki.

    Składniki: Mika, Tlenki Żelaza, Dwutlenek Tytanu, Karmin
    opis pochodzi ze strony costasy.pl
     
    Pojemność: 3g w 20ml słoiczku z sitkiem
    cena: 39.90 zł

    Można je kupić np. na stronie Costasy



    Moja opinia

    Uwielbiam róże do policzków-tymi w tonacji różowej dodaję twarzy powiewu świeżości, tymi bardziej brązowymi modeluję kości policzkowe.


    Opakowanie
    Plastikowy słoiczek o identycznej szafie graficznej jak pozostałe kosmetyki sypkie Lily Lolo.





    Róże Lily Lolo mają pomysłowe zamknięcie z sitkiem-by dostać się do kosmetyku albo zamknąć otwory wystarczy je przekręcić


    Konsystencja
    Sypka, proszkowa. Są drobno zmielone i miałkie 


    Kolor 
    W moim posiadaniu są dwa pełnowymiarowe róże: Ooh La La i Clementine.
    Przypominam o moim poście ze swatchami wszystkich róży LL klik


     Ooh La La to matowy odcień różu. Nie jest on ani chłodny ani ciepły, raczej neutralny, świeży.
    Clementine daje podobny efekt lecz cieplejszy, nieco brzoskwiniowy. To taki róż z koralem w tle



















    światło dzienne


    z fleszem


    Aplikacja
    Kolory nie należą do bardzo delikatnych więc trzeba uważać z nakładaniem by nie przesadzić. Polubiłam aplikację pędzlem typu duo fibre, wtedy mam pewność że efekt będzie naturalny.


    Działanie
    Odkąd je mam, stosuję tylko te róże :) w zależności od nastroju, od kolorystyki makijażu w danym dniu stosuję raz Ooh La La raz Clementine :)
    Cieszy mnie fakt że wybrałam matowe odcienie. Nie przepadam za błyskiem a róże te nie dają płaskiego suchego matu tylko delikatnie satynowy-idealnie naturalny rumieniec.

    Są trwałe, nie zauważyłam by znikały w trakcie dnia.


    Podsumowując...


    Plusy
    • wydajność (wystarczy odrobina by upiększyć policzki) 
    • piękne naturalne kolory
    • efekt
    • stosunek ceny do jakości i pojemności 
    • trwałość


    Minusy
    •  sama nie wiem...oprócz braku możliwości obejrzenia ich na żywo nic nie przychodzi mi do głowy

    Skład/INCI






    Moja ocena
    4,5/5


    pozdrawiam
    Aga

    sobota, 3 września 2011

    Paleta magnetyczna Glam BOX

     Nie cierpię pojedynczych cieni walających się to tu, to tam.  Nie przepadam za paletkami w których mam odgórnie narzucony zestaw poszczególnych cieni.  Muszę mieć wszystko zorganizowane tak jak lubię-cienie w stonowanych odcieniach w jednej grupie, wyraziste kolory w drugiej. Z pomocą przychodzą mi puste palety magnetyczne które umożliwiają indywidualną klasyfikację kosmetyków.

    Na naszym rynku takie palety są raczej trudno dostępne. W zasadzie przychodzi mi jedynie na myśl Inglot, jednak by kupić paletę trzeba się postarać-albo nabyć ją wraz z cieniami czy innymi wkładami albo liczyć na łut szczęścia że akurat w naszym sklepie ją nam sprzedadzą pustą.

    W internecie też nie ma szalonego wyboru: świetne ale dość drogie Z Palette w cenach od 14$ za małą, 20$ za dużą i 28$ za paletę PRO. Oprócz tego sklep Coastal Scents oferuje nam puste palety, niestety mają one podziałki-kółka na wkłady.

    Od niedawna można kupić tzw. Glam BOXy . Ich twórcą jest jedna z wizażanek-youtubowiczek digitalgirl13. Możecie obejrzeć jej dwa filmiki na których opowiada o tych paletkach klik i klik.


    Dzisiejsza recenzja będzie dotyczyła właśnie takiej palety :)


    Paleta magnetyczna Glam BOX  



    Kilka słów od producenta
    Paleta magnetyczna - kosmetyczna, wykonana z lekkiego i bardzo trwałego stopu aluminium. Paleta posiada powierzchnię magnetyczną umożliwiającą przechowywanie wyprasek cieni, pudrów czy róży dowolnej wielkości.
    Powierzchnia magnetyczna palety wynosi ok. 13 x 18 cm

    ZALETY
    • łatwa w utrzymaniu czystości
    • odporna na uderzenia, idealna w podróży
    • lekka
    • istnieje możliwość pisania po palecie flamastrami do płyt cd



    Zapomnij o walających się po szufladzie pojedynczych cieniach o których często zapominasz! 
    Teraz możesz mieć wszystko w jednym miejscu - w jednej palecie.


    Paleta dostępna jest w trzech wzorach: Glam, Ornament i Zebra
    opis pochodzi z aukcji PIEKNA_2004


    cena: 30zł plus przesyłka
    dostępność- sklep Glam-shop



    Moja opinia

    Gdy tylko usłyszałam o paletach GlamBOX, wiedziałam od razu że muszę je mieć :) Nie jedną (no chyba że okaże się totalną tandetą) lecz kilka.
    Zaczęłam delikatnie, od jednej sztuki-Ornament. I co o niej myślę?


    Opakowanie
    Paleta wykonana jest z aluminium co bardzo mnie cieszy gdyż jest lekka. O ile osoby które malują tylko siebie mogą nie zwracać uwagi na rodzaj materiału i tym samym ciężar takiej palety to ja muszę. Gdy jadę na makijaż z ciężkim kufrem przez całe miasto to  robię wszystko by wyeliminować zbędny ciężar. Dlatego lekka paleta to wybawienie dla mnie.

    Paleta to taka aluminiowa puszka o dość wysokich ściankach. Po jej otwarciu widać że w środku jest wyściełana matą magnetyczną.



    Do mojej palety dostałam również kawałek takiej maty luzem by móc przechowywać w niej również cienie które nie mają metalowych wyprasek (jak np. Kryolan).



    W moim posiadaniu są od dawna dwie palety magnetyczne Inglot. Z braku laku służyły mi jakiś czas do przechowywania i przede wszystkim przewożenia cieni oraz róży, jednak nie są one zbyt wygodne. Ich kształt przypominający bardziej kwadrat niż prostokąt jest nieforemny i zabiera dużo przestrzeni w kufrze. Wieczko nie otwiera się do końca tylko do pewnego momentu i istnieje ryzyko że się odłamie. Kładąc otwartą paletę Inglot na stole widzę jak lekko się chwieje. Nie podobają mi się okienka ani fakt że paleta jest plastikowa.



    GlamBOX mnie zadowolił pod każdym względem. Jest lekki a jednocześnie odporny na uszkodzenia. Pokrywa otwiera się niemalże do końca.  Jest prostokątny i mieści się w kufrze nie zajmując niepotrzebnie zbyt dużo miejsca. Obok niego mogę położyć inną, nieco węższą paletę, np. Kryolan.

    By otworzyć paletę GlamBOX  wystarczy podważyć palcami wystające z boku wypustki.




    Kolor
    Zdecydowałam się na wzór Ornament, na pewno pomyślę jeszcze o Zebrze.



     Działanie
    Gdy tylko otrzymałam swoją paletę, od razu zaczęłam przeprowadzkę cieni :) GlamBox jest mały i zgrabny ale całkiem pojemny :)





    Na razie zamieszkały w nim cienie Glazel które są większe od wkładów Inglot i zajmują nieco więcej miejsca. Przyda się jeszcze niejedna paleta ;)


    Mata magnetyczna mocno trzyma wypraski z cieniami, podczas transportu nic się nie przesuwa, nie odczepia.


    Czytałam w komentarzach pod filmikami digitalgirl13 że niektóre osoby otrzymały palety powyginane, z widocznymi śladami uderzeń. Myślę że to "wina" mało delikatnego transportu Poczty Polskiej niż słabego materiału. Z tego co wiem digital zmieniła sposób pakowania i problemy się skończyły. Moja paleta dotarła do mnie w idealnym stanie, zapakowana pancernie w dwie koperty bąbelkowe, w środku był styropian i tektura. 


    Sprawdziła się też w podróży środkami komunikacji miejskiej. Wożenie jej w kufrze po całym mieście to doskonały dowód na jej solidność. Paleta ma już za sobą kilka malowań i wygląda jak nowa.

    Marzą mi się różne rozmiary tej palety, może kiedyś...

    A tak wygląda GlamBOX w moim kufrze ;)



    Podsumowując...


    Plusy
    • wygląd
    • jakość
    • funkcjonalność

    Minusy
    • brak


    Moja ocena
    5/5



     Recenzja wyszła dość długa ale paleta bardzo mi się podoba i chciałam w miarę możliwości  wyczerpać temat :)


    Co myślicie o GlamBOXach? macie któryś z nich?



    pozdrawiam 
    Aga

    piątek, 2 września 2011

    Mineralne cienie do powiek Lily Lolo

    Wieczorową porą zapraszam Was na recenzję-będzie przytulnie, kameralnie i ciekawie :)


    Mineralne cienie do powiek Lily Lolo



    Kilka słów od producenta 
    • Ten mineralny cień do powiek nie zawiera ostrych chemikaliów, nanocząsteczek, parabenów, tlenochlorku bizmutu, talku, sztucznych barwinków, substancji ropopochodnych, syntetycznych zapachów i konserwantów

    • Naturalna i łagodna formuła

    • Zawiera trwałe i intensywne pigmenty mineralne

    • Długo pozostaje na powiece dzięki swojej jedwabistej, kremowej konsystencji

    • w 100% naturalny
    Hush to subtelnie matowy, aksamitny, jasno-brzoskwiniowy blady róż. Można nałożyć go na całe powieki. Zastosowany w wewnętrznych kącikach oczu, przepięknie  rozjaśni spojrzenie i optycznie powiększy oczy. idealnie nadaje się do wykonania makijażu dziennego lub jako baza.
    Smoky Brown to przepięknie połyskujący brązowoszary cień do powiek, idealny do uzyskania efektu "smoky eyes". Jest to nasz najlepiej sprzedający się mineralny cień do powiek.
    Greyzie Daze to ciemny, szaroniebieski cień dający matowe wykończenie. Doskonały odcień do uzyskania efektu „smokey eyes”. 
    Pixie Sparkle to połyskujący, niebieskozielony cień do powiek dający bardzo niezwykły efekt. 
    Golden Lilac to przepięknie połyskujący, liliowy cień do powiek, który w słońcu mieni się w złoty. 

    Składniki: Mika i tlenki
    opis pochodzi ze strony costasy.pl

    Pojemność: 1,8g w 10ml słoiczku z sitkiem
    cena: 29.90 zł

    Można je kupić np. na stronie Costasy
     


    Moja opinia
    Mam 5 cieni Lily Lolo i choć w zasadzie nie przepadam za sypką formą cieni to je polubiłam. Dlaczego?




    Opakowanie
    Plastikowy słoiczek o identycznej szafie graficznej jak podkłady, pudry czy róże. Tylko mniejszy.

    Sitko ma 3 otwory :)





    Konsystencja
    Cienie są sypkie, mają postać proszku. Te matowe i satynowe są drobno zielone i miałkie, te błyszczące mają małe drobinki.



    Kolor
    Jak już wspomniałam wcześniej, jestem w posiadaniu 5 kolorów. 


    Hush jest matowym, delikatnym odcieniem brzoskwini o różowych nutach.
















      



    Smoky Brown nie jest, jak nazwa sugeruje, cieniem do typowego makijażu przydymionego. To połyskujący cień w kolorze przybrudzonego pudrowego różu z domieszką brązu.












    Greyzie Daze, mój ulubieniec. Matowy grafit, niebieskie tony są gdzieś daleko w tle, przeważa w nim ciemna szarość. 
















    Pixie Sparkle-taka Arielka:)) niebiesko-zielony błyszczący cień.












    Golden Lilac jest podobny do Smoky Brown ale ciut ciemniejszy i chłodniejszy.













    światło dzienne
    z fleszem


















    Aplikacja
    Miałam już kilka mineralnych cieni ale nieco mnie zniechęciło ich nakładanie, trudności w cieniowaniu i trzymaniu się na powiece.
    Te cienie są inne. Nie są ani suche ani tępe w aplikacji. Nakładają się i łączą bezproblemowo.

    Można je stosować na sucho czy na mokro-pełna dowolność.
     

    Działanie
    Jedne z lepszych. Wolę cienie prasowane więc pewnie w końcu i te sprasuję ale póki co używam w pierwotnej formie :)
    Trwałość na oku  jest niezła, dopiero po kilku godzinach zaczynają zbierać się w załamaniach powieki (bez bazy).


    Podsumowując...

    Plusy

    • piękne, nietypowe kolory
    • trwałość
    • wydajne
    • łatwa aplikacja
    Minusy

    • może dostępność? Nie można zobaczyć i pomacać :)


    Skład/INCI




    Moja ocena
    4,5/5
     



    Dodaję makijaż (dobrze Wam znany) wykonany tymi cieniami

     


    Miałyście do czynienia z mineralnymi cieniami? Jaka marka przypadła Wam do gustu a jaka nie?  A może wolicie tradycyjną kolorówkę? Zapraszam do dyskusji :) 






    pozdrawiam 
    Aga

    Nowe pędzle Maestro

    Niedawno pojawiły się w ofercie firmy Maestro nowe pędzle do podkładu.

    Mam je od 3 tygodni więc czas na wstępną recenzję każdego z nich.
    Zapraszam!


    Pędzel do podkładu DUO FIBRE

    -seria 145

    -rozmiar 20 (średnica 20mm, długość włosia 35mm)
    -prosto ścięty
    -wykonany z mieszanki włosia naturalnego i syntetycznego
    -drewniany lakierowany trzonek
    -srebrna niklowana skuwka
    Moja opinia
    Pędzel jest przeznaczony do aplikowania podkładu ale świetnie sprawdza się też przy nakładaniu różu czy bronzera. Włosie nie farbuje, póki co nie wypada, nic się nie rozkleja-wszystko jest ok :)
    To mój pierwszy pędzel typu Duo Fibre po który sięgnęłam nakładając płynny podkład Do tej pory pędzle typu "skunks" służyły mi do pudru sypkiego, różu czy pudru brązującego.
    Gorąco go polecam, bardzo dobrze można nim rozprowadzić płynny podkład na skórze cienką warstwą, nie pozostawia smug, pochłania bardzo mało kosmetyku. Nie ma problemu z doczyszczeniem go.

    Oceniam go na 4,5/5 .

    cena: 47zł



    Pędzel do podkładu Foundation I

    -złota kolekcja

    -długość włosia 35mm
    -prosto ścięty
    -wykonany z mieszanki włosia naturalnego i syntetycznego
    -krótszy i grubszy lakierowany trzonek
    -złota skuwka
    Moja opinia
    Pędzel jest bratem bliźniakiem pędzla DUO FIBRE z serii 145. Różnią się tylko trzonkiem i kolorem skuwki- rączka w tym pędzlu jest grubsza i krótsza a skuwka złota.

    Oceniam go na 4,5/5 .


    cena: 47zł


    Pędzel do podkładu Foundation II
    -złota kolekcja

    -długość włosia 25mm
    -kształt włosia owalny
    -wykonany z włosia syntetycznego
    -krótszy i grubszy lakierowany trzonek

    -złota skuwka

    Moja opinia
    Niesamowicie miękkie włosie które zauroczyło mnie i moją skórę od pierwszego miziania :) uwielbiam ten rodzaj włosia w pędzlach do twarzy.
    Pędzel przeznaczony jest do podkładu, nie użyłam go jeszcze do rozprowadzenia płynnego podkładu. Bardzo dobrze aplikuje się nim puder i podkład mineralny, choć jeśli chodzi o to drugie to wolałabym pędzle prosto ścięty, typu flat top (może firma Maestro o tym pomyśli). Byłby idealny do sypkiego podkładu mineralnego.
    Pędzel jest bardzo gęsty i schnie nieco dłużej niż inne pędzle ale nie jest to niczym dziwnym i niespotykanym przy podobnych do niego pędzelkach.
    Bardzo go lubię i byłby to mój ulubiony pędzel gdyby miał prosto ścięte włosie :)

    Oceniam go na 4,5/5 .


    cena: 40zł



    Zapraszam Was serdecznie do obejrzenia filmu na którym pokazuję te pędzle i opowiadam o nich :) miłego oglądania.




    Pędzle Maestro można kupić na stronie producenta maestrobrush.pl,  w sklepach internetowych, na allegro oraz na targach kosmetycznych.


    pozdrawiam 
    Aga

    czwartek, 1 września 2011

    Konkurs u agabil1-inspiracja Ocean

    Zapraszam Was serdecznie do wzięcia udziału w moim nowym konkursie :)



     regulamin konkursu:
    - Konkurs dla widzów mojego kanału oraz obserwatorów mojego bloga agowe-petitki (subskrybuj i obserwuj) oraz fanów profilu eversun na Facebooku http://www.facebook.com/pages/Eversun/164009766945526 (polub)
    -Musisz mieć skończone 18 lat lub zgodę rodziców
    -zainspiruj się oceanem
    -makijaż można wykonać na sobie lub na modelce
    -zgłoszenia dodawajcie jako odpowiedź na ten film z tytułem: Konkurs u agabil1-inspiracja Ocean
    -na mój mail agabil1@o2.pl wyślijcie 3 zdjęcia efektu końcowego, w tytule umieszczając swój nick z YT
    -udział w konkursie mogą wziąć wszyscy, jednak wysyłka nagród tylko na polskie adresy
    -mile widziane dopracowane i przemyślane propozycje makijażu oraz ciekawe ich przedstawienie
    -dopuszczam niewielką ingerencję programu graficznego (poprawienie jasności, kontrastu czy kolorów, wyostrzenie). Prace namalowane w PS będą odrzucone
    -fundatorem nagród- trzech balsamów antycellulitowych Ocena SPA o poj.250ml jest firma eversun.pl
    -konkurs jest otwarty od dzisiaj czyli 1 września do 30 września 2011 do północy, wyniki ogłoszę w ciągu najbliższych dni po zakończeniu.
    -zwycięskie prace pojawią się: na moim kanale i blogu
    -biorąc udział w konkursie użytkownicy wyrażają zgodę na prezentację swoich prac (wszystkie prace będą jedynie zaprezentowane na moim kanale)
    -każdy uczestnik może przesłać kilka różnych prac lecz tylko jedna z nich może wygrać
    -makijaż powinien być wykonany specjalnie na ten konkurs czego gwarantem ma być kartka konkurs urodzinowy u agabil1, trzymana w dłoniach uczestnika na zdjęciu efektu końcowego (mile widziane)
    -po ogłoszeniu wyników czekam na adresy zwycięzców przesłane na mój mail agabil1@o2.pl. W przypadku gdyby ktoś nie zgłosił się w przeciągu 10 dni i nie przesłał danych do wysyłki nagrody, wybieram inną osobę.
    -zastrzegam sobie możliwość zmiany regulaminu w trakcie trwania konkursu

    pozdrawiam
    Aga

    Porównanie pędzli Maestro-497 i blending ze złotej kolekcji

    Zostałam poproszona o porównanie dwóch pędzli do rozcierania z firmy Maestro-497 oraz blending ze złotej kolekcji.

    Włosie raczej to samo choć czasem wydaje mi się że w pędzlu ze złotej kolekcji jest minimalnie bardziej miękkie. Widzę też niewielką różnicę w przystrzyżeniu włosia, 497 jest bardziej rozcapierzony, miotełkowy i rzadszy na końcach a złoty bardziej zwarty-może to jednak wynikać z eksploatacji obu pędzli, najczęściej stosuję 497.

    Ponadto przyglądając się uważnie włosiu zauważyłam że to w 497 jest nieco grubsze ale są to niewielkie różnice, trzeba dokładnie przestudiować oba pędzle z bliska by to dostrzec. Fakt ten może też wynikać z różnych partii dostarczonego włosia, moje oba 497 są identyczne, kupiłam je rok temu. Ten ze złotej kolekcji jest znacznie nowszy.

    Częściej używam pędzli 497 z tego powodu właśnie że włosie jest niezauważalnie sztywniejsze i ciut lepiej rozciera mi się nim cienie.

    Ale jak już wspominałam-są to drobne niuanse. 



    pozdrawiam Aga