piątek, 3 lutego 2012

My pin-up girl

Pin-up girl czyli dziewczyna do przypięcia (na ścianie ;)
Chyba każdy kojarzy ten trend z lat 40 i 50-tych. Pin up girl była uśmiechnięta, nieco frywolna. Miała dopracowany makijaż w postaci czarnej kreski, długie często sztuczne rzęsy i apetycznie podkreślone szminką ( najczęściej czerwoną) usta.

Wzięłam ostatnio udział w konkursie makijażowym, niestety moja propozycja nie została wybrana do piątki zwycięzców.
Chciałabym jednak ją Wam pokazać bo, tak po prostu- jestem z niej dumna. Napracowałam się przy niej bardzo- przy makijażu, stylizacji czy w końcu przy robieniu zdjęć. Nawet zrobiłam specjalne tło. A jednak, moja pinapka nie przypadła do gustu organizatorom. Mówi się trudno...
Może Wy ją docenicie :*


 
 
 



pozdrawiam 
Aga

Róż mineralny Everyday Minerals

Mmm, minerały- uwielbiam je :) czy to podkłady, czy cienie czy też właśnie róże.
Dawno temu zakończyłam swoją przygodę z marką Everyday Minerals gdyż ich podkłady nie polubiły się z moją skórą a szkoda bo paleta kolorów jest wspaniała..  A róże? Co z różami?


Róż mineralny Everyday Minerals Favorite Hoodie    

 

Kilka słów od producenta                                                  

Z różami Everyday Minerals zawsze osiągniesz perfekcyjny wygląd.
Świeże matowe, perłowe i lśniące wykończenie.
Super lekkie i łatwe w użyciu.
Idealne, naturalne i wspaniałe już po jednym pociągnięciu pędzla
Wybierz kolor na który masz ochotę.
źródło ww.everydaycosmetics.pl

pojemność: 5,5g i 1g (próbka) wersja mini 1,7g
cena: 9,90zł (próbka 1g), 22,90zł (mini 1,7g) 33,90 (5,5g)



Moja opinia                                                                        

Dzięki Magazynowi Drogeria w moje ręce wpadł róż EDM w odcieniu Favourite Hoodie.
Wchodzi on w skład zestawu  Autumn Love Triangle.

Wizualna strona produktu:
plastikowy słoiczek z sitkiem. Zgrabny i poręczny. Szata graficzna jest prosta i estetyczna. Sito jest dosyć mało praktyczne, wolałabym jednak inne rozwiązanie (np. sitko ale chowane pod klipsem z plastiku).

Konsystencja:
sypka, proszkowa.
Fovourite Hoodie nie jest suchy i pylący, jego formuła jest lekko kremowa i nie tępa, raczej gładka, lekko zbrylająca się co charakteryzuje kosmetyki o dobrej przyczepności. Róż jest drobno zmielony.


Kolor i zapach:
to przepiękny złocisty brąz, niezbyt ciemny. Idealny na lato jako róż, wyzłacający skórę bronzer czy cień do powiek. Pięknie błyszczy, nie są to duże drobinki brokatu, raczej intensywna perła lekko drobinkowa.

 światło dzienne

z fleszem

Róż nie pachnie, jest pozbawiony sztucznych aromatów jak przystało na prawdziwy mineralny kosmetyk. Oprócz parfum nie znajdziemy w jego składzie nic szkodliwego dla naszej skóry, jak np: parabeny, silikon, alkohol, petrochemikalia czy inne szkodliwe składniki.


Aplikacja:
nakładam go pędzlem, raczej nie ma problemu z osypywaniem się.  Wysypuję odrobinę różu na wieczko (niestety w przypadku tak małego słoiczka ciężko równomiernie nabrać kosmetyk dużym pędzlem do różu) strzepuję nadmiar i aplikuję na twarz.
Dobrze przywiera do skóry, nie robi nieestetycznych plam i nie znika noszony przez większość dnia.

Działanie:
Nie potrafię żyć bez różu do policzków- stwierdzam to w pełni świadomie. Róże różowe, ciepłe czy chłodne,brązowe... wszystkie już dawno skradły moje serce i zagościły na dobre na mojej toaletce.
Mogę obyć się bez tuszu do rzęs ale róż? Róż musi być. I już :) Dodaje twarzy świeżości, powabu, pięknie rozświetla i ożywia skórę. To mój tajny kosmetyk dzięki któremu wyglądam pięknie i młodo :)
Po nieco przydługim ogólnym wstępie wracam do tego konkretnego produktu czyli różu Favourite Hoodie by Everyday Minerals.
Myślę że moja sympatia do tego kosmetyku eksploduje latem gdy róż w pełni  rozbłyśnie w słońcu :)
Kolor jest naprawdę godny uwagi, nie ma w sobie czerwoności, dużo w nim ciepłego złota. Nie błyszczy się tandetnym w moim odczuciu brokatem tylko gładką metaliczną perłą.
Róż nie wywołał żadnej nieprzyjemnej reakcji, zresztą jego świetny i prosty skład jest niemalże gwarancją bezpieczeństwa stosowania tego kosmetyku.
Z tego co pamiętam róże EDM przypadły mi do gustu, zwłaszcza kolory: best friends, nick nack czy soft touch.


Podsumowując...


Plusy
  • bogata gama kolorystyczna i mnóstwo naprawdę naturalnych odcieni
  • bardzo wydajny, wystarczy niewielka ilość by wyzłocić nim policzki, dekolt i dodać blasku spojrzeniu
  • 3 różne wykończenia czyli dla każdego coś dobrego :) matowe, perłowe i lśniące
  • bardzo dobry skład, pozbawiony petrochemikaliów, parabenów, składników pochodzenia zwierzęcego, SLS, olejów mineralnych, chlorku bizmutu, barwników metalicznych, glikolu propylenowego, alkoholi, silikonów, karminów czy środków zapachowych
  • trwały
  • wielofunkcyjny: jako róż, bronzer czy cień do powiek
  • możliwość zamówienia próbki
  • dobrze napigmentowany 
  • stosunek cena/pojemność/wydajność

Minusy
  • niewygodne opakowanie, ciężko nabrać róż z małego słoiczka większym pędzlem
  • dostępność

Stosunek ceny do pojemności oraz jakości:
uważam że jest pozytywny. Kosmetyk nie jest drogi, ma świetny skład i jest trwały. Oprócz tego producent umożliwia nam przetestowanie kosmetyku oferując w sprzedaży małe pojemności 1g. Biorąc pod uwagę jego wydajność , możemy zaopatrzyć się w próbki kilku kolorów i stosować je przez długi, długi czas by potem zakupić pełen wymiar tego najlepszego :)



Skład/INCI



Moja ocena
4/5


pozdrawiam 
Aga

Olejek rozmarynowy do włosów Elfa

Olejek? Na porost włosów? Chcę!

Olejek rozmarynowy do włosów Elfa



Kilka słów od producenta      

Nowoczesny preparat na bazie olejku z rozmarynu i delikatnych środków myjących. Wzmacnia odżywienie na poziomie komórkowym przy ogólnym wyniszczeniu cebulek włosów. Wzmacnia włosy, stymuluje ich wzrost i pomaga przywrócić im zdrowy wygląd.
Sposób użycia: Nanieść na wilgotne włosy, spienić, a następnie spłukać wodą. Używać zamiast szamponu 1-2 razy w tygodniu.
Składniki INCI: Water, Sodium Laureth Sulfate, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Polysorbate 80, Cocamidopropyl Betaine, Soyamide DEA, Sodium Chloride, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Essential Oil, Citric Acid, Parfum, Methylisothiazolinone, Propylene Glycol, Diezolidinyl Urea, Methylparaben, Propylparaben.

Firma „Vicar” zajmuje się importem produktów kosmetycznych Elfa. Nasza firma jest przedstawicielem „Elfy” w Polsce. Kosmetyki, które importujemy produkowane są przez Zakłady Farmaceutyczne Elfa - aktualnego lidera rynku ukraińskiego co gwarantuje wysoką jakość produktów. Ich jakość i skuteczność działania potwierdzają nagrody jakie otrzymały na rynku europejskim: Międzynarodowa Nagroda Jakości 2008 Genewa,  Panaceum 2008, Międzynarodowa Europejska Nagroda Jakości 2009 Madryt.

źródło www.kosmetykielfa.pl

pojemność: 250ml (290g)
cena: 18zł, promocyjna to 15zł


Można kupić ten olejek w sklepie internetowym kosmetykielfa.pl klik
 
Moja opinia                           

Coś co przeciwdziała wypadaniu włosów zawsze wzbudzi moją ciekawość i chęć wypróbowania.

Opakowanie 
plastikowa butelka z dozownikiem, nieco stylizowana na retro butelki z ciemnego szkła


Konsystencja 
na pewno nie olejowa gdyż kosmetyk to olejek tylko z nazwy :)  ma postać normalnego szamponu

Zapach
pachnie ziołowo a dokładniej- rozmarynem :)

Aplikacja 
przez 2 tygodnie stosowałam go 1-2 razy w tygodniu ale w końcu zaczęłam myć nim włosy za każdym razem. Dobrze się pieni i jest wydajny, wystarczy odrobina by umyć włosy średniej długości. 

Działanie 
Początkowo nieco mnie rozczarował fakt że nie jest to olejek tylko szampon. Jednak ma sporo plusów dzięki którym wybaczyłam mu to :)
Z wielką przyjemnością sięgam po ten produkt gdyż bardzo przypadł mi do gustu jego ziołowy zapach.
Dobrze się pieni i jest wydajny. Świetnie oczyszcza skórę głowy i włosy, nie podrażnia jej, nie zauważyłam też przesuszenia włosów.
Czy wzmacnia włosy i wpływa na ich wzrost? Hmm, szczerze mówiąc oprócz wzmocnienia nie odnotowałam jakiegoś widocznego porostu.


Podsumowując... 

Plusy 
  • zapach
  • wydajny
  • dobrze się pieni
  • skutecznie oczyszcza
  • nie podrażnia i nie wysusza
  • wzmacnia

Minusy
  • oczekiwałam formuły olejowej 
  • raczej nie zauważyłam wzmożonego wzrostu włosów
  • dostępność
  • składowo bez szału

Skład/INCI 


Moja ocena 
3,5/5

pozdrawiam 
Aga

czwartek, 2 lutego 2012

Dziewczyna z Manhattanu

Jaka powinna być dziewczyna z Manhattanu?  Pewna siebie? Nowoczesna ? Akceptująca swoje życie i zadowolona z niego? Tak :)
A jak powinna wyglądać? Czy idealnie? Nie :) Każda z nas ma zalety i wady, mniejsze czy większe niedoskonałości które składają się na nasz wygląd i wizerunek.
Dziewczyna, kobieta... czy mogłabyś być taką dziewczyną z Manhattanu?
Spróbowałam wcielić się w tę rolę mimo że dziewczyną nie jestem ;)
Przez moment poczułam się niczym słynna Carrie Bradshaw podążająca ulicami Nowego Jorku :)

Makijaż dzienny- nie subtelny, mdły czy delikatny. Wyrazisty, podkreślający charakter ale utrzymany w naturalnych odcieniach brązu.


 
 
 
 
 

Jak go wykonałam? Na całą twarz nałożyłam kryjący podkład, wszelkie niedoskonałości ukryłam pod warstwą korektora. Dodałam blasku spojrzeniu aplikując wokół oczy rozświetlający korektor w płynie. Całość lekko przypudrowałam.  Wykonturowałam owal twarzy i lekko rozświetliłam szczyty kości policzkowych. 
Twarz gotowa, czas na oczy :) Nałożyłam cień bazowy na powiekę (w kolorze jasnego beżu). Ruchomą powiekę pokryłam waniliowym cieniem. Miejsce przy górnych rzęsach oraz pod brwiami rozjaśniłam bielą. W załamaniu powieki nałożyłam ciepły brązowy cień i dodatkowo wzmocniłam czernią. Czarnym eyelinerem narysowałam kreskę na górnej powiece którą wyciągnęłam w zewn. kąciku ciemnobrązowym cieniem. Dół pokryłam ciepłym brązem który połączyłam w zewn. kąciku z górą. Wytuszowałam rzęsy i przykleiłam sztuczne (nie jest to obowiązkowe). Poprawiłam rysunek brwi by stały się wyraziste.  
I na koniec usta- pomalowałam je morelowo-brązową szminką zaś ich środek nieco rozjaśniłam szminką o 2 tony jaśniejszą.




Dzień szybko mija na pracy, zakupach i plotkach z przyjaciółkami :) nadchodzi wieczór i ...zabawa na mieście!
Dziewczyna z Manhattanu stawia na mocny i zmysłowy makijaż. Mocno podkreśla oczy i usta by nie zginąć w tłumie.
 
 
 
 
Zaczęłam od nałożenia podkładu i korektora. Utrwaliłam je pudrem sypkim a twarz lekko opaliłam przy użyciu bronzera. Kości policzkowe podkreśliłam różem.
Całą ruchomą powiekę pokryłam czarnym cieniem . Lekko wyblendowałam  go do góry a jego granice wykończyłam intensywnym fioletem i niebieskim turkusem. Dołożyłam kolejną warstwę czerni, tym razem na mokro i nabłyszczyłam ją. Miejsce pod brwiami rozjaśniłam jasnoróżowym cieniem oraz bielą. Przykleiłam sztuczne rzęs i podkreśliłam brwi. Linię dolnych rzęs najpierw pokryłam czernią a potem na mokro: fioletowym, niebieskim i turkusowym cieniem. 
Usta pomalowałam intensywnym różem.

 Zapytacie zapewne o co w tym wszystkim chodzi :) otóż moi drodzy-biorę udział w konkursie na Facebook'u "Dziewczyna z Manhattanu"
Firma Manhattan szuka dwóch ambasadorek tej marki i postanowiłam ze spróbuję :)


Życzcie mi szczęścia :)



pozdrawiam
Aga



"Tu leży staroświecka jak przecinek autorka paru wierszy..."

 "...Wieczny odpoczynek
raczyła dać jej ziemia, pomimo że trup
nie należał do żadnej z literackich grup.
Ale tez nic lepszego nie ma na mogile
oprócz tej rymowanki, łopianu i sowy.
Przechodniu, wyjmij z teczki mózg elektronowy 
i nad losem Szymborskiej podumaj przez chwilę."
Wisława Szymborska  "nagrobek"










zdjęcie Agencja Forum


Pani Wisławo... towarzyszyła mi Pani przez lata młodości. Płakałam, wzruszałam się przy Pani wierszach. Moje pierwsze miłości, rozczarowanie, rozstania...była Pani zawsze przy mnie. Nie zapomnę...

A dzisiaj, na przekór słońcu wezmę parasol...

Medycyna estetyczna

Od jakiegoś czasu, przyznam się Wam, myślę o medycynie estetycznej. Nie chcę robić sobie Bóg wie czego, operacje plastyczne odpadają ale oferta medycyny estetycznej mnie pociąga od dawna.
Myślę że zdecydowałabym się już na to kilka lat temu ale zawsze były ważniejsze wydatki.
Moja twarz w jakimś sensie "pracuje",  wykonuję na sobie makijaże które czasami trafiają nawet do gazet. Dlatego szczególną uwagę przykładam do pielęgnacji cery, zapobieganiu efektom starzenia. Jednak czasu nie zatrzymam, zmarszczki przybywają i o ile nadal wyglądam dość młodo to jest kilka rzeczy które bym chciała sobie zrobić.
Przede wszystkim wstrzyknąć wypełniacz w postaci kwasu hialuronowego. Jestem osobą o ekspresyjnej bardzo mimice twarzy i już jakiś czas temu zaczęły pojawiać mi się bruzdy nosowo-wargowe od ciągłego śmiania się. Uśmiechać się nie przestanę :) jednak bruzdy te zaczynają mnie coraz bardziej irytować a nawet wkurzać i myślę o ich wypełnieniu.
Drugą rzeczą która nie wydaje się tak bardzo konieczna ale myślę o tym i marzę od dawna jest powiększenie ust. Nie,nie chcę mieć warg niczym Angelina ale choć raz chciałabym poczuć jak to jest mieć pełne usta :) delikatnie uwypuklić dolną wargę i nieco powiększyć górną- dysproporcja między górą a dołem mnie dobija.
Trzecią rzeczą jest botoks. O ile czoło jest nadal gładkie to okolice oczu, z powodu cienkiej i delikatnej skóry zaczynają się starzeć. Trochę toksyny botulinowej w kurze łapki, hmmm...

Burza mózgu doprowadziła mnie do tego że wybieram się na botoks kurzych łapek do Gabinetu Medycyny Estetycznej :) mieści się on w Łodzi ul. Kilińskiego 24) oraz w Warszawie (ul. Sikorskiego)

Będzie mnie kłuł ;) dr Michał Słowiański.
Jestem strasznie podekscytowana, nieco przestraszona i zaraz szczęśliwa. I mam nadzieję że to "szczęście"  będzie mi towarzyszyło po zbiegu :))


pozdrawiam 
Aga

środa, 1 lutego 2012

Wielka niespodzianka!


Dzisiaj rano obudził mnie dzwonek domofonu. Zaspana zwlokłam się z łóżka, to kurier. Wpuściłam go i ziewając założyłam polar, zimno jak diabli.
Poszłam otworzyć drzwi, pokwitowałam odbiór a on wręczył mi wielkie i ciężkie pudło. WTF? Jakaś firma wysłała mi coś do testowania?










Ale co to jest? Takie gabaryty??!!


No nic, poszłam po nóż i zaczęłam otwierać tę gigant pakę. 
Moim oczom ukazał się taki oto widok




ale o co chodzi??

aaaaa Wy niedobre podstępne bestie :))))
(dla niewtajemniczonych: dziewczyny z moich zamówień zbiorowych w ramach podziękowania wysłały mi prezent)




Patrzę , patrzę a tu... 

Moje kochane wariatki przysłały mi pakę z winem, dokładnie 6 flaszek
 

A teraz czekam na Was wszystkie- macie pomóc mi to wypić :))))

Dziękuję! Sprawiłyście mi wielką niespodziankę :******



pozdrawiam
Aga